Pacjenci czekają na spóźniony system IT

Protest lekarzy sparaliżował pracę przychodni, szpitali i aptek. Ministerstwo Zdrowia chciało, żeby sprawdzali oni ubezpieczenie pacjenta i poziom refundacji leków, za pomocą systemu IT, którego ciągle nie ma.

800 mln zł

ma kosztować budowa platform gromadzących dane o pacjentach i usługach medycznych, z czego 85% kosztów zostanie pokryte ze środków unijnych.

Koncepcja centralnego Rejestru Usług Medycznych powstała 20 lat temu. W tym czasie, według różnych szacunków, budżet mógłby zaoszczędzić na wdrożeniu systemu od 20 do 60 mld zł. Niestety, każdy kolejny rząd miał własny pomysł na reformę służby zdrowia…

Reforma, zmiana koncepcji, kolejna reforma...

Koncepcja budowy Rejestru Usług Medycznych powstała jeszcze w roku 1992. Jego wdrożenie rozpoczęto dwa lata później i miało zakończyć się w roku 1998. Wcześniej jednak, wraz z powstaniem 17 regionalnych kas chorych i przekazaniem im finansowania służby zdrowia, RUM porzucono na rzecz systemu START (Systemu sTAndardów do Rozliczania Transakcji Medycznych). Do tej pory na RUM wydano 200 mln zł. Głównie na wydrukowanie papierowych książeczek zdrowia. Część z nas wciąż ma je w domach.

Po kolejnych czterech latach i kolejnej zmianie rządu, w roku 2002 zdecydowano o likwidacji kas chorych i powołaniu Narodowego Funduszu Zdrowia. To po raz kolejny wywróciło do góry nogami projekt informatyzacji służby zdrowia. Rząd Leszka Millera zdecydował o powrocie koncepcji RUM, ale już nowej, drugiej generacji. W 2004 roku w NFZ powstaje koncepcja architektury RUM II. Rok później pojawia się pomysł budowy eRUM, aby w 2007 roku powrócić do koncepcji RUM II. Jego koszt to 400 mln zł, z czego ponad 300 mln miało pochłonąć wydanie Elektronicznych Kart Ubezpieczenia Zdrowotnego. Przypomnijmy, wcześniej 200 mln zł wydano na ich papierowe wersje. Ostatecznie powstaje jedynie Centralny Wykaz Ubezpieczonych, nad którym prace rozpoczęto w roku 2007.

Wciąż jednak CUW nie jest w stanie precyzyjnie określić, czy dana osoba jest ubezpieczona, czy nie. Dlatego dotąd, chcąc wyrobić sobie Elektroniczną Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (np. jadąc na urlop do innego kraju Unii Europejskiej), trzeba było przynieść wydrukowany dokument RMUA. Wersja systemu, w którym lekarze będą mogli online sprawdzać, czy pacjent jest ubezpieczony, ma ruszyć 1 lipca 2012 roku. Prace przyspieszono po tegorocznej aferze z wprowadzeniem nowej listy leków refundowanych i kontrolą uprawnień do otrzymania przez pacjenta refundacji.

System ma być dostępny w rejestracji wszystkich placówek zdrowotnych w kraju, a dla lekarzy przez specjalny portal. Dzięki niemu pacjenci nie będą musieli przedstawiać w przychodni i u lekarza dowodu ubezpieczenia w postaci legitymacji, odcinka renty lub druku RMUA. Zdaniem Michała Boniego, ministra administracji i cyfryzacji, najważniejszym działaniem jest teraz spięcie systemów NFZ i ZUS. Czemu nie pomyślano o tym pięć lat temu?