Organizacje w sieciach (społecznych)

Twórcy sieci społecznych podążają drogą wytyczoną kilka lat temu przez firmy rozwijające komunikatory internetowe. Chcą z nich uczynić korporacyjne narzędzia do zarządzania relacjami z klientem oraz kształcenia i zarządzania wiedzą.

Twórcy sieci społecznych podążają drogą wytyczoną kilka lat temu przez firmy rozwijające komunikatory internetowe. Chcą z nich uczynić korporacyjne narzędzia do zarządzania relacjami z klientem oraz kształcenia i zarządzania wiedzą.

Przejęcie przez Cisco Systems Five Across oraz zasobów Utah Street Networks Inc, dwóch kilkuosobowych spółek specjalizujących się w tworzeniu sieci społecznych (Social Networks) zaskoczyło analityków. Oto firma kojarzona dotąd ze sprzętem i oprogramowaniem dla operatorów telekomunikacyjnych kupuje dwie spółki zajmujące się raczej niedochodowym biznesem, jakim jest tworzenie witryn umożliwiających kontakt osobom o tych samych zainteresowaniach. W dodatku chodzi o firmy, którym daleko do grona liderów rynkowych, takich jak Friendster czy bijący rekordy popularności MySpace. Kto bowiem przed transakcją słyszał o Tribe.net, serwisie należącym do Utah Street Networks?

Przedstawiciele Cisco zapowiadają integrację kupionego oprogramowania z produktami rozwijanymi przez Cisco Media Solutions Group (CMSG). W sieciach społecznych koncern widzi jeden z najważniejszych kanałów komunikacji korporacji ze swoimi klientami. "Zadaniem CMSG będzie stworzenie narzędzi, które pozwolą na lepszą komunikację korporacji ze swoimi klientami" - potwierdza Eric Chan, dyrektor ds. strategii i marketingu w CMSG.

Zwłaszcza że te metody komunikacji bardzo się zmieniają. Najlepiej świadczy o tym popularność serwisu MySpace i zaskakujące kariery jego użytkowników w show-biznesie. "Naszym celem jest stworzenie relacji z klientami z sektora mediów oraz dostarczenia im technologii i usług'' - mówi Dan Scheinman, wiceprezes Cisco. "Dzięki nowej grupie Cisco może pomóc klientom w rozwinięciu własnych serwisów online i przenoszeniu treści do sieci".

W sieci wierzą wszyscy

Podobnie myślą także inni. Yahoo właśnie rozpoczęło testowanie nowego komponentu do swojej wyszukiwarki Yahoo Answers, umożliwiającej komunikację między użytkownikami. Serwis Yahoo Answers Network ma pozwolić 90 mln użytkowników portalu na tworzenie osobistych sieci ludzi o podobnych zainteresowaniach. Ich użytkownicy będą mogli m.in. śledzić, czy ktoś z uczestników sieci zabrał głos w jednej z tysięcy z dyskusji toczonych na forach, a także zaznaczać i segregować internetowe wypowiedzi. W przyszłości Yahoo planuje wyposażyć Yahoo Answers Network w funkcje integrujące sieć z komunikatorem Yahoo Messenger. Synergia wynikająca z włączenia w Yahoo Answers Network innych serwisów należących do Yahoo, takich jak: Flickr, del.icio.us, Yahoo Photos czy sieci Yahoo 360, jest trudna do przecenienia.

W potęgę sieci społecznych wierzy także Marc Andreessen, współtwórca sukcesów Netscape i wyszukiwarki Mosaic. W ubiegłym roku założył firmę Ning, udostępniającą użytkownikom narzędzie do tworzenia własnych sieci społecznych (w ciągu pierwszych dwóch tygodni założyli oni 15 tys. sieci).

Nad kilkoma projektami związanymi z Web 2.0 i sieciami społecznymi pracuje IBM. Są to m.in: Information Factory (portalowy system do organizacji kontaktów z klientami i użytkownikami, wykorzystujący właśnie sieci społeczne, blogi i mechanizmy wiki), Koala (system umożliwiający użytkownikom projektowanie i automatyzację procesów w sieci) i Fringe (serwis umożliwiający organizację korporacyjnej sieci kontaktów na wzór internetowej sieci społecznej).

