Owce, whisky i... Komputery

Szkocja, górzysta kraina na północy Wielkiej Brytanii o powierzchni prawie 80 tys. km kw., kojarzona jest ciągle z zielonymi łąkami sięgającymi aż po horyzont i hodowlą owiec. Koneserzy dobrych trunków wiedzą, że tu produkuje się najlepszą whisky na świecie. Jest też inna Szkocja. Szkocja hut, kopalni węgla kamiennego, przemysłu maszynowego i stoczniowego. Jej centrum znajduje się wokół Glasgow i Edynburga. Mało jednak kto wie, że jest tu jedno z największych skupisk firm komputerowych w Europie zwane przez analogię do słynnej kalifornijskiej Silicon Valley

Szkocja, górzysta kraina na północy Wielkiej Brytanii o powierzchni prawie 80 tys. km kw., kojarzona jest ciągle z zielonymi łąkami sięgającymi aż po horyzont i hodowlą owiec. Koneserzy dobrych trunków wiedzą, że tu produkuje się najlepszą whisky na świecie. Jest też inna Szkocja. Szkocja hut, kopalni węgla kamiennego, przemysłu maszynowego i stoczniowego. Jej centrum znajduje się wokół Glasgow i Edynburga. Mało jednak kto wie, że jest tu jedno z największych skupisk firm komputerowych w Europie zwane przez analogię do słynnej kalifornijskiej Silicon Valley Silicon Glen

Szkocka Dolina Krzemowa jest swoistym fenomenem. Można tu znaleźć fabryki największych firm komputerowych. Tacy potentaci, jak IBM, DEC, Compaq, Honeywell, Sun wytwarzają tu swoje komputery. Nie opodal Glasgow w Dundee ma swoją siedzibę NCR. Są też i mniejsi: Timex, AVEX, Connor czy SCI. Nie zabrakło firm programistycznych. Jest tu między innymi, znany przede wszystkim z PageMakera, Aldus.

Obecność tak wielu firm, to nie wpływ pięknego krajobrazu i czystego powietrza, (choć i ono ma znaczenie w tak dokładnej produkcji, jak wytwarzanie komputerów), a ulg przyznawanych obcym inwestorom lokującym kapitał w Szkocji. Władze lokalne od wielu lat na preferencyjnych warunkach udostępniają ziemie, budynki i zapewniają obniżkę podatków. Taka polityka przynosi widoczne skutki. Przymysł komputerowy w Szkocji jest stosunkowo młody. Kapitały firm komputerowych napływały powoli i przez wiele lat. Firmie IBM należy się jednak palma pierwszeństwa.

Zaczęło się wszystko w 1951 r., a właściwie dużo wcześniej, kiedy IBM szukał miejsca na swoją fabrykę w Europie, chcąc wykorzystać powojenne ożywienie gospodarcze. Wybrano Szkocję kierując się przesłankami ekonomicznymi, choć może i sentymentem. Decyzję podejmował jeden z legendarnych szefów IBM Thomas J. Watson, który z pochodzenia był Szkotem. Jego rodzina w 1800 r. wyemigrowała z rodzinnej Szkocji do Irlandii, a później w XIX w. do Nowego Jorku. To on wybrał na fabrykę miejsce przy ujściu rzeki Clyde na zachód od Glasgow nie opodal miasteczka Greenock w Spango Valley. Budowa ruszyła jesienią 1951 r. na terenach starej fabryki torped. To był początek IBM Greenock.

Uroczyste otwarcie nastąpiło w lipcu 1954 r. Była to pierwsza amerykańska inwestycja na tym terenie, zarazem pierwsza fabryka firmy komputerowej w Szkocji. Mówienie w tym czasie o IBM Greenock jako fabryce komputerowej jest pewną przesadą. Początkowo produkowano tu elektryczne maszyny do pisania i mechaniczne maszyny liczące IBM 421. Pierwszy komputer pojawił się w produkcji pod koniec lat 50. Był to IBM 650. Główną produkcją lat 60. były jednak nadal dziurkarki kart, maszyny rostujące i maszyny do wprowadzania danych do dużych komputerów za pomocą kart dziurkowanych. Pierwsza jaskółka zmian pojawiła się w kwietniu 1964 r. wraz z maszyną IBM System/360. Od tego momentu poszło już szybko. Produkty były coraz bardziej komputerowe: czytniki optyczne, pamięci taśmowe, terminale komputerowe, terminale bankowe. Na początku lat 70. rozpoczęto wytwarzać monitory i sterowniki do drukarek. Jednak dopiero lata 80. to dla Greenock dekada zmian.

Do fabryki wraczają komputery osobiste. Wraz z rozwojem IBM PC zmienia się profil produkcji od prostych XT, przez AT, do systemów PS/2 (od 1987 r.) i PS/1. Dzisiaj IBM Greenock jest największym producentem komputerów PS/2 i PS/1 oraz monitorów. Gdy otwierano fabrykę, miała ona powierzchnię tylko kilku tysięcy m kw. Obecnie to kolos o ponad 118 tys. m kw. Zatrudnienie początkowo też było niewielkie - ok. 100 osób. Dziś załoga liczy ponad 2500 osób pracujących na dwie zmiany. Prawie połowa z nich zajmuje się rozwojem, konstruowaniem nowych urządzeń i dba o najwyższą jakość produkcji. Liczba wyprodukowanych komputerów i monitorów jest tajemnicą firmy, lecz są to dziesiątki tysięcy komputerów miesięcznie i tysiące monitorów. Szacuje się roczną produkcję komputerów na blisko 2 mln sztuk.

