Oddzielić państwo od biznesu

Skarb Państwa chce traktować PWPW z jednej strony jak firmę nastawioną na zysk i dywidendę dla właściciela, z drugiej widzi w niej urząd państwowy, który ma wykonywać polecenia władzy bez względu na koszty.

Skarb Państwa chce traktować PWPW z jednej strony jak firmę nastawioną na zysk i dywidendę dla właściciela, z drugiej widzi w niej urząd państwowy, który ma wykonywać polecenia władzy bez względu na koszty.

Minister Skarbu Państwa sprawuje nadzór właścicielski nad 1383 spółkami, w których ma różny stopień zaangażowania kapitałowego. Wśród nich są takie spółki, jak PKN Orlen czy TP Emitel - o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego. Są jednak również przedsiębiorstwa państwowe i jednoosobowe spółki Skarbu Państwa o szczególnym znaczeniu dla gospodarki. Do tej drugiej grupy 25 firm należy również Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych (PWPW).

Polacy są nieodłącznie związani z produktami tego przedsiębiorstwa. PWPW wydaje bowiem banknoty, karty bankomatowe, dowody osobiste, paszporty, a także dokumenty transportowe, książeczki, legitymacje, znaczki opłaty sądowej i skarbowej. Ostatnie wpadki PWPW i kłótnie w obrębie rządu o to, kto ma zarządzać PWPW, stawiają pod znakiem zapytania sens jej dalszego funkcjonowania w obecnej formule prawnej.

Gdy Sejmowa Komisja Skarbu poprosiła rząd o ponowne rozważenie, czy należało odwołać ze stanowiska Macieja Flemminga, wieloletniego prezesa PWPW, brała pod uwagę stabilną sytuację firmy, jej dobre wyniki oraz systematyczny wzrost wartości. Znowuż Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wciąż narzeka jak drogie są dokumenty tożsamości produkowane przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych. To obraz paranoi, w której tkwią politycy, z jednej strony wołający o "tanie państwo", z drugiej zaś drenujący nasze kieszenie kolejnymi ukrytymi podatkami. Oto zapis choroby.

Jak zwolnić prezesa

Od kiedy wicepremier Ludwik Dorn został ministrem spraw wewnętrznych i administracji, tlił się konflikt między kierownictwem MSWiA a zarządem PWPW. Część zarzutów o jakość paszportów i dowodów rejestracyjnych resort ten wysuwał pod adresem Wytwórni już za poprzednich ministrów. Doszły też nowe, że Maciej Flemming nie gwarantuje na czas przygotowania paszportów biometrycznych. Zadeklarowaliśmy, że zaczniemy je wydawać 28 sierpnia 2006 r. Toteż przedstawiciele MSWiA próbowali prośbą i groźbą odwołać prezesa przed upływem jego kadencji, która kończy się w grudniu br. Głównym adwersarzem Macieja Flemminga stał się Piotr Piętak, pełnomocnik ministra spraw wewnętrznych i administracji ds. paszportów biometrycznych.

W marcu udało się zmienić Radę Nadzorczą PWPW po myśli MSWiA. Zasiadło w niej po raz pierwszy czterech przedstawicieli tego resortu. Nie znalazło się za to miejsce dla przedstawiciela Narodowego Banku Polskiego, zaś Ministerstwo Finansów na razie nikogo nie wskazało. Przewodniczącym Rady Nadzorczej miał zostać Piotr Piętak, ale okazało się, że nie ma on stosownych uprawnień do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. MSWiA weszło w spór z ministrem skarbu, czy Maciej Flemming rzeczywiście "zasłużył" na wcześniejsze odwołanie. Wreszcie 1 czerwca, po majowych strajkach załogi w obronie Macieja Flemminga, MSWiA dopięło swego i Rada Nadzorcza powierzyła obowiązki prezesa zarządu PWPW Krzysztofowi Pawlakowi, swojemu przewodniczącemu.

Zagrożone dopłaty, policzek dla rządu

W 2005 r. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) dostarczyła spersonalizowane wnioski do wszystkich producentów rolnych. Natomiast mapy pól objętych dopłatami jedynie do ok. 45 tys. z nich. Mapa przedstawia charakter użytkowania gruntów w sposób najbardziej zbliżony do stanu faktycznego. Widać lasy, grunty orne, sady, łąki, pastwiska i obszary zakrzewione. Pozwala to sprawdzić rozmieszczenie działek rolnych i zweryfikować stan ich użytkowania.

