Pełna integracja

Ergo Hestia to firma długofalowego, stabilnego wzrostu. Ten sukces w pewnej mierze zawdzięcza równie harmonijnemu rozwojowi zaplecza informatycznego.

Ergo Hestia to firma długofalowego, stabilnego wzrostu. Ten sukces w pewnej mierze zawdzięcza równie harmonijnemu rozwojowi zaplecza informatycznego.

"Mamy odwagę inwestować w nowe rozwiązania. Takie podejście niesie ze sobą ryzyko, ale - jak dotąd - okazało się korzystne dla firmy" - mówi Marek Łajkowski, IT menedżer, odpowiedzialny za teleinformatykę w Sopockim Towarzystwie Ubezpieczeń Ergo Hestia SA. W tej firmie właściwie było tak od początku. Już w połowie lat 90. Hestia, jako pierwsza w Polsce, wprowadziła przyjmowanie wniosków o ubezpieczenie przez Internet. Wówczas też, w ramach całej firmy, zaczęto wykorzystywać pocztę elektroniczną - z dzisiejszej perspektywy, gdy dla każdego jest to oczywiste, trudno być może zrozumieć, jak wielki skok kulturowy stanowiło to dla tej firmy ubezpieczeniowej.

Wkrótce potem rozpoczęto wdrożenie zintegrowanego systemu informatycznego Partenon, dzięki któremu domknięto elektroniczny obieg informacji gromadzonych w firmie oraz kompleksowe przetwarzanie informacji finansowo-ubezpieczeniowej. Zastąpił on pierwotnie wykorzystywane rozwiązanie, system Insurance 3000 (wówczas na rynku praktycznie nie było rodzimych, oryginalnych rozwiązań ubezpieczeniowych). Wdrożono również oprogramowanie IFS do obsługi księgowości oraz hurtownię danych, stanowiącą centralne repozytorium danych (m.in. przy wykorzystaniu narzędzi bazodanowych Oracle). Analizy statystyczne (zadanie typowe dla firm tej branży) prowadzone są za pomocą oprogramowania Statistica oraz specjalizowanych narzędzi wykorzystywanych przez aktuariuszy, m.in. system Prophet.

Milowym krokiem na drodze rozwoju systemów IT Hestii było wprowadzenie systemu Pegaz, czyli oprogramowania front-end dla agentów ubezpieczeniowych w połączeniu z elektroniczną transmisją danych. To narzędzie wiążące siły sprzedażowe z całą firmą. Obecnie średnio co 14 s do firmy spływa nowa polisa przesłana drogą elektroniczną. Przedstawiciele Hestii twierdzą, że na polskim rynku ubezpieczeniowym nie ma drugiej firmy oferującej tak rozbudowane rozwiązanie, w którym dokument papierowy powstaje dopiero z chwilą wydrukowania gotowej polisy przez agenta.

Integrację systemów Partenon i Pegaz oraz współdziałanie procesów wymiany danych zapewnia moduł Jazon. Jest to rozwiązanie klasy middleware, oparte na MS BizTalk Server.

Podwójna rola

Pełna integracja

Marek Łajkowski, Ergo Hestia

W zakresie organizacji pracy działu IT w Hestii funkcjonuje struktura matrycowa, w której menedżerowie projektów informatycznych jednocześnie odpowiadają za realizację określonych usług (w dziale IT pracuje zaledwie kilkanaście osób). Dzięki temu, jeśli któryś z menedżerów nie realizuje w danej chwili projektu, może zajmować się swoją podstawową działalnością.

"Praca informatyka jest opłacalna wtedy, gdy jest wykorzystywana wielokrotnie. Wdrożyliśmy mechanizmy, które to umożliwiają. W dziale IT powinno pracować jak najmniej osób. Wynika to z typowego dla tej profesji nierównomiernego obciążenia pracą - po zakończeniu projektu może okazać się, że pracownika trzeba albo zwolnić, albo marnotrawić jego kompetencje. I tak źle, i tak niedobrze" - uważa Marek Łajkowski.

Menedżer działu IT odpowiada za koszty bezpośrednio przed zarządem, zatem w jego interesie jest to, by wszelkie inwestycje były maksymalnie efektywne. Czasem udaje się to zrealizować wyłącznie dzięki projektom czysto technologicznym. Na przykład inicjatywą działu było połączenie wszystkich przedstawicielstw Hestii korporacyjną siecią VoIP. Projekt ten oprócz tego, że wykazał się bardzo dobrym współczynnikiem ROI, pozwolił na uruchomienie nowych rozwiązań w komunikacji wewnątrz firmy. Większość projektów uruchamiana jest jednak w odpowiedzi na zapotrzebowanie sfery biznesowej. Za każdym razem projekt informatyczny jest oceniany pod kątem ekonomicznym, organizacyjnym i technologicznym. Dodatkowo przeprowadzana jest także ocena ryzyka.

"Dążymy do utrzymania wysokiej jakości wykorzystywanych przez nas systemów informatycznych, co oznacza dobre definiowanie wymagań oraz czynne uczestnictwo odbiorców podczas wdrożeń. Zawsze staramy się dopasować wymagania do rzeczywistych potrzeb. Zamawianie tzw. wodotrysków nie jest naszym zadaniem. Systemy powinny być po prostu wystarczająco dobre - tylko tyle i aż tyle zarazem. Jeśli użytkownicy z nich korzystają i nikt nie dzwoni z interwencjami do informatyków, to znaczy, że jest dobrze" - twierdzi Marek Łajkowski.


TOP 200