Okulary Google w firmie

Inteligentne okulary Google mają trafić na rynek amerykański jeszcze w tym roku. Ich możliwości nie ograniczają się tylko do świata konsumenckiego. Biznesowy potencjał rozwiązania wydaje się interesujący, choć na razie niepewny.

Redakcja Computerworld miała okazję bliżej poznać Google Glass podczas prezentacji w polskim oddziale firmy. Możliwość sprawdzenia na własne oczy funkcjonalności urządzenia sporo zmieniła w jego ocenie. Prócz typowo konsumenckiego zastosowania, które w pierwszej kolejności celuje producent, widać pole do rozwoju funkcji przydatnych dla użytkowników biznesowych.

Na własne oczy

Łączność oparta o ruter lub smartfon

Google Glass ma wbudowaną baterię oraz moduły łączności Bluetooth oraz Wi-Fi służące do połączenia ich ze smartfonem lub w razie jego braku z klasycznym routerem. Co prawda mają one własny system operacyjny na bazie Androida, ale działają w dużej mierze na podstawie przetwarzania danych chmurze i połączenia z telefonem użytkownika. Chociaż okulary nie mają własnego modemu 3G/LTE, ani nawet slotu na kartę SIM, to i tak z racji konstrukcji akumulator nie jest imponujących rozmiarów i czas pracy nie zachwyca.

Google Glass to naprawdę nie okulary, ale oprawki z niewielkim szklanym elementem – wyświetlaczem projektora, którego obraz pojawia się w górnym rogu naszego pola widzenia. Sterowanie odbywa się poprzez mowę, ruchy głowy i gestami wykonywanymi na gładziku umieszczonym na prawym zauszniku. Praktyka pokazuje, że na początku, do czasu opanowania komend głosowych, gładzik okazuje się najbardziej naturalnym interfejsem. Z czasem proporcje się odwracają, a dzięki dobrze działającemu systemowi rozpoznawania mowy obsługa głosowa zaczyna wieść prym.

Zobacz również:

Zastosowanie szkła jako materiału do wyświetlania obrazu powoduje, że jest on zawsze w pewnym stopniu transparentny. Nie zakrywa więc całkowicie żadnego fragmentu pola widzenia prawego oka. Wyświetlany obraz jest wyraźny, choć to także zasługa maksymalnie uproszczonego i czytelnego interfejsu. Gdy poruszamy się po interfejsie urządzenia przed oczami, widzimy zwykle jedną pozycję z menu. Same aplikacje stworzone są w identycznym duchu, prezentując jeden typ informacji na raz, np. tekst, wideo lub mapę.

Oprócz wyświetlacza Google Glass został wyposażony w kamerę z 5-megapikselową matrycą. Standardowe oprogramowanie pozwala m.in. na robienie zdjęć i nagrywanie materiałów wideo. Te ostatnie zapisywane są w rozdzielczości 720p. Wbudowana aplikacja do tworzenia wideo posiada 10-sekundowe ograniczenie długości filmów. Żeby przedłużyć ten czas, trzeba wykonać odpowiedni gest na gładziku. Istnieją jednak zewnętrzne aplikacje umożliwiające nagrywanie bez ograniczeń.

Zdjęcia tworzone przez Glass jeszcze kilkanaście miesięcy temu uchodziłyby za bardzo dobre, jednak gwałtowny rozwój optyki w konsumenckich urządzeniach mobilnych sprawił, że obecnie wydają się one najwyżej przeciętne.

Dźwięk w Google Glass przesyłany jest za pomocą głośnika kostnego umieszczonego, tak jak większość elementów, na prawym zauszniku. Najnowsze okulary wyposażone są w złącze słuchawkowe.

Drzemiący potencjał

Urządzenie oferuje podstawową funkcjonalność zapewnianą przez Google i możliwość skorzystania ze stale powiększanej, choć ciągle skromnej liczby aplikacji innych autorów. Wśród już dostępnych są m.in. aplikacje Facebooka, Twittera czy Evernote’a. Google stara się nie ograniczać deweloperów w tworzeniu aplikacji do Glass; w ten sposób sprawdza możliwe pola zastosowań urządzenia i ich potencjał rynkowy.

Oprawki od Google’a, wyczekiwane głównie przez użytkowników z rynku konsumenckiego, zdradzają spory potencjał w zastosowaniach biznesowych. Szereg wbudowanych czujników, możliwość przekazywania i odbioru obrazu i dźwięku w czasie rzeczywistym pozwala myśleć o nich jako o narzędziu pracy. Już w tej chwili pojawiają się pierwsze pomysły, związane głównie z wykorzystaniem rozszerzonej rzeczywistości, na której bazuje funkcjonalność Glass.

Jednym z kluczowych zastosowań wydaje się możliwość komunikacji pracownika w terenie z zespołem w biurze. Może on bez używania rąk nawiązywać połączenia głosowe, przekazywać obraz, który ma przed sobą, precyzyjnie informować o swojej pozycji. Dzięki projektorowi może odbierać nie tylko informacje głosowe, ale także tekstowe, wideo oraz korzystać z rozszerzonej rzeczywistości.

Tego typu zastosowania na pewno byłyby pomocne w pracy służb ratowniczych, techników czy pracowników medycznych. Pracownik mógłby wykonywać skomplikowane czynności, korzystając z dokładnych instrukcji, nawet nanoszonych na rzeczywisty obraz. W niepełnym zakresie funkcjonalność Glass można wykorzystać w szeregu innych zawodów, np. pracy na hali czy w magazynie.

Wielka niewiadoma

Trudno przewidzieć, jaką drogą podąży Google ze swoim projektem. Choć termin rynkowej premiery jest coraz bliższy, producent nie ujawnia szczegółów dotyczących zasad tworzenia czy udostępniania oprogramowania. Nieznane są też finalne ograniczenia licencyjne Glass.

Inną niewiadomą są ograniczenia techniczne. Obecnie najsłabszym punktem urządzenia jest wbudowana bateria. Przy intensywnym użytkowaniu starcza ona zaledwie na kilka godzin pracy, co jest wynikiem dalekim od satysfakcjonującego. Także menu i obsługa głosowa są obecnie ograniczone wyłącznie do języka angielskiego, a sam projektor dostępny jedynie w wersji dla prawego oka.

Google Glass w pracy strażaka

http://www.youtube.com/watch?v=QPbZy2wrTGk Koncepcja wykorzystania Google Glass w straży pożarnej to flagowy przykład, jak rozszerzona rzeczywistość może wpłynąć na efektywność pracy zespołu w terenie.


TOP 200