Oszczędny jak terminal

Terminale to jedno z najbardziej energooszczędnych rozwiązań IT. Zanim przyniesie duże oszczędności, wymaga jednak kilku inwestycji. Prezentujemy jakich.

Tradycyjny model pracy firmy zakłada wykorzystanie standardowych komputerów PC z zainstalowanym oprogramowaniem firmowym, łączących się z serwerami, które składują dane. Model ten jest kosztowny w zakupie (ze względu na ceny licencji i wysoką wydajność stacji roboczej wymaganą przez Windows Vista), wymaga dużo pracy przy utrzymaniu (co także przekłada się na koszty) i jest nieefektywny energetycznie. Podejście zakładające wykorzystanie terminali jest droższe w zakupie (ze względu na koszt licencji terminalowych), w zamian jednak oferuje o wiele niższe koszty utrzymania i łatwiejsze zarządzanie. W obliczu rosnących cen energii elektrycznej oraz konieczności optymalizacji kosztów, coraz więcej firm decyduje się na stopniową migrację do środowiska centralnego przetwarzania danych.

200 W

pobiera komputer z monitorem, podczas gdy terminal jedynie 60 W.

Praca terminalowa wywodzi się ze środowiska systemów typu Unix, do których użytkownicy łączyli się za pomocą tekstowych lub graficznych terminali, nierzadko przez modem. Ten sposób pracy jest dostępny i dziś, chociaż najpopularniejsze są terminale graficzne. Środowisko terminalowe wymaga mocnego serwera, który obsłuży procesy wszystkich użytkowników oraz odpowiedniej liczby licencji na oprogramowanie. Najpopularniejszym w Polsce rozwiązaniem w tej dziedzinie są usługi terminalowe Windows 2003 Server (protokół RDP), które wywodzą się z poprzednich wersji serwerów Windows. Liderem rozwiązań cienkiego klienta jest jednak Citrix.

Polski argument

Argumentem za wdrożeniem terminala w polskich warunkach nie są mniejsze koszty energii, ale uproszczenie obsługi użytkowników oraz lepsze bezpieczeństwo. Nieuwzględnianie kosztów energii wynika stąd, że w polskich firmach nie rozróżnia się udziału serwerowni w ogólnym zużyciu prądu. Koszty energii elektrycznej są rozliczane jako koszty administracyjne. Tymczasem różnice kosztów energii elektrycznej między modelem tradycyjnym a terminalowym są łatwo mierzalne. W Polsce najczęściej podnoszonym argumentem przeciw migracji do środowiska terminalowego są wysokie koszty licencji. Dotyczy to nie tylko samych licencji terminalowych, ale także licencji na Microsoft Office (w modelu grubego klienta często kupowano tanią licencję OEM). W modelu cienkiego klienta koszty inwestycji są rzeczywiście wyższe, ale wymiana terminala nie niesie za sobą żadnych nakładów związanych z zakupem oprogramowania dla nowego urządzenia. Przy licencjach OEM, razem ze zmianą sprzętu, należy zakupić nowe licencje.

Środowisko cienkiego klienta wydłuża czas życia komputerów desktop w firmach. W tradycyjnym modelu, stacje robocze wymienia się mniej więcej co trzy lata. W tym czasie postęp technologii aplikacji firmowych sprawia, że dotychczasowe komputery nie zawsze posiadają wystarczające zasoby, aby wydajnie pracować. W modelu terminalowym urządzenia zostają te same, modernizuje się jedynie serwer terminalowy (lub grupę serwerów). Zwiększenie jego wydajności można uzyskać łatwiej niż przy komputerach desktop - przez dodanie procesorów i pamięci do istniejących serwerów, a także przez dołączenie kolejnych maszyn do klastra obliczeniowego. Jest to korzystniejsze dla środowiska i tańsze niż wymiana kilkuset stacji roboczych, a razem z nimi także systemu operacyjnego i aplikacji biurowych.


TOP 200