Okna w przyszłość

Kto jest najbogatszym człowiekiem w przemyśle komputerowym? William (Bill) Henry Gates, 36-letni szef (i współzalożyciel) Microsoft Corp. The Economist szacuje go na 7 mld, a Forbes Magazine na 4,8 mld USD.

Kto jest najbogatszym człowiekiem w przemyśle komputerowym? William (Bill) Henry Gates, 36-letni szef (i współzalożyciel) Microsoft Corp. The Economist szacuje go na 7 mld, a Forbes Magazine na 4,8 mld USD.

Która z korporacji informatycznych uzyskała w ubiegłym, recesyjnym dla całej branży roku procentowo najwyższe zyski? Microsoft, czyli firma, która - jak pisze brytyjski tygodnik - nadal promuje siebie jako gromadę hackerów w podkoszulkach, rwących się na podbój świata przy pomocy PC- tów i szykownego oprogramowania. W ciągu przeszło 10 lat korporacja osiągnęła softwarowe szczyty w grupie komputerów osobistych. W ostatnim roku finansowym sprzedaż jej produktów wyniosła 1,8 mld USD, co oznacza 50% wzrost w ciągu 12 miesięcy. Czysty zysk firmy za rok ubiegły to 450 mln USD, czyli 25% obrotów.

Czyje akcje najbardziej poszły w górę? Cena akcji Microsoftu na giełdzie nowojorskiej podskoczyła do 120 USD. W 1990 r.kosztowała 40 USD. Nic dziwnego, że trzech z pośród dziesięciu najbogatszych ludzi świata komputerowego to microsoftowcy.

Następca tronu po DOS-ie

W najbliższych miesiącach Microsoft czeka zacięta walka z konkurentami o zdobycie dla programów Windows NT pozycji głównego następcy DOS. Przypomnijmy, że ten system operacyjny funkcjonuje w 100 mln komputerów. Ale w kwietniu Microsoft wypuścił nową wersję Windowsów - 3,1 , licząc na jeszcze dynamiczniejszy wzrost sprzedaży. Wydarzenie to zbiega się z wprowadzeniem na rynek przez IBM nowej, konkurencyjnej wersji systemu operacyjnego OS/2 2.0.

Wśród najważniejszych problemów Microsoftu wymienia się metodę dalszego sterowania rozwojem firmy. Zatrudnia ona obecnie 10 tys. pracowników i zapowiedziała przyjęcie w br. dalszych 2 tys. Ustalenie optymalnej linii zarządzania polega na wypośrodkowaniu między dyscypliną sztywnego biurokratyzmu a chaosem wynikającym z nadmiernego luzu. Problemem Microsoftu są też ambicje Billy Gatesa, który chce rozwijać produkcję wszystkich rodzajów softwaru: od oprogramowań komputerów najmniejszych do największych, od systemów operacyjnych w maszynowniach do eleganckich programów graficznych w gabinetach dyrektorskich. Nikt jeszcze, w przemyśle oprogramowań, z wyjątkiem IBM, nie podejmował się tak złożonych przedsięwzięć. Jak wiadomo w przypadku Big Blue skończyło się to wielkim deficytem.

Jak przezwyciężać "trudności wzrostu"

BillG (tak Boss jest określany w elektronicznej wewnętrznej korespondencji Microsofta) przestrzega swoje kadry: Nie wolno nam przyjąć sposobu myślenia wielkiej korporacji, nawet gdybyśmy nią byli; musimy zachować ducha przedsiębiorczości. Przypomina on, że często małe grupy programistów szybciej tworzą , podczas gdy wielkie zespoły mozolą się nad przeciętnym softwarem. Pamiętając o tym, Gates stale dzieli rozwijające się przedsiębiorstwa na zespoły, które liczą nie więcej niż po 200 pracowników. Ale ma to też i ujemne strony -zwiększa problemy zarządzania zarówno jeśli chodzi o przepływ informacji jak i możliwości dublowania pracy.

W lutym, po zwolnieniu swego prezydenta M. Hallmana, (pełnił tę funkcję przez dwa lata), Gates wyłożył nowe zasady organizacji, które łączą najnowszą technikę z cnotami tradycyjnego zarządzania. Sercem Microsoftu stało się Biuro Prezydenta, w którym wprawdzie nie ma już prezydenta, ale jest za to trzech generalnych (wykonawczych) wiceprezydentów. Są nimi: Mike Maples (w 1988 r. przeszedł do firmy z IBM) - kieruje rozwijaniem produktów, Steve Ballmer (od początku związany z firmą, nr 5 na liście komputerowych milionerów) - kieruje sprzedażą i Frank Gaudette - "minister finansów" firmy. On ustala formuły kalkulacji nowych i ulepszanych produktów dla Ballmera oraz sposoby kreowania cen dla Maplesa.

Jasne obłoki wizji

Biuro Prezydenta podlega bezpośredniego prezesowi Gatesowi i zajmuje się przede wszystkim realizacją jego wizji dotyczących przyszłości firmy, której celem jest "dostarczanie informacji na skinienie palca". Inaczej mówiąc, chodzi o tworzenie takiego softwaru, który umożliwi każdemu użytkownikowi komputera uzyskiwanie potrzebnych danych z innych części biura, bądź z innej części świata. Microsoft chce realizować to zadanie przy pomocy okienkowych środowisk obsługi, a więc całej grupy produktów, budowanych przy użyciu tego samego rodzaju narzędzi.

Kluczem do sukcesu Windows było nakłonienie twórców arkuszy kalkulacyjnych, edytorów tekstu i innych aplikacji softwarowych do pisania ich "pod Windows". Dzięki temu w ciągu ostatnich dwóch lat sprzedano 10 mln kopii różnych wersji Windows, tworząc duży potencjał rynkowy.

24 marca Microsoft wykupił firmę Fox Software, która zajmuje się dostawa oprogramowania dla baz danych. Tym samym korporacja z Bellevue (stan Waszyngton) produkować będzie wszystkie rodzaje softwaru.

Ciemniejsze chmury z paragrafem

Dynamiczny dynamiczny rozwój firmy nie jest jednak usłany samymi różami. Na horyzoncie zarysowują się ciemniejsze chmury z paragrafami, które będzie rozładowywał wiceprezydent Bill Neukom (szefuje pionowi prawnemu i spraw korporacyjnych). Jak informowaliśmy w artykule pt. "Zawirowaniach w amerykańskim przemyśle komputerowym" (CW nr 12 z 23 marca br.), Microsoft ma opinię "tyrana przemysłu PC-tów", a Federalna Komisja Handlu w Waszyngtonie D.C. prowadzi śledztwo w związku z oskarżeniami firmy o "nieuczciwe lub monopolistyczne praktyki handlowe". Na dodatek, najbardziej sensacyjnym komputerowym procesem sądowym roku będzie (czerwiec lub lipiec) sprawa Apple kontra Microsoft o odszkodowanie w łącznej wysokości 5,6 mld USD (!). Apple uważa, że tyle wynoszą jej straty z powodu naruszenia przez Microsofta praw autorskich przy opracowywaniu technik windowsowych i piktograficznych.


TOP 200