W styczniu br. IBM uruchomił serwis Many Eyes. Ma on posłużyć wymianie informacji oraz tworzeniu analiz, później udostępnianych kolejnym użytkownikom. Jego użytkownicy otrzymują do dyspozycji wiele narzędzi do wizualizacji oraz komentowania zamieszczanych informacji. Zdaniem przedstawicieli IBM, Many Eyes może posłużyć choćby administracji i agendom rządowym, które za jego pośrednictwem mogą poddawać pod dyskusję plany inwestycyjne i akcje społeczne.

Użytkownik bez kaftana

Zapał firm do przedsięwzięć bez solidnych podstaw biznesowych źle się kojarzy. Wrażenie to pogłębia fakt, że niemal dokładnie 7 lat temu w marcu indeks NASDAQ osiągnął swój pik. Dziś komentatorzy rynku dmuchają na zimne, podkreślając na każdym kroku, że zainteresowanie sieciami społecznymi i szerzej Web 2.0 nie ma nic wspólnego z "bańką internetową". Koszt zakupu nowych narzędzi jest znacznie niższy niż ceny rozwiązań oferowanych przez "upadłe gwiazdy" przełomu XX i XXI wieku. Rozwój infrastruktury szerokopasmowej umożliwił swobodny dostęp nawet do przeładowanych serwisów multimedialnych nie tylko korporacjom, ale praktycznie wszystkim użytkownikom indywidualnym. Skala inwestycji w nowe narzędzia jest nieporównywalnie niższa niż w latach dziewięćdziesiątych. Po lekturze informacji o transakcjach takich jak przejęcie YouTube przez Google (1,65 mld USD) pewien niepokój jednak pozostaje.

Twórcy nowych narzędzi wierzą jednak, że sieci społeczne będą wkrótce niemal tak powszechne jak dziś typowe strony internetowe. Marc Andreessen twiedzi, że w ciągu pięciu lat każdy z nas będzie członkiem jakiejś społeczności internetowej. Aby tak się stało, narzędzia muszą być na tyle proste, by mógł się nimi posłużyć przeciętny użytkownik. Wie o tym doskonale Marc Andreessen. "Dzisiejsze sieci są fantastyczne, ale nakładają na użytkowników kaftan bezpieczeństwa" - mówi. Są bardzo restrykcyjne i nieelastyczne. Przeczą w ten sposób samej naturze kontaktów międzyludzkich, zróżnicowanych i niepoddających się restrykcjom.

Podobnie jak wcześniej w przypadku komunikatorów internetowych, sieci społeczne mają szansę trafić też na stałe do korporacji. "Pojawili się nowi użytkownicy, którzy komunikują się w sposób alternatywny np. za pomocą systemów komunikatorów IM. W systemach korporacyjnych chcą mieć podobne możliwości" - mówi Mariusz Ostrowski z Cisco Systems.

Sieci klientów i kandydatów

Potencjalny obszar zastosowań tego typu narzędzi jest bardzo szeroki. Sieci społeczne mogą być doskonałym kanałem komunikacji z lojalnymi klientami (zdaje sobie z tego sprawę chociażby jeden z uczestników wyścigu do Białego Domu, Barack Obama, który stworzył sieć My.BarackObama.com). Mogą służyć korporacjom do organizacji testów nowych produktów jeszcze przed ich wprowadzeniem na rynek. Mogą być narzędziem rekrutacji pracowników. Nie tylko jako potencjalne źródło pozyskiwania zgłoszeń do pracy, ale wkrótce także jako narzędzie umożliwiające podtrzymanie kontaktu z najlepiej rokującymi kandydatami czy studentami z wybranych wydziałów uczelni. Już wkrótce umiejętne "zarządzanie relacjami z potencjalnymi pracownikami" będzie odgrywać kluczową rolę w rekrutacji.

