Partnerstwo trzeciej generacji

Termin uruchomienia telefonii komórkowej trzeciej generacji przesuwa się nie tylko z przyczyn finansowych i technicznych. To prawda, że telekomy są zadłużone w związku z zakupami licencji, a na rynku nie ma powszechnie dostępnych urządzeń pozwalających na efektywne korzystanie z nowych rozwiązań. Jest jednak jeszcze jeden powód opóźnienia, być może nie mniej ważny. Nie wiadomo bowiem, jak efektywnie wykorzystać nową technologię, by sprostać społecznym oczekiwaniom, i gdzie szukać dla niej zastosowań dających szansę na osiągnięcie sukcesu rynkowego.

Termin uruchomienia telefonii komórkowej trzeciej generacji przesuwa się nie tylko z przyczyn finansowych i technicznych. To prawda, że telekomy są zadłużone w związku z zakupami licencji, a na rynku nie ma powszechnie dostępnych urządzeń pozwalających na efektywne korzystanie z nowych rozwiązań. Jest jednak jeszcze jeden powód opóźnienia, być może nie mniej ważny. Nie wiadomo bowiem, jak efektywnie wykorzystać nową technologię, by sprostać społecznym oczekiwaniom, i gdzie szukać dla niej zastosowań dających szansę na osiągnięcie sukcesu rynkowego.

Umiarkowane zainteresowanie usługami WAP wśród abonentów europejskich sieci komórkowych uświadomiło ich operatorom, że posiadanie nowoczesnej technologii to połowa sukcesu. Trzeba wiedzieć, co z nią zrobić. A dzisiaj tej wiedzy firmom telekomunikacyjnym brakuje. Ich dalszy rozwój będzie w dużej mierze uzależniony od współpracy z partnerami, którzy mają pomysł na takie zagospodarowanie technicznego potencjału, by było ono atrakcyjne z punktu widzenia użytkownika. Jeżeli pieniądze wydane na licencje nie mają być wyrzucone w błoto, staje się konieczne nawiązanie kontaktów z tymi, którzy będą potrafili wypełnić technologiczną formę treścią społecznie i rynkowo akceptowaną. Operatorzy czekają na dostawców nowych usług i producentów nowych serwisów. Chcą oferować im zaplecze techniczne, gwarantujące skuteczne wdrożenie przygotowywanych produktów cyfrowych.

Technika za kurtyną

"Dotychczas cała uwaga naszej branży skupiała się na aspektach technologicznych" - przyznaje Tomasz Domański, doradca prezesa Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era GSM. - "Rynek na nowe usługi jest wciąż nie rozpoznany. Z tego powodu niepowodzeniem zakończyło się m.in. wdrażanie WAP-u w Europie. Położono nacisk na technikę, a zapomniano o zawartości. WAP - oprócz ewidentnych przyczyn technicznych spowodowanych zbyt wolną transmisją danych czy trudnościami z odczytaniem informacji na małym ekranie telefonu - nie odniósł sukcesu, gdyż nie oferował niczego ciekawego". Następny etap funkcjonowania telefonii komórkowej będzie wymagał, zdaniem T. Domańskiego, baczniejszej analizy rynku, śledzenia potrzeb klientów i szukania możliwości zaspokoje- nia ich w sposób nieosiągalny za pomocą innego medium. "Względy technologiczne nie interesują użytkowników" - potwierdza Krzysztof Szczepaniak, zastępca dyrektora marketingu i sprzedaży ds. planowania i rozwoju w Polkomtelu, operatorze sieci Plus GSM. "Technologia musi być w przyszłości niezauważalna, schowana za kurtyną. Usługi powinny być przejrzyste, przystępne, łatwe w obsłudze, dla klienta masowego również tanie, a dla korporacyjnego - niezawodne" - dodaje.

Telefonia komórkowa trzeciej generacji ma przynieść przełom, spowodować rewolucję w zakresie bezprzewodowej komunikacji i usług mobilnych. W serwowanych potencjalnym odbiorcom wizjach mówi się m.in. o możliwościach przesyłania rodzinie - natychmiast po zrobieniu - zdjęć z wakacji nad morzem, informowania przechodniów o menu mijanej akurat restauracji czy wyprzeda- ży odzieży w pobliskim sklepie, o możliwościach prowadzenia telekonferencji z pracownikami przez przebywające- go w Alpach prezesa, stałym dostępie do własnego konta bankowego itp. Te wszystkie, prezentowane głównie w celach promocyjnych, przykłady potencjalnych zastosowań pozostaną dopóty możliwościami, dopóki nie znajdą się dla nich konkretne, zaakceptowane przez użytkowników zastosowania.