Greenock zaopatruje całą Europę Zachodnią, Europę Wschodnią, Afrykę, Bliski i ?rodkowy Wschód. Komputery z Spango Valley trafiają do 79 krajów. Ponad 85% produkcji wysyła się za granicę. Stanowi to prawie 20% eksportu przemysłowego Szkocji. Wartość sprzedaży wytworzonych urządzeń w Greenock w latach 1990-91 wyniosła 1,9 bln funtów, z czego na eksport przypadło aż 1,65 bln. Jest to możliwe dzięki sprawnej i zautomatyzowanej produkcji, której przyświeca jedno hasło: Quality is our Business.

W Greenock powstają płyty główne komputerów PS/2 i PS/1, prowadzony jest montaż tych komputerów osobistych i monitorów 12 i 14-calowych. Odbywa się to w dużych, jasnych halach w których dominuje, a jakże, kolor niebieski. Wszystko co można było, zostało zautomatyzowane. Na każdym kroku spotyka się komputery osobiste IBM sterujące wykonywanymi operacjami. Na całością czuwa ośrodek obkiczeniowy wyposażony w duże (mainframe) komputery IBM o mocy obliczeniowej wielokrotnie przewyższającej potrzeby fabryki.

Życie komputera PS/2 lub PS/1 rozpoczyna się od montażu płyty głównej. Same płyty z naniesionymi ścieżkami obwodów drukowanych przysyłane są z wytwórni w Niemczech. Wypełnianie płyt elementami i lutowanie punktowe odbywa się automatycznie w specjalnych maszynach. Niektóre typy płyt uzupełniane są jeszcze ręcznie. Zmontowane płyty są myte, wygrzewane i poddawane testowaniu. Następnie trafiają na montaż komputerów, który polega na złożeniu wszystkich elementów-klocków w całość. Płyta główna, , napędy dyskowe dostarczane są specjalnymi taśmami na miejsce składania. Także tutaj, gdzie można, pracują automaty. Gotowy komputer przechodzi tortury testowania.

Wygrzewanie, wytrząsanie, sprawdzanie jakości połączeń mechanicznych i elektrycznych - wszystko to odbywa się automatycznie. Wszystkie wykryte usterki są zapisywane, zapamiętywane i wyświetlane na specjalnych monitorach kontrolnych. Poważne awarie sygnalizowane są specjalnymi lampami przypominającymi policyjne "koguty". Żaden wadliwy egzemplarz nie może się prześlizgnąć przez gęste sito kontroli.

To co się dzieje w czasie testowania przechodzi ludzkie pojęcie. Przykładowo, wygrzewanie nie jest zwykłą pracą w komorze termicznej. Tutaj komputery poddawane są uderzeniom termicznym przez 24 godz. Co 15 minut są pogrzewane od -5 do 70 stopni C, skokowo co minutę o około 7 stopni, a później ochładzane.

Gotowe, zapakowane komputery nie mają jeszcze spokoju. Z gotowych do drogi wybieranych jest losowo kilka sztuk. Opakowania z zawartością muszą wytrzymać testy na zgniatanie, wytrząsanie, zrzucanie itd. Po takim traktowaniu, o dziwo, pracują. Sprawdzane są jeszcze w specjalnej komorze akustycznej, czy aby nic nie brzęczy inaczej niż potrzeba. Wysokie normy jakości muszą być utrzymane. Montaż monitorów nazywają w Greenock wyspą robotów.

Nie ma w tym przesady. Pracuje tutaj cała linia robotów przemysłowych. To one, a nie człowiek, pilnie i dokładnie składają monitory. Ustawiają na taśmie korpus, wkładają kineskop, płytę zasilacza i moduł sterowania. Wykonywane jest to w pięciu cyklach przez taką samą liczbę robotów. Każdy robot wykonuje jedną operację. Praca linii robi wrażenie. Leniwymi, precyzyjnymi ruchami, roboty wyciągają z palet elementy składowe i budują monitor. Element po elemencie, ruch po ruchu, stale i niezmordowanie. Jednak i tutaj nie może zabraknąć człowieka. To on na końcu taśmy wykonuje ostatnie czynności i nadzoruje testowanie gotowego produktu. Nie jest łatwo to wszystko zobaczyć. Było to możliwe dzięki zorganizowanego w IBM Greenock Eastern Europe Dealer Convention.

Spotkanie najlepszych sprzedawców komputerów osobistych IBM z Europy Wschodniej odbywało się od 21 do 23 kwietnia br. Dzięki uprzejmości mogło w nim uczestniczyć 3 dziennikarzy z polskiej prasy komputerowej. Oprócz seminarium, zwiedzania fabryki i pokazu nowego systemu operacyjnego OS/2 wersja 2.0 odbyło się wręczenie pamiątkowych dyplomów dla najlepszych z najlepszych dealerów IBM. Wśród nagrodzonych nie zabrakło również Polaków. Nagrody otrzymały 2 dwie firmy z Warszawy: InterAms i Peryt. Oprócz wymienionych, w Szkocji znalazła się też trzecia polska firma - Computer Communication Systems - z Wrocławia.

IBM Greenock w Spango Valley jest wspaniałym przykładem jak z Valley of Opportunity - Doliny Szans - uczyniono ponad 40- letnią pracą Valley of Achievement - Dolinę Osiągnięć.