PKI nie jest celem

Czytając relacje z tegorocznej konferencji EFPE można odnieść wrażenie, że część środowiska informatycznego tak się zapamiętała w opakowywaniu wszystkiego w podpis kwalifiowany, czy potrzeba czy nie, że w międzyczasie zapomniała po co to w ogóle robi.

Czytając relacje z tegorocznej konferencji EFPE można odnieść wrażenie, że część środowiska informatycznego tak się zapamiętała w opakowywaniu wszystkiego w podpis kwalifiowany, czy potrzeba czy nie, że w międzyczasie zapomniała po co to w ogóle robi.

Jednym z zagrożeń nowej ustawy o podpisach elektronicznych ma być "zahamowanie rozwoju PKI w Polsce".

Tyle, że "rozwój PKI w Polsce" nie jest celem samym w sobie. Istotnie, komuś może być przykro, że telefonia GSM zahamowała rozwój NMT a poczta elektroniczna rozwój znaczków pocztowych. Ale w "Strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce do 2013 roku", podpisanej przez premiera Tuska w 2008 roku, pierwszym celem jest "udostępnienie szerokiego zakresu usług administracji publicznej świadczonych drogą elektroniczną".

Narzędzia, które do tego celu wykorzystamy mają znacznie drugorzędne. Przede wszystkim to narzędzia powinny być dostosowane do celu funkcjonalnego, a nie cel do narzędzia, co z uporem godnym lepszej sprawy ćwiczymy od 2001 roku. Jak pokazują statystyki wykorzystania elektronicznych skrzynek podawczych, albo kwalifikowany podpis albo "szeroki zakres usług".

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200