Ośrodki w środku Europy

Pierwszą firmą, która zdecydowała się na przeniesienie do Polski działu rozwoju oprogramowania, była amerykańska spółka Cross-Com założona przez emigranta Tadeusza Witkowicza.

Pierwszą firmą, która zdecydowała się na przeniesienie do Polski działu rozwoju oprogramowania, była amerykańska spółka Cross-Com założona przez emigranta Tadeusza Witkowicza.

Gdański oddział programistów zajmował się rozwojem i aplikacji do zarządzania routerami produkowanych przez Amerykanów. W 1997 r. firmę kupił duński Olicom, który dwa lata później odsprzedał 250-osobową grupę inżynierów amerykańskiemu Intelowi.

W tej grupie było także 150 programistów z Trójmiasta, którzy od tej pory - pod nowym szyldem - zajmują się rozwojem oprogramowania dla aktywnych urządzeń sieciowych.

Równie spektakularną i udaną inwestycją było otwarcie pięć lat temu krakowskiego centrum oprogramowania Motoroli. Kosztem 20 mln USD stworzono zatrudniający dzisiaj ok. 200 specjalistów oddział zajmujący się świadczeniem usług związanych z utrzymaniem sieci klienckich oraz tworzeniem oprogramowania dla central UMTS, telefonów komórkowych i systemów wsparcia dowodzenia. Krakowskie centrum - jako jedno z niewielu na świecie - może poszczycić się zdobyciem piątego stopnia CMM (Capability Maturity Model), najwyższego znaku jakości w produkcji oprogramowania.

W 1998 r. Fujitsu Services (dawniej ICL) utworzyły w Katowicach centrum rozwoju systemów opartych na technologii Microsoftu. Współpracują przy realizacji projektów w ramach strategii .Net. Z systemów powstających w Katowicach korzystają klienci w całej Europie, m.in. europejskie oddziały Auchan.

Szwedzki IFS rozwija w Polsce moduły finansowo-księgowe i kadrowo-płacowe pakietu IFS Applications. Siemens zbudował we Wrocławiu centrum rozwoju oprogramowania do transmisji danych i telefonii bezprzewodowej. Szwajcarska Deltavista tworzy w Krakowie narzędzia do analizy wiarygodności kredytowej dostarczane klientom z branży finansowej i telekomunikacyjnej. Niemiecka spółka Lido Technology projektuje w Gdańsku oprogramowanie na potrzeby Lufthansy.

Na pytanie o zainteresowanie światowych koncernów Polską najlepiej odpowiada anegdota przytoczona przez Andeasa Hoffmanna, wiceprezesa i dyrektora finansowego Siemensa. "Otwierając wrocławskie centrum, zaprosiliśmy na rozmowę studentów ostatnich lat informatyki. Liczyliśmy, że z tej grupy wybierze się co najwyżej kilku-, kilkunastu programistów, potem zaprosimy kolejną grupę i wybierzemy kolejnych, aż stworzymy piętnastoosobowy zespół. Po rozmowie z pierwszą grupą zaniechaliśmy tego pomysłu. Ci, którzy przyszli jako pierwsi, byli na tyle dobrzy, że nie widzieliśmy potrzeby dalszych poszukiwań" - opowiada.


TOP 200