Nowy wymiar bezpieczeństwa

Dzisiaj nie może bronić nas tylko wojsko. Zmiana charakteru współczesnych zagrożeń wymusza coraz większy, aktywny udział wszystkich obywateli, instytucji, firm i grup społecznych w systemie bezpieczeństwa i ochrony.

Dzisiaj nie może bronić nas tylko wojsko. Zmiana charakteru współczesnych zagrożeń wymusza coraz większy, aktywny udział wszystkich obywateli, instytucji, firm i grup społecznych w systemie bezpieczeństwa i ochrony.

Gdy w Szwajcarii spadnie dużo śniegu, mieszkańcy osiedli nie czekają, aż służby miejskie odśnieżą ulice i chodniki. Sami biorą się za sprzątanie. Zanim pługi usuną śnieg z głównych ulic, na bocznych drogach jest już porządek. W Polsce tylko nieliczni w takiej sytuacji czują się w obowiązku uprzątnąć teren wokół swojej posesji. Reszta czeka, aż zrobi to za nich ktoś inny - najlepiej, żeby interweniował burmistrz albo premier. W efekcie część ulicy jest przejezdna, w innym miejscu zaś można na dobre ugrząźć w zaspie.

Co to ma wspólnego z bezpieczeństwem kraju i jego mieszkańców? Wbrew pozorom bardzo dużo. Złamania i stłuczenia kończyn na oblodzonych chodnikach to najczęściej spotykane konsekwencje braku odpowiedzialności obywatelskiej. Skutki mogą być też jednak znacznie poważniejsze, czasami wręcz tragiczne. Gdy karetka pogotowia będzie miała utrudniony dojazd, lekarz może nie zdążyć z pomocą. Parę lat temu na warszawskim osiedlu Jelonki w płonącym mieszkaniu zginął człowiek, gdyż strażacki wóz z drabiną nie mógł podjechać pod wieżowiec z powodu zablokowania oznakowanej drogi pożarowej przez zaparkowane na niej samochody.

Gdy mówimy o zapewnieniu bezpieczeństwa, mamy zazwyczaj na myśli działania zorganizowanych, profesjonalnych, publicznych służb - zazwyczaj mundurowych. Oczekujemy ochrony ze strony wojska, straży pożarnej, policji. Mniej myślimy o własnych postawach i zachowaniach. Tymczasem zmieniający się charakter współczesnych zagrożeń wymaga coraz większego udziału i zaangażowania wszystkich obywateli, grup społecznych, instytucji publicznych i organów administracji, a także firm prywatnych w tworzenie i utrzymywanie skutecznego systemu ochrony i bezpieczeństwa. Taki wniosek wypływa z wystąpień i dyskusji podczas III Konferencji Computerworld "Wolność i bezpieczeństwo". Tym razem odbyła się ona pod hasłem "Si vis pacem, para bellum" (Pragniesz pokoju, szykuj się do wojny).

Wspólnymi siłami

Nowy wymiar bezpieczeństwa

Od lewej: Wojciech Dylewski - AFCEA, Michał Jarski, dyrektor generalny ISS Polska, Robert Kosla - zastęca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego ABW, Krzysztof Silicki - dyrektor techniczny NASK, Andrzej Janowski - Ernst & Young, Mariusz Stus - Naczelnik Wydziału ds. Terroryzmu i Ochrony Infrastruktury Krytycznej w Departamencie Zarządzania Kryzysowego MSWiA

Zagrożenia wojenne związane z groźbą zbrojnego naruszenia terytorium kraju przez inny kraj stanowią dzisiaj niecałe 20% niebezpieczeństw, na które narażone są współczesne narody i społeczeństwa. Pozostałe to zagrożenia o charakterze wewnętrznym. Walka z nimi wymaga zrewidowania wielu dotychczasowych poglądów na kwestie obronności i zarządzania kryzysowego, innego myślenia o roli sił zbrojnych i służb ratowniczych. Wymaga myślenia o systemie bezpieczeństwa w kategoriach zadania powszechnego.

W opinii prof. dr. hab. Stanisława Kozieja, podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, najważniejsze zagrożenia współczesnego świata związane są z: funkcjonowaniem globalnej sieci terrorystycznej, konsekwencjami dysponowania zasobami nuklearnymi, dezintegracją struktur państwowych, negatywnymi skutkami rozwoju, dobrobytu i demokracji (katastrofy, dewiacje, przestępczość itp.) oraz nieuprawnionym dostępem do informacji i możliwością manipulowania nimi. To wymaga nowego podejścia do tworzenia zarówno międzynarodowych, jak i lokalnych strategii bezpieczeństwa.

