Ołówkiem i myszą

Gdy staniemy przed nowo wybudowanym domem, nie ma dla nas znaczenia czy przy jego projektowaniu wykorzystano sprzęt i oprogramowanie komputerowe. Liczą się wyłącznie odczucia estetyczne: podoba się lub nie.

Gdy staniemy przed nowo wybudowanym domem, nie ma dla nas znaczenia czy przy jego projektowaniu wykorzystano sprzęt i oprogramowanie komputerowe. Liczą się wyłącznie odczucia estetyczne: podoba się lub nie.

Domy zaprojektowane przez Jana Sabiniarza z myślą o krajobrazie wiejskim mają niskie ściany, licowane cegłą bądź gliniane albo przypominające glinę, oparte na kamiennym fundamencie. Są kryte trzcinową strzechą, jeśli w pobliżu domu trzcina rośnie w jeziorze lub w stawie, mogąc zarazem odbijać się w lustrze wody i pojawiać się na dachu domu. W domach miejskich sięgających rodowodem średniowiecza, chojnicki architekt stara się nawiązywać do form historycznych, stosując elementy muru pruskiego w jego rozmaitych kształtach, uzasadnionych zarówno względami konstrukcyjnymi, jak i dekoracyjnymi. W Sabiniarzowych wnętrzach panuje kult drobiazgu, np. na sekretarzyku stoi stara filiżanka, w kredensie znajdziemy wykwintny kufel. Nawet szybki drzwi między pokojami zapełniają kwiaty - malarska wizja architekta.

Architekt przyznaje, że dla niego najbardziej liczy się malarskość architektury, traktowanej przezeń jako syntezy sztuk. Czy domy z duszą, wymuskane poezją, muzyką, obrazami dawnych mistrzów, mogą powstawać poza kartką papieru, na wirtualnym pulpicie kreślarskim?

Mistrz, czeladnicy i uczniowie

Magdalena Staniszkis nie zna architekta ze swojego pokolenia, który posługiwałby się w projektowaniu komputerem. Mistrz, czyli właściciel pracowni architektonicznej, rzuca ideę, koncept nowego budynku czy wnętrza, rysując szkic ołówkiem na papierze. "To zdecydowanie prostsze niż męczyć się komputerową myszą" - twierdzi Magdalena Staniszkis. - "Dopiero na etapie dokumentacji technicznej stosuje się oprogramowanie, które pozwala wykonać ją szybko, sprawnie i dokładnie".

Tym zajmują się czeladnicy, czyli dyplomowani architekci tuż przed praktyką na budowie i zdaniem egzaminu z prawa budowlanego. A także ci, którzy potem kontynuują pracę w zespole architektonicznym u boku mistrza, oraz uczniowie, czyli studenci architektury, pracujący w pracowniach. Zwłaszcza ci ostatni są z komputerami za pan brat, ponieważ od początku studiów mają zajęcia ze wspomagania projektowania komputerowo. Są zresztą z tych roczników, które komputery znają od dziecka.

Bartłomiej Telec, 27-letni architekt z firmy architektonicznej Tekton (czeladnik), rozwiewa jednak przypuszczenia, że proces twórczy może przebiegać od początku do końca w AutoCAD-zie, ArchiCAD-zie czy ALLPLAN-ie, popularnych programach architektonicznych. "Dużo rysujemy ołówkiem. Tak jest naprawdę łatwiej, nawet młodym architektom, obeznanym z myszą. Trzy kreski ołówkiem wystarczą architektowi, aby zrozumieć koncepcję projektu" - wyjaśnia Bartłomiej Telec. - "Po dyskusjach przerysowujemy szkic do programu ALLPLAN FT niemieckiej firmy Nemetschek. Tutaj poddajemy projekt wstępnej obróbce, a następnie na wydruku nanosimy poprawki. Zmiany wstawiamy do pliku, mając możliwość obracania bryłą 3D i oglądania np. schodów z różnych miejsc, tworzenia rzutów poziomego i pionowego czy też wygenerowania automatycznego zestawienia ilościowego (przedmiarów) według podanego typu robót".

Cyrkiel i węgielnica

"Pióro, ołówek - przyjaciele, których znam od lat - są znacznie bardziej wrażliwym nośnikiem pierwszych, architektonicznych wizji niż martwa klawiatura i szklany ekran komputera" - wyznaje Jan Sabiniarz. - "Ręka i pióro na papierze wyrażają każde, najdelikatniejsze drgnienie myśli, serca, pulsują zmysłami w trakcie poszukiwania i tworzenia architektonicznego poematu, jakim jest dom. Dotyczy to szczególnie pierwszej fazy tworzenia, która jest najczęściej piękną, wzruszającą przygodą, za każdym razem przeżywaną inaczej, pełną niespodzianek i nieoczekiwanych olśnień. Toteż nie dopuszczam maszyny do pracy".