Sieci społeczne wydają się wręcz stworzone na potrzeby kształcenia i zarządzania wiedzą. Ich struktura oparta na profilach użytkowników przypomina charakter "sieci eksperckich", na których opiera się zarządzanie wiedzą w światowych koncernach konsultingowych. Odpowiada również na podstawowe wyzwania związane z komunikacją w Internecie. Zapewnia pełną personalizację profili, a więc także przekazu, który jest mniej emocjonalny, a bardziej merytoryczny niż to ma miejsce w przypadku typowych dyskusji na forach dyskusyjnych.

Użytkownicy 2.0

Badania Forrester Research wskazują, że aż 106 ze 119 objętych badaniem szefów IT w korporacjach zatrudniających ponad 500 pracowników używa co najmniej jednego z narzędzi Web 2.0. Jedną z przyczyn powszechnej adaptacji nowych kanałów komunikacji jest lęk przed pozostaniem w tyle. Presja konkurencji była wymieniana jako istotny powód wykorzystania narzę-dzi Web 2.0, zwłaszcza przez szefów IT największych firm (powyżej 5 tys. pra-cowników). Na ten czynnik wskazało 74% respondentów.

Dla Computerworld komentuje Michał Kulka, dyrektor marketingu serwisu Grono.net

Komercjalizacja jest naturalnym trendem przy tak szybkim wzroście i gigantycznych wymaganiach technicznych serwisów społecznościowych. Nie da się tak zaawansowanych technicznie i oferujących tak wiele funkcji serwisów tworzyć jedynie dobrymi chęciami założycieli i zarządzających. Do zapewnienia nowoczesnej infrastruktury i najnowszej technologii potrzeba inwestycji.

Dobrym przykładem jest nasza ostatnia innowacja - usługa geolokalizacji, pozwalająca m.in. na znalezienie za pomocą wyszukiwarki innych użytkowników mieszkających w promieniu do 100 km od szukającego lub na przypisanie do konkretnej lokalizacji na mapie zdjęcia umieszczanego w serwisie. Serwis pozwala także na obejrzenie mapy świata z zaznaczoną pozycją każdej osoby, która wskazała swoją pozycję, z możliwością powiększania mapy.

Mimo tych wymogów nie wyobrażamy sobie bardzo intensywnej, agresywnej reklamy jako źródła przychodów. Zniszczyłaby ona atmosferę miejsca. Komercjalizacja powinna przebiegać jak najmniej inwazyjnie dla użytkowników, a wręcz być z korzyścią dla nich. Właśnie dlatego już dziś oferujemy specjalne "grona komercyjne", które pozwalają firmom na naturalny kontakt z użytkownikami, czy rozwijany dynamicznie program partnerski dla firm, który pozwoli naszym użytkownikom na korzystanie ze zniżek i innych gratyfikacji przy zakupach towarów i usług.

Zagrożenia 2.0

  • „Wzrost zainteresowania narzędziami Web 2.0, w tym sieciami społecznymi, stwarza zagrożenie dla sieci korpora-cyjnych” — przestrzegają specjaliści ds. bezpieczeństwa z Wlk. Brytanii. Jedno z badań wykazało, że ponad 42% pracowników w wieku 18—29 lat prowadziło dyskusje związane z pracą na witrynach sieci społecznych i w blogach. Co czwarty młody pracownik spędza w pracy co najmniej godzinę tygodniowo na serwisach, takich You-Tube, czy MySpace — oceniają badacze z firm YouGov i Clearswift.
  • „Organizacje zdały sobie sprawę z zagrożeń wynikających z używania poczty elektronicznej. Niestety świadomość ta nie przeniosła się na zagrożenia związane z komunikacją dwubiegunową, typową dla serwisów Web 2.0. Sieci społeczne i blogi wiążą się z jeszcze większym ryzykiem potencjalnego wycieku danych, czy szkód dla marki niż maile, ponieważ każdy może do nich dotrzeć” — mówi Katie Gotzen, analityk z firmy Frost & Sullivan.


TOP 200