Toteż zdaniem dr. inż. Eugeniusza W. Roguskiego, dyrektora Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie k. Otwocka, wyspecjalizowane, dobrze wyszkolone, odpowiednio wyposażone służby muszą być wspierane siłami wolontariuszy, wspomagane powszechnym zaangażowaniem całego społeczeństwa. To obecnie właściwy, nieunikniony kierunek rozwoju systemu ochrony ludności i zarządzania kryzysowego. Wymaga to m.in. powszechnej, zakrojonej na szeroką skalę edukacji w zakresie podstawowych, przedspecjalistycznych sposobów prowadzenia działań ratowniczych (np. pomocy medycznej) oraz radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych.

System zarządzania kryzysowego musi być integralnie, nierozerwalnie związany z systemem zwykłego, codziennego zarządzania państwem, miastem czy gminą. Nie może być domeną służb mundurowych, lecz gospodarzy danego miejsca. Szczególnie cenne w tym zakresie mogą być dotychczasowe doświadczenia samorządu terytorialnego. "Samorząd wziął na siebie z własnej woli dużą odpowiedzialność za bezpieczeństwo obywateli" - podkreśla Tadeusz Wrona, prezydent Częstochowy, jednocześnie wiceprezes Związku Miast Polskich odpowiedzialny za problematykę bezpieczeństwa.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które przygotowało projekt Ustawy o zarządzaniu kryzysowym (obecnie w trakcie uzgodnień międzyresortowych), zapewnia, że dostrzega i docenia rolę samorządu w tworzonym systemie zarządzania kryzysowego. "System ten będzie opierał się na zasadzie - centralne wytyczne, lokalne planowanie" - wyjaśnia Paweł Soloch, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, szef Obrony Cywilnej Kraju. Najważniejsze jednak jest to, że system ma być przejrzysty, wiadomo będzie dokładnie, kto i za co odpowiada.

Jak kostki domino

"Proces reformy, reorganizacji systemu bezpieczeństwa publicznego trwa dzisiaj na całym świecie. Zmiany w tej dziedzinie nie są tylko domeną naszego kraju, lecz dotyczą wszystkich państw i organizacji, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej" - zauważa Andrzej Karkoszka, pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Strategicznego Przeglądu Obronnego. Jego celem jest określenie najważniejszych zadań związanych z tworzeniem strategii obronności kraju, ocena możliwości sprostania im za pomocą posiadanych zasobów oraz wskazanie najważniejszych zadań w zakresie budowania niezbędnego potencjału obronnego. Prace nad raportem zostaną zakończone w najbliższych miesiącach. Jego zawartość jest jednak poufna. Najważniejsze, odpowiednio opracowane tezy zostaną opublikowane w tzw. białej księdze.

Zdaniem Andrzeja Karkoszki, poważnym wyzwaniem dla polskiej polityki bezpieczeństwa i obronności jest rozwiązanie dylematu związanego z nową strukturą zagrożeń występujących we współczesnym świecie. Konieczne staje się określenie, do jakiego stopnia siły zbrojne będą prowadzić działania poza krajem, a w jakim zakresie będą działać w kraju. Wydaje się, że ten pierwszy rodzaj interwencji będzie dominował, ale wojsko musi być przygotowane i na jeden, i na drugi. To oznacza dwa różne sposoby przygotowania wojska do dwóch różnych rodzajów zadań. Nowe wyzwania wymagają zmian organizacyjnych, logistycznych, technicznych. Wojsko, czy inne służby mundurowe, nie są już dzisiaj jedyną siłą, która powinna i mogłaby zapewnić bezpieczeństwo kraju i ochronę ludności. Konieczna jest ścisła współpraca wielu różnych podmiotów - zarówno tych ze sfery publicznej, administracji, jak i ze sfery prywatnej czy biznesu.