"W porządku - odpowiada Magda lena Staniszkis - mój kolega po fachu miałby rację, traktując architekturę jak sztukę, w której nie ma miejsca dla bezdusznej maszyny, gdyby nie wymogi rynku, żądającego oddawania projektów na czas i po niewygórowanej cenie. Moim zdaniem, można z powodzeniem połączyć szkic w ołówku z dokumentacją techniczną, powstającą w AutoCAD-zie".

Jej współpracownicy - podobnie jak Bartłomiej Telec - na wydrukach kreślą nowe detale. Nie przywiązują wagi, w jakim programie pracują - znają AutoCAD i to im wystarcza. Zresztą dawni budowniczowie długo zadowalali się cyrklem i węgielnicą, zanim rozszerzyli warsztaty o inne przyrządy.

Jak zauważa Bartłomiej Telec, architekci wykorzystują możliwości np. AutoCAD-a w 30%. Reszta opcji pozostaje nieznana. Specyfika AutoCAD-a utrudnia trójprzestrzenne projektowania. "Ten program jest tylko przeniesieniem deski kreślarskiej do postaci cyfrowej - wyjaśnia. - Aby uzyskać w nim coś bardziej wyrafinowanego, należy instalować specjalne nakładki, dodatkowe programy, np. Autoarchitekta. Na dłuższą metę jest to kłopotliwe. Podczas projektowania siedziby firmy Danfoss w Łomiankach pod Warszawą podjęliśmy odważną decyzję. Zmieniliśmy oprogramowanie, zastępując AutoCAD programem ALLPLAN FT, w którym projektuje się intuicyjnie z ułatwionym modelowaniem i renderingiem. Szef obawiał się, czy translacja projektu powiedzie się i czy opanujemy narzędzie, lecz dzięki pomocy konsultantów Nemetschka udało się. W końcu korzystamy z oprogramowania, które wychodzi poza tradycyjne myślenie o przestrzeni do projektowania. Odchodzimy od cyrkla" - mówi Bartłomiej Telec.

Hiram

Król Salomon na czele budowniczych świątyni w Jerozolimie postawił Adonirama z Tyru, zwanego inaczej Hiramem. Gdy niegodziwi czeladnicy zabili go, ponieważ nie chciał wyjawić hasła potrzebnego do otrzymania mistrzowskiej zapłaty, król kazał pochować architekta w najznamienitszym miejscu świątyni.

Legenda nie mówi, ile kosztowały usługi Hirama i jego mistrzów murarskich, skoro czeladnicy zdecydowali się na zabójstwo. Dzisiaj, według cennika Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej (SARP), projekt kosztuje 3,5-5% wartości inwestycji. Niektórzy architekci twierdzą, że gdy zakupią oprogramowanie CAD/CAM, pozwoli to obniżyć im cenę swoich usług. Jeżeli do tej pory tego nie zrobili, to wyłącznie dlatego że pracowali dla małych inwestorów, tworząc dla nich nieskomplikowane projekty. Rynek wymusza tworzenie dokumentacji technicznej w programach CAD/CAM. Zdaniem Magdaleny Staniszkis, inwestycja w sprzęt i oprogramowanie komputerowe zwraca się pracowni architektonicznej po wykonaniu kilku projektów. Zna jednak styl pracy Andrzeja Kicińskiego, znanego warszawskiego architekta, którego pałacyki przy nowej Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego uzyskały w tym roku I nagrodę SARP za najlepszą realizację. Otóż, on i jego współpracownicy, tak jak Jan Sabiniarz, nie stosują komputerów...

Bartłomiej Telec pokazuje za to projekt Danfossu. Nie wyobraża sobie możliwości zarządzania tak dużą liczbą warstw poszczególnych segmentów budynków bez wsparcia ALLPLAN.

"Budowanie domu to nie stawianie wieży z klocków lego - po raz kolejny podkreśla Jan Sabiniarz. - W komputerze można projektować hale fabryczne. Dom musi mieć duszę i w projektowaniu nic nie zastąpi ołówka. Tylko wtedy czuje się projekt i doskonali kaligrafię linii".

Hiram, książę architektów, mógłby być zadowolony. Jego następcy, na których patrzy Wielki Architekt, wciąż pozostają wierni tradycji. Ołówek, piórko i kartka papieru.


TOP 200