Osobisty niezastąpiony

Komputer osobisty ma 25 lat i choć wielokrotnie przepowiadano jego rychły zmierzch, ani nam w głowie zastępować go ''czymś innym''. Jedyna zmiana, na jaką się godzimy, to zmiana komputera starego na nowy.

Komputer osobisty ma 25 lat i choć wielokrotnie przepowiadano jego rychły zmierzch, ani nam w głowie zastępować go ''czymś innym''. Jedyna zmiana, na jaką się godzimy, to zmiana komputera starego na nowy.

Ćwierć wieku po premierze komputerów x86 nie liczymy specjalnie, że coś nas w nich zaskoczy, że coś się spektakularnie zmieni. Okazuje się jednak, że nie doceniamy potencjału branży. W świecie komputerów osobistych wciąż pojawia wiele innowacji. Nie jest też prawdą, że na komputerach nie da się dziś dobrze zarobić - gdyby tak było, nie byłaby to branża warta dziesiątki miliardów dolarów rocznie. O rynek komputerów osobistych toczą się dziś wielkie boje. Nawet bowiem jeśli marże na sprzęcie nie są tak wysokie jak kiedyś, komputer wciąż pozostaje wspaniałym medium docierania do klienta z nowymi produktami i usługami dodatkowymi. Komputer osobisty nie zniknie z naszego życia w przewidywalnej przyszłości.

Świat wciąż jest offline

Ileż to razy wmawiano nam, że tradycyjne komputery zostaną zastąpione prostymi urządzeniami do przeglądania Internetu? Mamy rok 2006 i urządzenia zwane web pad można dziś spotkać co najwyżej w izbach pamięci w centralach wielkich korporacji. Bill Gates, jak rzadko, miał w swoich przewidywaniach rację, co jednak wcale nie znaczy, że obecnie mniej korzystamy z tego, co oferuje się nam poprzez sieć. Wręcz przeciwnie, korzystamy z sieci coraz częściej i coraz dłużej.

Popularność usług online firm takich jak Google, zapowiedzi dotyczące usług Live Microsoftu czy deklaracje SAP i Oracle dotyczące oferowania oprogramowania biznesowego jako usługi w Internecie (po sukcesie Salesforce.com) mogłyby sugerować, że z pewnym opóźnieniem, ale jednak przeniesienie przetwarzania do sieci staje się faktem. Nawet jeśli tak jest, czy też będzie, wcale nie oznacza to końca komputera osobistego, bo ani nam w głowie rozstawać się z urządzeniem użytecznym także w trybie offline.

Dane naprędce pobrane z serwera chcemy spokojnie przejrzeć w samolocie, piosenki pobrane z serwisów takich jak Napster czy iTunes chcemy odsłuchiwać, gdy przyjdzie nam na to ochota. Jeśli chodzi o rodzące się modele biznesowe dla usług wideo na żądanie, opieranie się na transmisji strumieniowej jest ślepą uliczką - przynajmniej biorąc pod uwagę dzisiejszy stan sieci dostępowych, który nawet w najbogatszych krajach jest daleki od doskonałości. Przekonująco pisze o tym Robert Cringley (http://www.pbs.org/cringely/pulpit/pulpit20060323.html ) . Innymi słowy, życie i praca wyłącznie w trybie online raczej nam nie grozi.

W poszukiwaniu niszy

Jednym z kierunków zmian w dziedzinie komputerów osobistych jest specjalizacja, która doprowadziła do tego, że kupując komputer nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Przystawki do TV kablowej, telewizory, konsole do gier i magnetowidy cyfrowe to nic innego jak komputery wyspecjalizowane w obsłudze wąskiego zakresu funkcji. Mają swój system operacyjny, aplikacje, interfejs graficzny (funkcja OSD - On Screen Display), zredukowaną do kilku przycisków klawiaturę (czasami jest ich więcej, co jednak nie zawsze jest zaletą).

To, że magnetowidy cyfrowe i "Windows Media PC" staną się w niedalekiej przyszłości jednym, nie będzie żadną wielką rewolucją - w dużej mierze to ta sama technologia. W dalszej przyszłości nastąpi także integracja z innymi urządzeniami i w ten sposób powstanie jedno "megaurządzenie multirozrywkowe" do salonu. Być może będzie to coś, co będzie stać w sąsiedztwie telewizora, ale niewykluczone, że będzie zintegrowane w jego wnętrzu.

Specjalizacja jest wynikiem obserwacji, że uniwersalność nie pozwala na realizację poszczególnych funkcji/aplikacji w sposób najlepszy i nieuchronnie prowadzi do kompromisów. Inna sprawa, że bardzo wiele osób nie oczekuje od konsoli do gier niczego poza świetną obsługą gier, a od magnetowidu jedynie wygodnego nagrywania programów z TV i ewentualnie zarządzania rosnącą kolekcją. Specjalizacja jest także wynikiem poszukiwania przez producentów elektroniki nisz rynkowych, pozwalających na odróżnienie się od konkurencji i zachowanie marż.

