O pozytywny obraz branży

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji rozpoczęła piąty rok swojej działalności.

Polska Izba i Telekomunikacji rozpoczęła piąty rok swojej działalności.

Certyfikacja, opodatkowanie licencji na oprogramowanie, kontyngenty celne i ustawa o prawie autorskim to niektóre sprawy, którymi zajmowała się Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIiT) w 1996 r. Na IV Walnym Zgromadzeniu Izby przedstawiciele 167 zrzeszonych w niej firm komputerowych udzielili absolutorium ustępującemu zarządowi i ponownie wybrali Wacława Iszkowskiego na przewodniczącego, który był jedynym kandydatem na to stanowisko.

"Działania Izby w sprawie kontyngentów celnych oceniłbym na piątkę z plusem. Stanowisko w sprawie opodatkowania producentów i importerów sprzętu z tytułu ochrony praw autorskich i podatków za licencje na oprogramowanie wypadły niewiele gorzej" - stwierdził Łukasz Matyszkiewicz, dyrektor firmy DigiLab, wymieniając największe sukcesy PIIiT w ub.r. Do porażek Izby zaliczył on przede wszystkim prace nad Manifestem Telekomunikacyjnym, zawierającym propozycje regulacji prawnych, dotyczących rozwoju telekomunikacji w Polsce i określenie tzw. preferencji krajowych przy realizacji ustawy o zamówieniach publicznych.

Plany na przyszłość

Walne Zgromadzenie poprzedzone było konferencją na temat: "Dokonania i rola Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji w kształtowaniu polskiego rynku informatycznego". "W roku 2000 rynek teleinformatyczny powinien osiągnąć wartość 6 mld USD, czyli prawie sześciokrotnie więcej niż obecnie. Od nas zależy, czy tak się stanie" - stwierdził Tomasz Sielicki, prezes ComputerLandu S.A. Jego zdaniem, wokół teleinformatyki w Polsce należy "budować pozytywną atmosferę". "Jeśli czytamy o kolejnych nieudanych projektach i aferach związanych z firmami komputerowymi, to nie jest dziwne, że przedsiębiorcy wolą zainwestować w nową halę czy ciężarówkę niż w niepewny system informatyczny" - dodał Tomasz Sielicki.

Na problem realizacji dużych projektów informatycznych zwrócił również uwagę Mirosław Szturmowicz, dyrektor generalny . "Jeśli zmiany w projekcie w trakcie jego realizacji nie przekraczają 20%, wtedy przedsięwzięcie powiedzie się. Warunkiem powodzenia projektu jest uwzględnienie oczekiwań odbiorcy, zarówno w fazie przygotowawczej, jak i rozwojowej przedsięwzięcia" - stwierdził Mirosław Szturmowicz, który poinformował, że na całym świecie "wartość projektów, które wymknęły się spod kontroli" w latach 1990-93 wyniosła 1 trylion USD.

Tomasz Chlebowski, prezes TCH, apelował natomiast do Izby, aby szczególny nacisk położyła na lobbing na rzecz "zniesienia ograniczeń celnych" i ograniczenia przemytu. "W nowym roku powróciły cła na procesory i pamięci. Oceniamy, że dzięki temu przychód państwa będzie mniejszy o 1ü2 mln USD" - stwierdził Tomasz Chlebowski. Jego zdaniem, w ub.r. sprzedano w Polsce "400, a może nawet 500 tys. komputerów".

Kilkakrotnie natomiast podnoszono sprawę powołania nowej, masowej organizacji zawodowej informatyków. Aleksander Frydrych, wiceprezes Izby, stwierdził nawet, że ze względu na fakt, iż "Polskie Towarzystwo Informatyczne nigdy nie miało takich ambicji, a Izba nie może reprezentować osób fizycznych", należy powołać związek zawodowy informatyków. Obecny na sali Jarosław Deminet, wiceprezes PTI, zaproponował, że "nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrzeszeni w Izbie namawiali swoich pracowników do wstępowania do PTI".

W roku 1997 oprócz spraw związanych z polityką integracji Polski z Wspólnotą Europejską, Izba będzie brać udział w opiniowaniu projektów systemu telefonii komórkowej DCS 1800 i prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej S.A.