Oczekiwanie

Pomimo sporego potencjału i obecności międzynarodowych firm rynek telekomunikacyjny w Polsce nadal reaguje z bezwładnością na światowe tendencje rozwojowe, najwięksi polscy operatorzy wydają się skupieni na poprawianiu wewnętrznej struktury zarządzania, a wielu potencjalnych inwestorów wciąż przygląda się Polsce z dystansem.

Pomimo sporego potencjału i obecności międzynarodowych firm rynek telekomunikacyjny w Polsce nadal reaguje z bezwładnością na światowe tendencje rozwojowe, najwięksi polscy operatorzy wydają się skupieni na poprawianiu wewnętrznej struktury zarządzania, a wielu potencjalnych inwestorów wciąż przygląda się Polsce z dystansem.

Największy wpływ na obraz polskiego rynku telekomunikacyjnego ma ciągnący się miesiącami konflikt Telekomunikacji Polskiej z regulatorem rynku - Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Anna Streżyńska, kierująca UKE od jego utworzenia w styczniu 2006 r., z ogromną determinacją próbuje skłonić największego operatora do podporządkowania się decyzjom regulacyjnym. Prezes UKE stała się dzięki temu jednym z najbardziej popularnych polityków ekipy rządzącej, ale zyskała też znaczące wsparcie dla opracowanej przez siebie strategii regulacyjnej - w lipcu 2006 r. dokument ten został przyjęty jako rządowa strategia przez Radę Ministrów.

Nie zniechęciło to jednak TP do zachowania własnego zdania, co przedstawiciele firmy uważają za dobre dla spółki i akcjonariuszy, wśród których jest również Skarb Państwa z niewielkim, 3,87-proc. udziałem. Niemal wszystkie postanowienia Prezes UKE wymuszające ustępstwa TP stają się przedmiotem ostrych polemik już na etapie konsultacji. Na czynniki pierwsze rozkłada się każde słowo w projektach decyzji i towarzyszących im postanowieniach. Z reguły jest to krytyczna analiza formalno-prawna i proceduralna, a w mniejszym stopniu merytoryczna, jest to zatem przygotowanie do sporów przed sądami administracyjnymi, do których dochodzi po wydaniu kolejnych decyzji. Pani Prezes nie szczędzi też TP kar, a ostatnio przypomniała o swoim uprawnieniu do nakładania kar nie tylko na spółkę, ale również bezpośrednio na członków zarządu.

Poprawa efektywności rynku

Potyczek regulatora z największym operatorem nie należy rozważać w kategoriach ambicjonalnej próby sił. Wbrew temu co sądzi duża część publiczności, w tym wielu pracowników samego TP, celem nie jest już też, tak jak w przeszłości, zmiana lub utrzymanie status quo byłego monopolisty. Teraz istotą sporów są przede wszystkim wizje poprawy efektywności rynku i warunków inwestowania. Szkoda, że w powiązaniu z dużą konkurencją w ubieganiu się o inwestorów na rynkach kapitałowych argumenty merytoryczne pozostają w dużym stopniu niedopowiedziane.

Niespodziewanie w sukurs TP przychodzi Komisja Europejska, która wytyka Prezes UKE zbyt daleko idący interwencjonizm na rynkach detalicznych, co jest niejako wbrew unijnej polityce regulacyjnej, preferującej ostrożną eskalację obowiązków regulacyjnych na rynkach hurtowych i ich łagodzenie, kiedy przestają być niezbędne. Spadek cen ma być efektem pobudzania rynkowych mechanizmów samoregulacyjnych, a nie decyzji administracyjnych wobec konkretnych produktów usługowych. Prezes UKE uważa, że w polskich warunkach szybciej uzyska spektakularne efekty tropiąc przewagę TP w bezpośrednich relacjach z konsumentami lub sprzedawcami usług detalicznych, więc dyskusje i spory będą trwały być może aż do orzeczenia europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, chyba że pomysłowość i innowacyjność rynku zweryfikuje działania administracyjne wcześniej.

Wszystko ruchome

Operatorzy komórkowi w Polsce podobnie jak w innych państwach przejmują rolę dostawcy podstawowej osobistej usługi telekomunikacyjnej od operatorów telefonii stacjonarnej. To przejaw zmiany jakościowej w zachowaniu klientów i jedna z przyczyn spadku przychodów z usług telefonii stacjonarnej, które w przypadku TP w 2006 r. były mniejsze o 1 mld zł niż w roku 2005, czyli o ponad 10,6%.

Zjawisko substytucji telefonii stacjonarnej przez ruchomą to tendencja światowa, ale jest ona szczególnie charakterystyczna w Europie Środkowo-Wschodniej i innych państwach, w których rozwój telefonii komórkowej rozpoczynał się przy niskiej dostępności telefonii stacjonarnej. Wzrost znaczenia rynku komórkowego musi stopniowo przesunąć centrum zainteresowań regulatora rynku. Najprawdopodobniej do lamusa trafi też wreszcie anachroniczny zestaw regulacji na temat finansowania usług powszechnych w telefonii stacjonarnej.

Rynek usług obywa się bez fajerwerków, o których można było marzyć w związku z perspektywą budowy nowych technologicznie sieci UMTS. Wszyscy operatorzy w Polsce rozwijają sieci trzeciej generacji bez szczególnego rozgłosu, nie reklamując możliwości technicznych w transmisji danych i multimediów, które ma dawać UMTS. Nawet Polska Telefonia Cyfrowa, oferując od półtora roku dostęp do Internetu w usłudze Blueconnect, pozostawia informację o wykorzystaniu w tym celu sieci trzeciej generacji jedynie wtajemniczonym, którzy potrafią rozszyfrować dane techniczne.

"Stary" GSM po pewnych modyfikacjach technicznych też pozwala oferować usługi dostępu do Internetu w cenach i szybkościach, które bywają akceptowane przez wielu użytkowników . To wyzwanie musi być rozumiane przez wszystkich operatorów, jeżeli brać pod uwagę, że komputer przenośny stał się - podobno - najbardziej oczekiwanym prezentem na pierwszą komunię.

Oferta telefonów obsługujących UMTS jest wciąż niewielka. Trafiają one w zasadzie tylko do tych abonentów, którzy ich świadomie żądają. W tej dziedzinie rynek polski bardzo różni się od brytyjskiego, włoskiego czy skandynawskiego, gdzie skok jakościowy, jaki dają nowe usługi multimedialne i Internet w telefonach komórkowych, jest widoczny na każdym kroku. Mobilny Internet, a szczególnie telewizja, to nadal wiele problemów technicznych, kilka konkurujących koncepcji technologicznych, a przede wszystkim ciągle nie do końca rozstrzygnięte przeznaczenie ograniczonych zasobów widma częstotliwości w Europie. Na razie tylko Orange zdecydował się na promocję mobilnej telewizji.


TOP 200