Olimpiady informatyczne - głosy za i przeciw

Na blogu Jakuba Chabika rewers.computerworld.pl odbyła się dyskusja nt. olimpiad informatycznych i ich tematyki. Publikujemy główne tezy wpisu oraz polemikę, którą zamieścił pod nim prof. dr hab. Maciej M. Sysło, matematyk i informatyk z Uniwersytetów Wrocławskiego i Toruńskiego, autor programów nauczania informatyki i wieloletni jej popularyzator w kręgach uczniów szkół podstawowych i średnich.

PRZECIW

Izolowane problemy z jednej tylko gałęzi informatyki rozwiązywane przede wszystkim w trybie indywidualnym - podczas gdy inżynieria oprogramowania dziś to gra zasadniczo zespołowa - to niekoniecznie ten kierunek, który mógłby zaowocować pojawieniem się w Polsce silnych firm branży IT albo działów badawczo-rozwojowych.

Jakub Chabik

Olimpiady Informatyczne, czy na pewno o to chodzi?

Z mieszanymi uczuciami patrzę, że w kraju pod hasłem "Olimpiady informatyczne" funkcjonują de facto turnieje algorytmiczne. Pytanie brzmi - kogo przygotowują nam takie olimpiady? Wszyscy wiemy, że życie informatyka nie składa się z opracowywania superoptymalnych algorytmów, a z budowania zgodnych z wymaganiami użytkowników i użytecznych biznesowo rozwiązań na konkretny termin i za pieniądze, które klient chce i może zapłacić. Izolowane problemy z jednej tylko gałęzi informatyki rozwiązywane przede wszystkim w trybie indywidualnym - podczas gdy inżynieria oprogramowania dziś to gra zasadniczo zespołowa - to niekoniecznie ten kierunek, który mógłby zaowocować pojawieniem się w Polsce silnych firm branży IT albo działów badawczo-rozwojowych międzynarodowych przedsiębiorstw.

Najbardziej nurtuje mnie pytanie - co się stanie z laureatami olimpiad, którzy przez kilka lat ćwiczą się wyłącznie w algorytmice, kiedy skończą studia? Gdzie pójdą z tak znakomitym CV, jakie mają polscy olimpijczycy? Mają tak naprawdę dwa wybory: trafią do polskiej firmy informatycznej, gdzie zadań tej klasy w zasadzie się nie rozwiązuje. Druga możliwość jest taka, że wyjadą za granicę, gdzie będą realizować swoje ambicje, ale bez pożytku dla naszego kraju. Trzecia możliwość, założenie firmy i odniesienie sukcesu, wydaje mi się najmniej prawdopodobna, właśnie ze względu na to, że olimpiady uczą algorytmiki, a nie inżynierii oprogramowania.

Rozumiem oczywiście wieloletnią tradycję i doceniam wysiłek, jaki ich opiekunowie naukowi oraz uczestnicy wkładają w formułowanie zadań i ich rozwiązywanie. Podziwiam dzieciaki - i jestem pewien, że poradziłyby sobie z zupełnie inną klasą zadań.

Namawiam jednak do chwili refleksji nad ich charakterem i profilem polskich olimpiad informatycznych. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak słabo? Dlaczego Polska jako 40-milionowy bez mała kraj, nie wytworzyła niemal żadnej firmy informatycznej, która konkurowałaby w globalnej gospodarce? Dlaczego mamy wiecznie "dobrze zapowiadające się" informatyczne "startupy", a nadal żadnego na miarę rosyjskich, izraelskich czy hiszpańskich, o koreańskich, fińskich czy amerykańskich nie wspominając? Skoro jesteśmy tak dobrzy w algorytmice, to dlaczego to w amerykańskich, a nie polskich ośrodkach R&D buduje się motory baz danych? Dlaczego to Finlandia i Izrael są potęgami w kryptografii, a nie Polska? Dlaczego Szwedzi, nie Polacy, piszą algorytmy kompresji i kontroli poprawności w sieciach telekomunikacyjnych?

Zapewne dlatego, że zorganizowanie firmy informatycznej to coś więcej niż zbudowanie algorytmu. To także umiejętności biznesowe, np. zbudowanie biznesplanu, pozyskanie finansowania, zarządzanie ryzykiem, ale także "miękkie" umiejętności - zogniskowania ludzi wokół jednego celu, poprowadzenia zespołu, trafienia z odpowiednim przekazem do odbiorców, podtrzymania ducha w razie problemu, budowania esprit de corps itd.

Podziwiam wszystko, co zrobili wszyscy animatorzy olimpiad i niestrudzeni autorzy i recenzenci programów nauczania. Trzymam kciuki, żeby przedmioty ścisłe były "dobrze obecne" w polskiej szkole. Namawiam tylko do refleksji nad tematyką zadań i formą przygotowania olimpijczyków, aby kompletniej ukazywały obraz informatyki…

ZA

Ograniczenie edukacji informatycznej do technologii informacyjnej doprowadziło do sytuacji, że w ciągu 5-7 lat od upadku dotcomów, o ponad 50% zmalało w Stanach Zjednoczonych i Wlk. Brytanii zainteresowanie studiami informatycznymi, matematycznymi i ścisłymi. Uczniowie odnoszą wrażenie, że już wszystko potrafią mając w rękach tak znakomite narzędzia, jakie dostarcza im przemysł, nie ma więc potrzeby głębszego studiowania tych dziedzin, kariery informatyczne przestały więc być ciekawe.

Prof. dr hab. Maciej M. Sysło

Algorytmy to ćwiczenie umysłu

Informatyka wyrosła z dwóch dziedzin: matematyki i elektroniki. Obie te dziedziny, i wiele innych, ma wpływ na jej kształt, kierunki zainteresowań i kształcenia, kariery zawodowe, dobrobyt obywateli i państwa. Spojrzenie na algorytmikę tylko z punktu widzenia jej przynależności do matematyki jest ograniczonym spojrzeniem. Przykład - kryptografia, dziedzina bardzo praktyczna, w której niemal wszystkie metody są związane z głębokimi wynikami teoretycznymi w matematyce i algorytmice.


TOP 200