Telefonię komórkową trzeciej generacji zapewne czeka droga, którą przeszły inne funkcjonujące media - wypełniania formy treścią. Cóż warte byłyby dzisiaj techniczne możliwości druku, przekazu fal radiowych czy transmisji obrazu, gdyby nie ich kulturalne, społeczne czy gospodarcze wypełnienia - wydawnictwa, redakcje gazet, rozgłośnie radiowe, stacje telewizyjne, policyjne radary i radiotelefony dla służb publicznych, systemy alarmowe i monitorujące itp. Sama technika jest społecznie, a co za tym idzie również rynkowo bezużyteczna, jeżeli nie ma dla niej zastosowań na miarę ludzkich potrzeb.

Młodzież razem

Już dzisiaj rysują się kierunki rozwoju usług telefonii mobilnej. Największe sukcesy odnosi ona obecnie na rynku masowej rozrywki. Wszyscy są pod wrażeniem powodzenia i-Mode, japońskiej odmiany WAP-u (czy może raczej uproszczonego UMTS). Jest to rozwiązanie skierowane przede wszystkim do ludzi młodych. Europa nie jest pod tym względem inna, a sukces i-Mode nie jest uzależniony od społecznego kontekstu kultury japońskiej. Na Starym Kontynencie powodzeniem cieszą się przede wszystkim usługi przeznaczone dla młodzieży. Jest to wyraźne w krajach skandynawskich. Widok uczniów bawiących się w czasie przerw szkolnych zainstalowanymi w telefonach komórkowych nikogo tam nie dziwi. Powstały firmy, które specjalizują się w produkcji gier do telefonów.

W szybkim tempie rośnie liczba wysyłanych SMS-ów. Ich nadawcami i odbiorcami są także w większości młodzi ludzie. Według GSM Association w sierpniu ub.r. posiadacze telefonów komórkowych wysłali 9 mld wiadomości. Na tegorocznym światowym kongresie GSM w Cannes poinformowano, że w grudniu ub.r. liczba ta wynosiła już 14 mld. Szacuje się, że za trzy lata każdego miesiąca będzie wysyłanych nawet 100 mld SMS-ów. Usługa, na początku traktowana marginalnie, staje się dla operatorów jednym z najbardziej znaczących źródeł dochodów, również w Polsce. Według Jacka Kalinowskiego, rzecznika prasowego sieci Idea, jej statystyczny abonent wysyła przeciętnie 20 SMS-ów miesięcznie. Wymianą wystukiwanych na małej klawiaturze lako- nicznych informacji zajmują się głównie ludzie między 17 a 27 rokiem życia. Zdaniem Ryszarda Woronowicza, rzecznika prasowego Plus GSM, boom na SMS-y zaczął się w momencie, gdy staniały telefony. Mogli sobie wtedy pozwolić na nie ci, którzy chcieli je wykorzystywać przede wszystkim w celach towarzyskich. Przed Nowym Rokiem 2000, na tzw. bramce w Plusie czekało na wysłanie o północy aż 300 tys. SMS-ów z życzeniami.

Zdaniem profesora Wiesława Łukaszewskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Opolskiego, młodzież zawsze była najbardziej chłonnym odbiorcą nowinek technicznych. Kiedyś młody człowiek przekonywał rodziców, by kupili mu gramofon, potem chciał mieć magnetofon i magnetowid, następnie nie mógł obejść się bez kompute- ra, a teraz, żeby nie odstawać od innych, powinien mieć telefon komórkowy. "Wśród młodych ludzi istnieje coraz wyraźniej rysująca się potrzeba nadą- żania za cywilizacją i nowoczesnością" - mówi Wiesław Łukaszewski. - "Jest to dla nich pewien sposób manifestowania swojej przynależności do grupy cywilizowanych społeczności. Młodzi uważają, że telefony komórkowe umożliwiają im wejście do globalnego obiegu, dotrzymanie kroku całemu cywilizowanemu światu". Młodzi ludzie mają, zdaniem profesora, ten luksus, że robią to najczęściej na koszt rodziców. To znacznie ułatwia decyzję o zakupie i korzystaniu ze sprzętu. Młodzież nie wybiera jednak telefonów pod względem ich użyteczności, kieruje się raczej obecnością funkcji, którymi można zaimponować innym: czat, dzwonki, "kompozytor", kalendarz itd. W tym środowisku bardzo wyraźnie daje o sobie znać mechanizm porównań społecznych.

