Nowy paradygmat gospodarki?

Przedsiębiorstwa przemysłowe w Polsce nie mają pieniędzy na odnawianie majątku trwałego, ale właśnie to może być dla nich szansą na nowy, bardziej zyskowny sposób gospodarowania.

Przedsiębiorstwa przemysłowe w Polsce nie mają pieniędzy na odnawianie majątku trwałego, ale właśnie to może być dla nich szansą na nowy, bardziej zyskowny sposób gospodarowania.

Rozwój branży informatycznej w dużym stopniu zależy od tego, czy przedsiębiorstwa mają zamiar inwestować. Przemysł w dalszym ciągu jest jednym z najważniejszych klientów dostawców rozwiązań informatycznych, choć zmniejsza się liczba firm uzależnionych tylko od przemysłu. Dzieje się tak dzięki znacznemu wzrostowi inwestycji informatycznych w handlu, dystrybucji i telekomunikacji. Bankowość niezmiennie wydaje sporo pieniędzy na informatykę, ale i tu - tak jak w przemyśle - zmniejsza się liczba firm informatycznych, dla których banki są jedynym klientem. Tak więc postawy inwestycyjne w przemyśle mają największy wpływ na perspektywy rozwojowe firm informatycznych.

Dla strategii

Są dwie ważne motywacje do inwestowania w systemy informatyczne: ekonomiczny przymus liczenia kosztów oraz konieczność współpracy z partnerami zagranicznymi wg takich standardów biznesu, na jakich oni opierają swój biznes. Coraz ważniejszy staje się również trzeci czynnik, to znaczy konieczność zaplanowania harmonijnego rozwoju, umiejętnego inwestowania, przebudowywania przebiegu procesów i przewidywania zachowań klientów. Do wszystkich tych zadań niezbędne są narzędzia informatyczne. Przedsiębiorstwa są na ogół w sytuacji mało komfortowej: tym bardziej muszą inwestować w systemy informatyczne, im ostrzejsza jest konkurencja na rynku, na którym działają. Ostra konkurencja powoduje jednak, że marże są niskie i trudno wypracować zysk, a więc i środki - bardzo poważne - na wsparcie informatyczne. Zatem w przemyśle powstaje paradoksalna sytuacja: im bardziej w danej branży pożądana jest informatyka, tym jest na nią mniej pieniędzy.

W przedsiębiorstwach z przewagą kapitału zagranicznego inwestycje informatyczne początkowo nie są zależne od wypracowywanego zysku. Systemy informatyczne są traktowane jako integralny element infrastruktury do biznesu i rozliczane z całości inwestycji w przedsiębiorstwo. W późniejszym okresie każde inwestycja informatyczna musi zwrócić się, przynieść dodatkowy przychód. Z punktu widzenia branży informatycznej jest więc niezwykle istotne, jaki jest poziom zaangażowania kapitału zagranicznego, a przede wszystkim, jaka jest jego aktywność, ile wchodzi go w danym roku do gospodarki. Czas budowania biznesu w Polsce i rozpoczęcia funkcjonowania przez podmioty o rodowodzie zagranicznym są dla niej najbardziej lukratywne. Wiele międzynarodowych firm informatycznych weszło do Polski wraz ze swoimi korporacyjnymi klientami w innych krajach. W ub.r. koncerny zagraniczne wniosły do Polski sporo pieniędzy. Ocenia się, że wzrost nakładów inwestycyjnych w 1999 r. był możliwy przede wszystkim dzięki inwestycjom zagranicznym i zwiększonemu zasilaniu kredytowemu z zagranicy.

Walka o przetrwanie

Większość przedsiębiorstw jeszcze nie jest na tym poziomie informatyzacji, na którym wdrożenie nowej technologii czy nowego rozwiązania dawałoby przewagę konkurencyjną. Na razie w tych firmach inwestycje informatyczne są czynione po to, aby nie wypaść z rynku, by uzyskać elementarną sprawność w zarządzaniu, w budowaniu i realizowaniu strategii biznesowych. Jest to budowa fundamentów po to, aby w ogóle być. Czy przedsiębiorstwa w Polsce mają środki na zaspokojenie tej podstawowej potrzeby?

Niestety, analiza finansów przedsiębiorstw od kilku już lat wskazuje na ich malejącą rentowność. Niektóre źródła mówią wręcz o 80-proc. spadku wyniku finansowego. Firmy wypracowują mniejszy zysk głównie z powodu różnych mnożących się obciążeń podatkowych i socjalnych. Oblicza się, że w 1995 r. stosunek obciążeń do wyniku finansowego wynosił tylko 35%, w 1998 r. - 68%, a w roku 1999 aż 86%. Rosną przede wszystkim koszty pracownicze, czyli nakłady na ubezpieczenia, fundusze pracownicze itp. Innym powodem jest słaba wydajność firm, wynikająca z niskiej wydajności pracy, mało wspieranej przez techniczne oprzyrządowanie. To oprzyrządowanie (podajniki, podnośniki, narzędzia) ułatwia i przyspiesza pracę. Przykładowo, techniczne oprzyrządowanie pracy w Polsce jest siedmiokrotnie niższe niż w Japonii. Inna przyczyna niskiej rentowności leży w nieefektywnym modelu biznesu, praktykowanym przez polskie firmy. Jest to kwestia organizacyjnego i zarządczego know-how, które zredukowałoby koszty, a przede wszystkim wyeliminowało te działania w firmie, które nie dodają wartości dla klienta. Do tego potrzebne są także narzędzia informatyczne, a przede wszystkim potrzebne są pieniądze. Czyli jak w starym dowcipie: pieniądze są potrzebne po to, aby mieć jeszcze większe pieniądze.

Obserwując wyniki polskich przedsiębiorstw w 1999 r., można jednak się obawiać, czy przedsiębiorstwa istotnie mają pieniądze, aby zainwestować w to, co może pozwolić im zarabiać w przyszłości. A może już jest tak, że ich zyski są zbyt małe, aby inwestować, a więc z roku na rok ich sytuacja będzie gorsza? Kredyty w ubiegłym roku nie były dobrym rozwiązaniem, ponieważ ze względu na dwu i półkrotny spadek depozytów i lokat ludności zmniejszyły się zasoby, którymi dysponowały banki. Kredyt stał się zbyt drogi.


TOP 200