Osiem lat sprzedawania Polkomtela

Dziś (10 czerwca) powinny zostać złożone wiążące ofery na zakup operatora sieci Plus. Wśród zainteresowanych jego przejęciem są: Telia Sonera, Telenor (wspólnie z funduszem Bain Capital), fundusz Apax oraz grupa Zygmunta Solorza-Żaka (samodzielnie lub wsparta funduszami private equity).

Wyżej wymienieni czterej inwestorzy przeszli do ostatecznej tury negocjacji w sprawie sprzedaży drugiego co do wielkości operatora telefonii komórkowej w Polsce. We wstępnej fazie transakcji chętnych było znacznie więcej. Wstępne informacje wysłano do ponad 50 inwestorów, z których ponad 20 odebrało memoranda informacyjne. Wstępne oferty złożyło ponad 10, a na krótkiej liście znalazło się 7 potencjalnych kupców. Potem jedni rezygnowali, a inni - jak Telenor i Bain - łączyli siły.

Burzliwy rynek telefonii komórkowej

"Polkomtel to wielka transakcja" - tę opinię można usłyszeć zarówno od analityków, jak i przedstawicieli inwestorów finansowych. I nikogo nie dziwi, że przyciągnęła uwagę zarówno inwestorów branżowych - takich jak skandynawskie telekomy, czy America Movil, kontrolowany przez Carlosa Slima, najbogatszego człowieka świata - jak i wielkich funduszy private equity - Apax i Bain. Inwestorzy branżowi w zakupie Polkomtela upatrują możliwości silnego wejścia na polski rynek. Dla inwestorów finansowych, operator ten to inwestycja, która w ciągu kilku lat może przynieść im - za sprawą inżynierii finansowej - dwucyfrowe zyski. Fundusze private equity kupują firmy posiłkując się kredytem. Potem kredyt przenoszą na nabytą firmę i to ona go spłaca wraz z odsetkami. Gdy kredyt jest spłacony, a firma zrestrukturyzowana, fundusze wychodzą z inwestycji sprzedając akcje albo innym funduszom, albo inwestorowi branżowemu, albo na giełdzie.

Zobacz również:

  • Najważniejsze transakcje fuzji i przejęć w obszarze cybersecurity w 2022 r.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że polscy właściciele Polkomtela - kontrolowane przez skarb państwa w postaci firm KGHM, PKN Orlen, PGE i Węglokoks - przegapili najlepszy moment na zrealizowanie zysków z tej inwestycji. Rynek komórkowy w Polsce nasycił się, konkurencja jest silna, a duzi gracze muszą się liczyć z tym, że ich przychody raczej nie będą już rosły. To sprawiło, że maksymalne wyceny wartości firm przygotowywane przez analityków spadły do 15-16 mld zł. Wcześniej Polkomtel wyceniano znacznie wyżej. Bezpośrednim odniesieniem była transakcja sprzedaży akcji operatora przez duński telekom TDC. W grudniu 2006 r. Duńczycy wystawili na sprzedaż swój pakiet akcji i wycenili Polkomtel na 4,4 mld euro. Dawało to wówczas prawie 17 mld zł. Wycena dokonana na potrzeby tej transakcji - co podkreślali analitycy - nie uwzględniała premii za kontrolę. Owa premia sprawiała, że ostateczne wyceny sięgały 18 mld zł. Stąd ze sporym zdziwieniem spotkała się informacja, że wstępna oferta Zygmunta Solorza-Żaka opiewa na 18 mld zł.

Osiem lat sprzedawania Polkomtela

Przychody Polkomtela (w mln zł)

Wszystko zmieniło się wiosną za sprawą dwóch wielkich transakcji - sprzedaży przez Deutsche Telekom akcji amerykańskiej sieci T-Mobile USA oraz sprzedaży przez Vodafone pakietu akcji francuskiej sieci SFR. Ceny uzgodnione w tych transakcjach były wyższe od spodziewanych i znacznie wyższe od średnich giełdowych wycen dużych sieci komórkowych. Oznaczały, że Polkomtel może być wart od 18 mld zł do 20 mld zł. W tak wysoką wartość firmy uwierzyli nie tylko polscy właściciele. "Financial Times" pisząc o tej transakcji ocenia, że może być ona warta ponad 19 mld zł.

Wciąż niepewna transakcja

Choć proces sprzedaży trwa, ciągle nie można wykluczyć, że albo zakończy się fiaskiem - bo zaoferowane ostatecznie kwoty okażą się zbyt niskie wobec oczekiwań, albo że właścicielem Polkomtela zostanie Vodafone. Brytyjczycy - jak każdy wspólnik operatora - mają prawo pierwokupu. I zawsze mogą z niego skorzystać, ale wtedy musieliby zapłacić nie mniej niż wynosi najlepsza oferta.

Tegoroczna transakcja jest z kolei kolejną próbą wyjścia z inwestycji przez polskich właścicieli. Po raz pierwszy wiadomość o tym, że PKN Orlen, a być może także inni polscy udziałowcy chcą zrealizować zyski pojawiła się wiosną 2003 r. Wartość spółki wyceniano wtedy na ok. 10 mld zł. W kolejnych latach pojawiały się następne informacje dotyczące zamiaru sprzedaży. Wraz z upływem czasu zmieniali się potencjalni nabywcy akcji Polkomtela. Najpierw zainteresowani byli dwaj zagraniczny udziałowcy - Vodafone i TDC. Potem już tylko Vodafone, który teraz też chce sprzedać akcje spółki. W 2009 r. wydawało się, że najbardziej prawdopodobną opcją jest wprowadzenie akcji na warszawską giełdę. Polkomtel przygotował nawet prospekt emisyjny. W 2010 r. rzadziej mówiło się o IPO, za to publikowana w mediach lista chętnych wydłużała i czasami była dość egzotyczna i obejmowała operatorów z Korei Południowej, czy Orascom Telecom - największego, arabskiego operatora komórkowego.

Osiem lat sprzedawania Polkomtela

Obecni akcjonariusze Polkomtela

Od zawsze hamulcowym w sprzedawaniu akcji Polkomtelu przez polskich udziałowców był KGHM. Choć zarządy tej spółki zmieniały się, to nie zmieniało się podejście do akcji Polkomtela. Woleli poczekać, bo może w przyszłości pojawi się ktoś, kto da więcej za firmę, która od 2003 r. płaci duże dywidendy. "Nie jestem za pospieszną sprzedażą Polkomtela. Strategia KGHM mówi, że udziały w Polkomtelu są zabezpieczeniem finansowym dla naszych inwestycji core biznesowych" - mówił we wrześniu 2010 r. Herbert Wirth, prezes KGHM w wywiadzie dla agencji PAP. Po drugiej stronie barykady był od zawsze PKN Orlen. Jego kolejne zarządy chciały uwolnić gotówkę zamrożoną w akcjach operatora sieci Plus. Dwaj pozostali polscy udziałowcy - PGE i Węglokoks - zajmowali w tej dyskusji neutralną pozycję.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200