Przy tak zintegrowanym podejściu do systemu ochrony ludności, bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego potrzebny jest sprawny obieg informacji między wszystkimi uczestnikami tego systemu. W usprawnieniu obiegu informacji mogą wydatnie pomóc nowoczesne techniki informacyjne. Stosując je, trzeba jednak pamiętać, że systemy teleinformatyczne stanowią dzisiaj newralgiczną część całej infrastruktury technicznej i same mogą być narażone na atak i zniszczenie. Zagrożenie dla funkcjonowania społeczeństwa, a często i życia ludzi mogą stanowić również ich awarie, czy wynikające z innych przyczyn przerwy w działaniu, o czym przypomniał podczas debaty o infrastrukturach krytycznych Andrzej Janowski z .

Ważne miejsce w procesie budowania sprawnego, skutecznego systemu obrony i bezpieczeństwa naszego kraju może odegrać sektor biznesu. Firmy z branży IT mają doświadczenie, które może okazać się niezwykle przydatne dla służb publicznych. Dobrze by było, gdyby chciały się dzielić swoimi przemyśleniami z wojskiem czy służbami porządkowymi i ratunkowymi. "Chcemy, aby biznes IT był naszym partnerem przy tworzeniu potrzebnych nam rozwiązań. Z jego strony możemy otrzymać w wielu przypadkach produkty lepsze niż bylibyśmy w stanie sami zrobić" - deklaruje kmdr por. Marek Błaszczyk, kierownik Zakładu Analityczno-Projektowego w Zespole Informatyki Marynarki Wojennej.

Wymiana informacji - czy to dla zarządzania siłami i środkami, czy dla sterowania sieciami i systemami technicznymi - stanowi obecnie nierozłączny czynnik funkcjonowania wszystkich systemów składających się na cywilizacyjne środowisko życia człowieka. Bez technik informacyjnych nie może się już obejść ani przesyłanie prądu liniami energetycznymi, ani przesyłanie gazu gazociągiem, ani sprawne działanie sieci wodociągowej w mieście. Na dodatek wszystkie te sieci są wzajemnie od siebie zależne - bez prądu nie mogą działać komputery, ale bez komputerów nie będą też działać linie energetyczne. I chociaż trudno znaleźć jednoznaczną, satysfakcjonującą wszystkich definicję infrastruktury krytycznej, to wiadomo, że zniszczenie jednego z jej elementów pociąga za sobą szkody w wielu innych, utrudniając bądź wręcz paraliżując funkcjonowanie miasta, regionu czy państwa. Dlatego tak ważna staje się dzisiaj ochrona całej infrastruktury krytycznej, i to na wielu poziomach i przez wiele podmiotów - zarówno publicznych, jak i prywatnych.

Gęsi i Rzym

Trudno dzisiaj byłoby ocenić, która infrastruktura - czy ta będąca w rękach państwa, czy ta należąca do firm prywatnych - jest bardziej newralgiczna. O wszystkie trzeba dbać jednakowo. Nigdy nie wiadomo bowiem, który czynnik może okazać się decydujący dla systemu obrony i bezpieczeństwa. W 390 r. p.n.e. Rzym przed całkowitym zajęciem przez Gallów uratowały podobno gęsi ze Wzgórza Kapitolińskiego, gdzie schroniła się resztka obrońców. Gdy napastnicy dotarli bezszelestnie na szczyt, gęsi zaczęły głośno gęgać. To obudziło dowodzącego oddziałem rzymskim Marcusa Manliusa, który skierował żołnierzy na wały i odparł natarcie wroga. Odtąd gęsi były karmione na koszt państwa i noszone co roku w procesji na Kapitol.

Czujność jednak trzeba zachowywać cały czas. Gdy w 216 r. p.n. e. Hannibal zadał Rzymianom druzgocącą klęskę pod Kannami i zagroził samemu Rzymowi, jego mieszkańcy przekazywali sobie z trwogą informację: Hannibal ad portas! Dzisiaj czujność musi być jeszcze bardziej wzmożona. Nieprzyjaciel już dawno przekroczył bramy i może zaatakować z każdego miejsca - z ulicy, dworca kolejowego czy nawet naszego komputera. Dlatego trzeba zewrzeć szeregi, by go nie dopuścić jeszcze bliżej. Đ

Nie rozmawialibyśmy o tych sprawach w Serocku, gdyby nie pomoc kilkudziesięciu osób, firm i instytucji publicznych, które wsparły nas w pracach Komitetów - Honorowego, Programowego i Organizacyjnego, za co serdecznie dziękujemy.

Redakcja tygodnika Computerworld


TOP 200