Wykreować nowy styl życia

Wspomniane urządzenia web pad były próbą wykreowania takiej właśnie niszy, która jednak nie powstała. Być może dlatego, że dla urządzeń tych nie opracowano wystarczająco dużo atrakcyjnego oprogramowania lub też dlatego że ówczesny poziom jakościowy i techniczny serwisów WWW rozminął się z oczekiwaniami grup docelowych. Niestosowny był również rozdźwięk między możliwościami funkcjonalnymi a ceną, przewyższającą niekiedy cenę "pełnowartościowych" komputerów.

Apple Mac Book Pro - notebook do naśladowania

Apple Mac Book Pro - notebook do naśladowania

Podobną, choć skierowaną do innej grupy klientów, inicjatywą była koncepcja Tablet PC. W tym przypadku rozminięcie się koncepcji z możliwościami aplikacyjnymi było wyjątkowo oczywiste. Rozpoznawanie pisma ręcznego ani wtedy, ani obecnie nie jest na poziomie, który można by uznać za powszechnie akceptowalną superaplikację. Inne sensowne propozycje aplikacyjne w zasadzie nie powstały, przez co producentom trudno było wykazać przed potencjalnymi użytkownikami, dlaczego mieliby je kupować (płacąc premię za nowoczesność) zamiast notebooków.

Dziś mamy do czynienia z kolejną próbą stworzenia rynku na "komputer podręczny", mogący działać online (wszystkie możliwe opcje łączności bezprzewodowej) i offline, wolny od ograniczeń notebooka w sensie użytkowym (klawiatura dotykowa na ekranie, a nie rozkładana), a jednocześnie umożliwiający zdalną pracę oraz rozrywkę. Mowa oczywiście o pokazywanych podczas targów CeBIT koncepcyjnych komputerach UMP (Ultra Mobile PC), które, jak się dowiadujemy, mają zadebiutować na rynku jeszcze w tym roku w cenie 500-1000 USD.

Komputer to przyjemność

Całkiem odmienne podejście stosuje Apple Computer. Jego komputery nie konkurują z innymi ani ceną, ani tradycyjnie pojętą funkcjonalnością. Apple żyje z czegoś, co Amerykanie nazywają excellent user experience - wspaniałych walorów użytkowych. To nie jest tylko sprzęt, ani tylko oprogramowanie. Owszem, jedno i drugie jest wyjątkowo dopracowane, ale dopiero ich dobre połączenie sprawia, że komputery Apple są jedyne w swoim rodzaju i że ich użytkownicy je uwielbiają.

Jak żadna inna firma Apple umie także kreować nowe rynki. To prawda, nie zawsze się to udawało (np. słynny palmtop Newton), ale pod względem kreatywności 30 lat historii Apple jest wyjątkowo spójne. W ciągu ostatnich lat Apple udowodnił także, że potrafi wykorzystać komputer osobisty jako platformę do budowy innych rynków. Przenośny odtwarzacz muzyki idealnie połączony z komputerem i działającym na nim oprogramowaniem do kupowania muzyki przez Internet - Creative, Samsung, Sony, Microsoft - żadna z nich nie wymyśliła tak sprytnego sprzężenia i mogą jedynie próbować je naśladować (na razie z marnym skutkiem).

Przykładów innowacyjności Apple przybywa. Odtwarzacz muzyki jako pilot do komputera odtwarzającego ją poprzez własne lub zewnętrzne głośniki, komputer osobisty idealnie zintegrowany z panelem LCD, komputer osobisty wielkości kilku pudełek na płyty CD ułożonych jedno na drugim (Mac mini)... Według niepotwierdzonych informacji Apple zintegruje Mac mini z tunerem TV cyfrowej i dużym wyświetlaczem LCD, tworząc jedyne w swoim rodzaju połączenie urządzenia domowej rozrywki, komputera i telewizora.

Wyróżniki na przyszłość

Kiedyś komputery osobiste różniły się dosłownie wszystkim (kto pamięta Amigę albo Atari?). Dziś, gdy Apple rezygnuje z platformy PowerPC opracowanej przez IBM i Motorolę na rzecz standardowych układów Intela, jedyną aberrację od standardu x86 stanowią konsole do gier Sony PS3, mające wykorzystywać procesory Cell oraz najnowsze konsole Nintendo. Konsole Microsoftu wykorzystują platformę x86 AMD. Przy prawie pełnej homogeniczności na poziomie sprzętu konkurowanie musi odbywać się na zupełnie innych płaszczyznach.

