Odpowiedzialni inaczej

Co zrobić, by nie ponosić konsekwencji (by nic nie ograniczało swobody naszego działania), a jednocześnie działać odpowiedzialnie? Odpowiedź jest prosta - zmienić obowiązujące reguły wedle naszej woli. W RR nie jest to proste, a nawet niemożliwe. Natomiast VR są konstruowane od podstaw, więc mogą być w nie wbudowane dowolne reguły. Można je tak skonstruować, żeby należało przejeżdżać na czerwonym świetle, a im więcej sąsiadów pokąsa mój wirtualny pies, tym lepiej. Działam tam więc odpowiedzialnie, gdy przejeżdżam skrzyżowanie na czerwonym świetle oraz tak szkolę (programuję) wirtualnego psa, by gryzł, kogo się da.

W takich przypadkach zmienia się treść terminu "odpowiedzialne działanie". Nawet jeśli formalnie działanie odpowiedzialne, to postępowanie zgodne z obowiązującymi w danej VR regułami. Zresztą, samo pojęcie odpowiedzialności przestaje być potrzebne. Odpowiedzialność miała określać działania podejmowane w zgodzie z regułami, ale niezależnie od naszych zachcianek, a czasem nawet wbrew nim. W VR tego odróżnienia nie ma nigdy, więc od strony funkcji termin "odpowiedzialność" jest słownym ornamentem, synonimem robienia tego, na co ma się ochotę. Jakie będą konsekwencje wychowania ludzi w przekonaniu, że "odpowiedzialny" znaczy "zgodny z moim chceniem"?

Firewall odpowiedzialności

Jeszcze jednym, zadziwiającym zjawiskiem jest przerywanie łańcucha odpowiedzialności przy działaniu w sferze komputerowej. Mam tu na myśli sytuacje np. w bankach, gdzie można usłyszeć: "Wiem, że ma pani rację, ale komputer mi nie pozwolił". To nie urzędnik jest wobec tego odpowiedzialny za niezałatwienie sprawy, nie programista, który napisał program, czy administrator, ale komputer. A komputera, jako istoty nieposiadającej świadomości, nie można pociągnąć do odpowiedzialności. Nie można też nakazać mu działać odpowiedzialnie i poprawiać swoje działanie. Co dziwniejsze, często również klient uznaje opisane wytłumaczenie za wystarczające. Podążając łańcuchem odpowiedzialności dochodzi się do komputera, który spełnia właśnie funkcję tytułowego firewalla odpowiedzialności - nie pozwala zrobić rzeczy słusznej, ale nie zostawia na użytkowniku piętna nieodpowiedzialności.

Powyższe rozważania nie są neo-luddystyczną krytyką postępu technicznego. Sygnalizują natomiast zjawisko wyłączania sfery "komputerowej" ze zdroworozsądkowego, wspólnego (i mającego odbicie w prawie pozytywnym) rozumienia, na czym polega odpowiedzialność i odpowiedzialne działanie człowieka oraz narzucania innego rozumienia. Przy coraz powszechniejszym przenoszeniu życia do sfery online zjawisko to będzie się nasilać i przekształcać naszą codzienność. Potrzebne są jego wieloaspektowe analizy (społeczne, psychologiczne, filozoficzne, techniczne i inne), które muszą angażować wiele nauk. Niniejszy tekst jest wskazaniem konieczności takich interdyscyplinarnych analiz.

Filozof-metafizyk może nie wiedzieć, co dzieje się w informatyce, a informatyk nie rozumieć konsekwencji filozoficznych proponowanych rozwiązań. Traktowanie metafizyka jako ekscentryka wygłaszającego niezrozumiałe frazesy, a informatyka jako, jak czytamy na stronach Nonsensopedii, "urządzenie peryferyjne przetwarzające kawę, soczki, tonik, pepsi, cole w linie kodu źródłowego, czyli jednym słowem programujące" spowoduje, że zmiany będą przechodziły niezauważone, wywierając wpływ na nasze codzienne życie. Pytania pozostaną nie postawione, a kierunek rozwoju technicznego od nas niezależny. Kto będzie go kontrolował? Może jakaś sztuczna inteligencja. I może się okazać, iż to nie użytkownik komputera skarży się drugiemu, że komputer mu się powiesił, ale dwa komputery narzekają, że powiesił im się użytkownik.

Rafał Lizut jest pracownikiem naukowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego; zajmuje się filozofią techniki.