Ogniwa w trakcie tworzenia

Różnorodność firm internetowych i burzliwy, acz krótki przebieg ich biznesowej kariery, świadczą bardziej o ważnym przełomie w stosunkach pracy niż o narodzinach nowego modelu gospodarowania.

Różnorodność firm internetowych i burzliwy, acz krótki przebieg ich biznesowej kariery, świadczą bardziej o ważnym przełomie w stosunkach pracy niż o narodzinach nowego modelu gospodarowania.

A ściślej rzecz biorąc, nowy model gospodarowania istotnie powstaje, lecz dzieje się to już co najmniej od dziesięciu lat, a więc nie ma charakteru rewolucyjnej zmiany. Kształtujący się właśnie model polega na integracji produkcji, dystrybucji i sprzedaży w jeden łańcuch logistyczny. Celem integracji jest pozyskanie wiarygodnej i szybko osiągalnej informacji o zapotrzebowaniu rynku, przyspieszenie przepływu towarów, redukcja zapasów na wszystkich etapach łańcucha, stała dostępność produktów dla klientów. Jego najważniejszym mechanizmem jest zastępowanie fizycznej obecności produktów (lub surowców, półproduktów), w niektórych ogniwach tego łańcucha, informacją o ich dostępności w poprzednich albo następnych ogniwach. Technologia informatyczna, a zwłaszcza rozwiązania sieciowe umożliwiły realizację tego modelu. "Systemy, takie jak Distributions Resource Planning DRP czy Manufacturing Resource Planning MRP II, pozwalają na planowanie w obrębie całego łańcucha przemysłowego. Plany nie tylko odzwierciedlają aktualne potrzeby przedsiębiorstwa, ale zapewniają ciągłą dostępność towarów i materiałów. Pokazują zmienność rynku. Just-in-Time/Total Quality Control JiT/TQC tworzy szybki przepływ materiałów i towarów oraz przeciwdziała wszelkim formom marnotrawstwa. Przyczynia się do zmniejszenia kosztów i poprawy jakości. Natomiast Electronic Data Interchange EDI i systemy kodów paskowych umożliwiają zharmonizowany przepływ informacji i produktów. Dzisiaj najważniejsze pytanie brzmi: jaka kombinacja tych trzech składników da najbardziej sensowny i logiczny efekt" - wyjaśnia Andre J. Martin w książce DRP: Distribution Resource Planning. The Gateway to True Quick Response and Continuous Replenishment. Czy Internet może pomóc w rozwiązaniu tego elementu łamigłówki? "Internet oznacza maksymalną otwartość sieci. Udział biznesu w Internecie jest - wydawałoby się - logiczną kontynuacją trendu otwierania się systemów informatycznych przedsiębiorstw na zewnętrznych partnerów i integracji z nimi. Ale wdrożenie technologii wykorzystujących Internet do wspierania tradycyjnego zarządzania jest czymś innym niż zarządzanie oparte na Internecie" - ostrzega Witold Staniszkis, prezes Rodan System.

Nowa Gospodarka

Nie ma wątpliwości, że firmy internetowe w kształcie znanym obecnie nie przetrwają na rynku. Przeczą bowiem podstawowym prawom ekonomii. Stworzyły rynek alternatywny: elektroniczny. Już fakt dodania do słowa "rynek" przymiotnika elektroniczny zdradza, że nie jest to fragment rynku w rozumieniu liberalnym, czyli rynku jako miejsca nieskrę-powanego spotkania kupujących ze sprzedającymi i ustalania ceny zgodnie z prawem popytu i podaży. Rynek, zwany elektronicznym, istnieje obok rynku, chciałoby się powiedzieć, tradycyjnego. Jest on mówiąc w uproszczeniu dużo bardziej, a nawet całkowicie wolny.

Na rynku tradycyjnym występują mniejsze lub większe ograniczenia wynikające z geograficznego położenia, przedmiotu lub podmiotu transakcji. Rynek ten dąży do wolności, ale z założenia całkowicie wolny nigdy nie będzie. Natomiast rynek elektroniczny z założenia - z powodu technologii, w jakiej został stworzony - jest wolny. W Internecie można zawrzeć dowolną liczbę transakcji, dotrzeć do informacji handlowych według własnego życzenia, porównywać ze sobą wiele ofert, liczba klientów i sprzedawców nie jest limitowana. Klient nie jest w sytuacji przymusu. A to oznacza jedno - brak marży handlowej.

Prawo Adama Smitha zawarte w Bogactwie narodów mówi wyraźnie, zysk jest tylko wtedy, gdy rynek jest niedoskonały. Im wolna konkurencja jest bliższa ideałowi, tym mniej jest miejsca na zysk. Rynek elektroniczny jest wolny, albowiem możliwości techniczne, w tym parametry Internetu, są znacznie wyższe niż potrzeby gospodarki. Komunikacja na tym rynku nie stanowi ograniczenia.

Na rynku (tradycyjnym) kontakt kupującego ze sprzedającym jest ograniczony czasem i przestrzenią (np. na targach, w sklepie czy na spotkaniu handlowców). I chociaż inne ogniwa łańcucha logistycznego mogą mieć wsparcie informatyczne, sieciowe, to o charakterze rynku przesądza mechanizm wyboru partnera transakcji. Ten element określa, czy jest to rynek elektroniczny czy tradycyjny.

Rynki te istnieją równolegle. Nie można bowiem powiedzieć, że tu się kończy jeden, a tu zaczyna drugi. Gospodarka jest globalna, choć nierównomiernie rozwinięta i regulowana. Internet jest globalny, choć nie wszędzie ludzie z niego korzystają. Ta podwójność rynku oznacza albo to, że nieaktualna jest już stara doktryna liberalna, która mówi tylko o jednym rynku (nie przewidziała rynku wirtualnego), albo to, że powstanie firm internetowych i rynku elektronicznego wyprzedziło ewolucję rynku tradycyjnego. Za wolno on adaptuje rozwiązania informatyczne i ci bardziej niecierpliwi przedsiębiorcy i inwestorzy postanowili "pomóc" mu w rozwoju. Gdyby ta druga teza okazała się prawdą, to już wkrótce takie twory, jak firmy internetowe - czyli działające tylko w sieci - znikną, natomiast gospodarka dopracuje model biznesu uwzględniający istnienie Internetu i nowoczesnych technologii informacyjnych. Wówczas znowu nastanie jeden rynek, z założenia nieco zniewolony, ale coraz skuteczniej dążący do wolności. A zysk - w postaci znanej nam z przeszłości - będzie nieuchronnie malał. Ale będzie można się dzielić oszczędnościami. Czy coś wskazuje, że tak to się właśnie potoczy?


TOP 200