W 2006 r. - ze względu na skalę przedsięwzięcia - ARiMR zleciła PWPW, w drodze przetargu, wydrukowanie oraz dostarczenie producentom rolnym wniosków wraz z instrukcjami ich wypełniania dla ok. 1,48 mln producentów rolnych oraz ok. 13 mln załączników graficznych i instrukcji ich wypełniania. PWPW zobowiązała się do sukcesywnego wykonywania druków i doręczania spersonalizowanych wniosków rolnikom. Zgodnie z umową podpisaną 1 marca 2006 r. termin realizacji tego zadania upłynął 2 kwietnia, chociaż formalnie rolnicy powinni składać wnioski od 15 marca do 15 maja.

Tymczasem 30 marca 2006 r. PWPW poinformowała Agencję o problemach technicznych związanych z wykonaniem umowy, ujawniając jednocześnie opóźnienia w terminie jej realizacji. Jak się teraz tłumaczą jej przedstawiciele, Wytwórnia "nie mogła - przed podpisaniem umowy - przeprowadzić odpowiednich prób technicznych". Po negocjacjach z ARiMR, PWPW zaproponowała 4 kwietnia nowe terminy realizacji umowy. Ostatnie mapy miały trafić do rolników 20 maja br. Rząd nie miał więc innego wyjścia, jak wystąpić z wnioskiem do Komisji Europejskiej o przedłużenie terminu składania wniosków o przyznanie płatności bezpośrednich do gruntów rolnych na rok 2006. Na szczęście Bruksela zgodziła się na to. Jak to się jednak stało, że PWPW zawaliła tak istotny kontrakt? Podobno o niczym nie wiedział Maciej Flemming, a winnym okazał się jeden z podległych mu dyrektorów.

Tachograf cyfrowy: kto dopłaci?

Pod koniec lat 90. Komisja Europejska zainicjowała projekt wykorzystania technologii informatycznych w celu zapewnienia bezpieczeństwa i nienaruszalności danych opisujących czas pracy kierowców. Celem priorytetowym było sprawienie, aby nowy system był mniej podatny na próby fałszowania zapisu przez użytkowników. Ponadto założono możliwość łatwiejszej i efektywniejszej kontroli czasu pracy kierowców przez ich pracodawców i organy kontrolne. W konsekwencji postawiono na skonstruowanie tachografów cyfrowych wyposażonych w karty elektroniczne. Mają one wpłynąć na bezpieczeństwo drogowe; wzmocnić przestrzeganie przepisów socjalnych dotyczących czasu pracy kierowców; zwiększyć konkurencyjność pomiędzy przedsiębiorstwami transportowymi, a także ułatwić przedsiębiorcom transportowym zarządzanie flotą.

Wydawanie kart elektronicznych do tachografów cyfrowych jest obowiązkiem każdego państwa Unii Europejskiej. Zgodnie z Art. 29 Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o systemie tachografów cyfrowych, podmiotem wydającym w Polsce karty elektroniczne jest Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Tym samym, na drodze ustawy, PWPW zagwarantowała sobie monopol na wydawanie kart kierowcy, kart warsztatowych, kart przedsiębiorstw transportowych i kart kontrolnych (dla organów kontroli transportu w celu pobierania danych i kontrolowania kierowcy oraz jego pracy). Posiadacz karty - z wyjątkiem karty przedsiębiorstwa - może posługiwać się tylko jedną kartą określonego typu. W związku z tym na etapie ubiegania się o nią przez wnioskodawcę, podmiot wydający karty musi mieć pewność, że nie została ona już wcześniej wydana w innym kraju UE. PWPW - jako podmiot wydający karty - odpowiada także za wymianę informacji w ramach Systemu Tachografów Cyfrowych poprzez unijną sieć TACHOnet.

Wszystko pięknie, tyle że każdy monopol rodzi pokusę maksymalizacji zysków. Kilka miesięcy trwały negocjacje między Ministrem Transportu i Budownictwa a PWPW, jaką ustalić cenę za wydawanie kart. Pierwotnie PWPW zażądała najwyższych stawek w Europie. Ostatecznie trzeba będzie zapłacić 183 zł za kartę kierowcy, 305 zł za kartę przedsiębiorcy i kartę warsztatową oraz ok. 256 zł za kartę kontrolną. Pieniądze wpływają bezpośrednio na konto Wytwórni. Zdaniem przedstawicieli PWPW, "cenę kart do tachografów ustalono na podstawie kalkulacji minimalnych kosztów i prognozy sprzedaży".