Pierwszą z nich jest wydajność, która nie tylko dla miłośników gier ma znaczenie bardzo istotne. Jeśli wydajności aplikacji nie będzie można zwiększyć poprzez karty graficzne, pojawią się akceleratory innego rodzaju. Wcale nie wydumanym pomysłem byłoby stworzenie, choćby za pomocą technologii programowanych układów scalonych FPGA, akceleratorów funkcji powszechnie wykorzystywanych aplikacji. Wydajność zawsze przemawia do wyobraźni i jeśli klient usłyszy, że jego skomplikowane makra w Excelu mogą działać nie dwa, ale dziesięć razy szybciej, może się okazać, że powstanie nowa nisza.

Obszarem różnicowania będą mniej lub bardziej ekskluzywne alianse dotyczące sprzętu, oprogramowania lub zasobów treści. Takie operacje zawsze rodzą ryzyko biznesowe i prawne, ale potencjalne korzyści bywają zazwyczaj zbyt atrakcyjne, by się im oprzeć. Wystarczy spojrzeć na to, jak wygląda alians największych firm muzycznych z Apple, by przekonać się o sile takiego podejścia. Oczywiście, najpierw muszą odszukać się partnerzy właściwej sobie klasy i dobrze rozumiejący szanse istniejące na ich rynkach.

Dziedziną innowacji jest i będzie także w przyszłości zapewnianie użytkownikom komfortu użytkowego znoszącego jakąś poważną barierę. Jeśli dziś słyszymy, że Apple oficjalnie umożliwi uruchamianie systemów Windows na swoich komputerach, wielu użytkowników komputerów Apple ucieszy się, ponieważ zyska powód do niekupowania innego komputera tylko po to, aby móc skorzystać

z dwóch aplikacji i kilku gier. Ucieszy się także wielu użytkowników Windows, ponieważ będą mogli uruchomić wszystkie swoje programy na komputerach, które cenią ze względu na wygląd i jakość wykonania. Znoszenie barier użytkowych jest jednym z celów przyświecających firmom tworzącym konstrukcje UMPC.

Najważniejszym wyróżnikiem pozostaną jednak aplikacje powiązane ze specyficznymi funkcjami sprzętowymi. Nawet jeśli komputery wykorzystywać będą ten sam system operacyjny, polem do konkurowania stają się aplikacje powiązane z unikalnymi cechami sprzętowymi oraz ich bezproblemowe działanie. Aplikacja iChat AV w połączeniu z miniaturową kamerą iSight umieszczoną tuż nad ekranem LCD notebooków Apple stwarza rozwiązanie, działające bez problemów Windows. W ślady Apple poszedł właśnie Asustek i zapewne za chwilę zrobi to Sony, ale czy zechcą stworzyć idealne połączenie sprzętu i oprogramowania? Zobaczymy.

Sporym dorobkiem w dziedzinie łączenia sprzętu i aplikacji w komputerach osobistych mógł pochwalić się IBM - jeszcze zanim sprzedał tę część swojej działalności Lenovo. Czego tam nie było? Dedykowany podsystem identyfikacji użytkownika z laserowym skanerem linii papilarnych, podsystem szyfrowania danych niezależnie od systemu operacyjnego, system odtwarzania danych i pomocy w formie modułu sprzętowego z własnym systemem operacyjnym, przeglądarką WWW itd. Z punktu widzenia użytkowników biznesowych takie pomysły, w połączeniu z jakością wykonania, dbałością o detal i dużą trwałością przez lata przyczyniały się do popularności sprzętu tej marki.

<hr size=1 noshade>Alienware w rękach Della

Z wyjątkowej stylistyki słynie nie tylko Apple, ale także Alienware, którego właśnie przejął Dell - firma, do produktów której już dawno przylgnęła etykietka "zwykłe", ponieważ od zawsze konkurowała ceną. Zakup Alienware sygnalizuje chęć realizacji przez Kenny'ego Rollinsa obietnic o silnej ekspansji na rynku elektroniki użytkowej i podwojeniu obrotów Della do 80 mld USD rocznie. Wprowadzenie projektów Alienware na szersze wody rzeczywiście może być szansą. Alienware wyraźnie zdefiniował swoją niszę, tworząc komputery osobiste (stacjonarne i notebooki) z myślą o miłośnikach wysokiej wydajności - amatorach gier, ale nie tylko. Firma zaspokajała także oczekiwania osób wymagających od komputera czegoś więcej niż jedynie sześciennego wypełniacza przestrzeni. Alienware, podobnie jak Apple, ukształtował swój rynkowy image jako firma wykorzystująca najnowsze technologie i dbająca o jakość wykonania.


TOP 200