Firmy osobno

Oferty z zakresu rozrywki i zabawy, tak obecnie spektakularne, nie będą jednak jedynym obszarem zastosowań telefonii 3G. Odrębnymi regułami będzie się rządził umiejscowiony na przeciwległym biegunie rynek usług korporacyjnych. "Rynek masowy jest bardzo dynamiczny i rozwojowy, rynek biznesowy jest zamknięty, ale stabilny i zapewnia stałe przychody" - ocenia Krzysztof Szczepaniak z Plus GSM.

Firmy i przedsiębiorstwa potrzebują przede wszystkim usług specjalizowanych, przystosowanych do konkretnych, specyficznych potrzeb i oczekiwań. Motywem sięgania po nowe technologie jest w ich przypadku potrzeba minimalizowania kosztów. "Klienci biznesowi oczekują przede wszystkim możliwości dostępu do swoich firmowych sieci, do systemów informatycznych funkcjonujących na co dzień w ich biurach" - mówi Tomasz Domański z Ery. - "Chcą korzystać ze wszystkiego, co mają w siedzibie firmy: poczty elektronicznej, baz danych, aplikacji wspomagających zarządzanie, notatek, kalendarza, książki adresowej". Ważne jest dla nich jednocześnie, aby tego typu połączenia były bezpieczne. Z tego względu operatorzy będą prawdopodobnie oddzielać usługi masowe, publiczne od korporacyjnych, biznesowych w znacznie większym stopniu niż obecnie.

Telefony komórkowe dla przedstawicieli firm przekształcą się w przenośne terminale lub komunikatory. Będą się stawały urządzeniami wielofunkcyjnymi, będą stanowiły rodzaj przenośnego biura. "Punktem docelowym powinna być możliwość integracji wszystkich funkcji na poziomie serwera" - uważa Krzysztof Sieczkowski, zastępca dyrektora marketingu ds. planowania i rozwoju w sieci Idea. - "Nieważne staje się wówczas, gdzie i za pomocą czego wprowadzane są dane do systemu. Wszystkie i tak trafiają w jedno miejsce. Później, również w dowolnym miejscu, czasie i na dowolnym urządzeniu można z nich korzystać".

Lęki i obawy

Decyzje o uruchomieniu niektórych technicznie wykonalnych usług mogą zależeć w przyszłości także i od rozstrzygnięć natury prawnej, moralnej czy uwarunkowań kulturowych lub oczekiwań społecznych. To, co technicznie osiągalne, może jednak budzić wątpliwości z innych względów. Przykładowo, usługi lokalizacyjne (a` la GPS), możliwe już dzisiaj do uruchomienia z technicznego punktu widzenia, budzą wciąż wiele oporów i lęków przed zniewoleniem, stałym nadzorem i kontrolą ze strony operatorów. Trudno je rozwiać, bo nie ma stosownych rozwią- zań prawnych. Przedstawiciele wszystkich sieci twierdzą jednogłośnie, że opcja lokalizacji powinna być uruchamiana na wyraźne żądanie klienta. To jednak nie rozwiązuje problemu, ponieważ nie wiadomo, jak postępować z wiedzą o abonencie zdobytą podczas korzystania przez niego z usług lokalizacyjnych. Możliwa również z technicznego punktu widze- nia telemetria budzi z kolei strach przed bezrobociem. Zakłady energetyczne czy gazownicze mogłyby ją wykorzystywać do zdalnego odczytywania stanu liczników pobranej energii elektrycznej czy gazu, ale nie wiadomo czy zdecydują się w najbliższym czasie na zwolnienie rze-szy inkasentów.

Być może zwłoka w uruchomieniu UMTS-u wyjdzie na dobre tej nowej formie komunikacji. Zarówno operatorzy, jak i dostawcy usług będą mieli czas, by zbadać rzeczywiste potrzeby rynku, dopracować ofertę i ustalić dogodne dla obu stron zasady współpracy. Dzięki temu, gdy telekomy uporają się z długami, a producenci telefonów zaproponują odpowiedni sprzęt, abonenci będą wiedzieli, czego naprawdę mogą się spodziewać po telefonii trzeciej generacji.


TOP 200