Paszport biometryczny: zegar tyka

Przypomnijmy, że PWPW jest również producentem tradycyjnych książeczek paszportowych, a już wkrótce rozpocznie produkcję paszportów biometrycznych. Różnice sprowadzają się do nieznacznych zmian graficznych we wzorze dokumentu i nieco grubszej okładki, w której umieszczony zostanie . Dzięki temu możliwe będzie zapisanie, a następnie odczytanie danych osobowych i biometrycznych właściciela paszportu.

Poza samym wytworzeniem biometrycznej książeczki paszportowej potrzebne jest stworzenie infrastruktury informatycznej i organizacyjnej, a więc m.in. odpowiednich aplikacji i baz danych, nowego systemu personalizacji i odczytu danych zapisywanych w formie elektronicznej oraz wyposażenie odpowiednich służb (Straż Graniczna, Policja) w sprzęt i oprogramowanie. Za stworzenie i funkcjonowanie systemu paszportów biometrycznych odpowiedzialne jest MSWiA. Kolejnym elementem niezbędnym do wprowadzenia paszportów biometrycznych jest wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie. Chodzi o projekt nowej ustawy o paszportach (znajduje się obecnie w Sejmie) oraz towarzyszące jej akty wykonawcze, które stworzą prawne podstawy do wprowadzenia i wydawania paszportów biometrycznych. Dotychczasowa ustawa o paszportach nie tworzy bowiem do tego podstaw. Bez jej zmiany rozpoczęcie wydawania obywatelom paszportów biometrycznych nie będzie zaś możliwe.

Wiceminister Piotr Piętak znowuż dążył za wszelką cenę do zmiany prezesa Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, gdyż nie był pewien, czy pod jego kierownictwem PWPW zdąży wyprodukować nowe dokumenty. Był także zbulwersowany pomysłem Wytwórni, aby koszt wydania nowego paszportu ustalić na 300 zł! Miało być to wręcz wpisane do projektu ustawy! Teraz mówi się o ok. 140 zł. W ocenie samej Wytwórni - "Odpowiedzialność za terminową realizację produkcji książeczek paszportów biometrycznych nie leży wyłącznie po stronie PWPW. Niektóre bowiem elementy niezbędne do produkcji książeczek paszportów biometrycznych, zgodnie z ustaleniami, mają być dostarczane do PWPW przez MSWiA. O ile terminy dostaw tych elementów zostaną dotrzymane, nie ma zagrożenia dla ustalonego terminu rozpoczęcia dostaw".

Jeśli MSWiA spóźni się z wydawaniem nowych paszportów, to rząd musi spodziewać się wzrostu niezadowolenia społecznego, ponieważ bez paszportu biometrycznego Polacy nie będą mogli podjąć pracy w krajach Unii Europejskiej ani wyjechać do Stanów Zjednoczonych.

Wzorem Lasy Państwowe

Unikalna pozycja Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych na rynku wymaga odważnych decyzji, być może przyjęcia oddzielnej ustawy, która określiłaby wreszcie zasady jej działania. Dobrym wzorem jest status Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, które zarządza ponad 28% powierzchni Polski. Ta instytucja nie ma osobowości prawnej, prowadzi jednak działalność na zasadzie samodzielności finansowej i pokrywa koszty działalności z własnych przychodów. Idea jest taka, aby osiągane przychody - np. ze sprzedaży drewna - obniżały koszty gospodarki leśnej. Jeśli zaś coś zostanie, to środki zasilą fundusz leśny, z którego wspiera się słabsze nadleśnictwa i badania naukowe.

Można wyobrazić sobie, że ustawa o PWPW określałaby jej marżę na poszczególne produkty i to, w jaki sposób można byłoby ją inwestować. Państwo nie straciłoby kontroli nad firmą, zaś obywatele mieliby jasność za co płacą. W innym przypadku wciąż będą pojawiać się próby powierzania PWPW zadań publicznych na mocy ustaw, jak to miało miejsce przy tachografach. W ten sposób omija się Prawo Zamówień Publicznych, naraża Polskę na zarzut ze strony Brukseli o udzielanie nieuzasadnionej pomocy publicznej i co najgorsze taki układ jest korupcjogenny.

Tylko czy politykom zależy na jakichkolwiek zmianach w spółkach Skarbu Państwa?


TOP 200