Noworoczne postanowienia

Gartner przedstawiłcoroczny raport poświęcony wyzwaniom stojącym przed szefami działów IT, mogącym przełożyć się na postanowienia, które ci postawią przed sobą.

Gartner przedstawiłcoroczny raport poświęcony wyzwaniom stojącym przed szefami działów IT, mogącym przełożyć się na postanowienia, które ci postawią przed sobą.

Nie wiem, ilu spośród czytelników Computerworld, rekrutujących się spośród szefów działów informatyki, podejmuje noworoczne postanowienia. A jeśli tacy się znajdą, to czy ich postanowienia mają postać złowrogiego 'w tym roku nie pozwolę tym cholernikom wleźć mi znowu na głowę'; samospełniającego się 'jeśli nas wszystkich nie wywalą, to spróbuję nas trochę lepiej zorganizować'; życzeniowego 'jeśli dostaniemy dwa razy więcej funduszy, to popchnę te wlokące się projekty do przodu'; czy może maksymalistycznego 'zatrudnimy nowych ludzi, wprowadzimy standardy i certyfikaty, przeprowadzimy wdrożenie równolegle z konsolidacją i standaryzacją, uruchomimy nowe projekty technologiczne i opracujemy program pobudzania innowacji'. A może po prostu 'będę spędzał więcej czasu z żoną i wyremontuję wreszcie łódź...'? Analitycy Gartnera zakładają wariant maksymalistyczny. Ujęli go w zwiastunie corocznego raportu 'CIO New Year Resolutions', doradzając szefom działów IT, jakie działania powinni podjąć, czym powinni się zająć w większym stopniu niż dotychczas, czego powinni zaprzestać i czego powinni nauczyć się w tym jakże ciepło rozpoczynającym się roku.

Z angielskiego na nasze Kto rzadko styka się z tego rodzaju raportami firm analitycznych, tego z miejsca uderza

enigmatyczny język, jakim są napisane.

Wnikliwa lektura odkrywa zawoalowane sensy, których prostota i obcesowość uderza. Nie roszcząc sobie pretensji do jedynej słusznej interpretacji, spróbujmy wydobyć z raportu Gartnera coś, co dałoby się zastosować, a przynajmniej zrozumieć i odłożyć do dalszego umysłowego przeprocesowania.

Weźmy zatem na pierwszy ogień trzy postulaty z rozdziału 'Gartner’s advice on what CIOs should START in 2007'. Czyli czym

szefowie działów IT powinni zająć się w 2007 r., a zatem czym nie zajmują się w tej chwili w ogóle, co dostarcza nam poniekąd cennej informacji na temat sytuacji po drugiej stronie oceanu i rozluźnia nieco ciasny krawat poczucia winy, który dopada czasem polskich szefów IT na tle 'my to jesteśmy jeszcze daleko w tyle'. A więc: po pierwsze, należy stworzyć program rozwoju sukcesorów, którzy przejmą schedę po starzejących się szefach IT z roczników powojennego dwudziestolecia.

Po drugie, śledzić i zmniejszać negatywny wpływ stosowanej w firmie technologii informatycznej na środowisko. Po trzecie, dostarczyć motywacji tym, którzy są w stanie wymyślić i wprowadzić w życie prawdziwie innowacyjne koncepcje.

  1. Roczniki powojenne odchodzą właśnie na emeryturę, osierocając działy IT. Co prawda analitycy Gartnera dodają cichutko, że może przy okazji uda się wreszcie pozbyć tych, którzy zostali bezpodstawnie awansowani lub są 'niedzisiejsi' (czy chodzi może o negatywny stosunek do outsourcingu na wielką skalę?), ale jednocześnie ostrzegają, że wraz ze 'staruszkami' odchodzi wiedza i przywództwo. Co robić? Gartner proponuje, aby zaoferować trzydziesto- i czterdziestolatkom poważne wyzwania i odpowiedzialność na serio. Nikt im tego do tej pory nie proponował!? Sugeruje również, że 'przyszła kadra zarządzająca IT będzie potrzebować umiejętności bardziej powszechnych wśród kobiet, ludzi z multidyscyplinarnym doświadczeniem, umiejętnościami biznesowymi i widocznymi sukcesami w zarządzaniu zmianą', co – moim zdaniem – uznać należy za zapowiedź systematycznego zwiększania się roli outsourcingu i przemiany działów informatyki w działy zakupu technologii IT.
  2. Czyżby kogoś ruszyło sumienie? Ktoś może przejął się zanieczyszczaniem środowiska, zagładą ginących gatunków itp.? Ponieważ w Stanach Zjednoczonych kwestia efektu cieplarnianego i związanego z nim protokołu z Kioto jest sprawą ze wszech miar polityczną, również analitycy Gartnera zagajają ostrożnie 'zmiana klimatyczna, niezależnie od tego, czy jest faktem czy może pewnym rozpowszechnionym sposobem postrzegania, jest pewną strategiczną nieciągłością (...)'. Dalej – już nieco mniej enigmatycznie – mówią o konieczności efektywnego wykorzystania energii (szczególnie w centrach przetwarzania danych), odzyskiwania surowców, zmniejszenia ilości wylatywanych mil i 'zarządzania cyklem życia sprzętu'. Innymi słowy, energia elektryczna i paliwa podrożały na tyle, że nie da się tego dłużej ignorować i albo dział IT przerzuci się na nieco oszczędniejsze technologie i rozważy, czy na pewno potrzebuje wszystkiego, co do tej pory zgromadził, albo rachunki z elektrowni i ceny biletów lotniczych pochłoną zyski firmy. Postulat o zarządzaniu cyklem życia sprzętu odczytałabym jako apel 'jeśli do tej pory mówiliśmy o oszczędnościach, to teraz mówimy o Oszczędnościach, więc zastanówcie się, jak wykorzystać serwery, na których stał poprzednio system finansowy i kto dostanie zużyte laptopy'.
  3. Interesujący wydaje się punkt ostatni. Wyniki ankiety przeprowadzonej na jesiennym sympozjum Gartnera pokazały, że 80% pytanych jest zdania, iż wyławianie kreatywnych pracowników – którzy są w stanie i są zdeterminowani, aby przezwyciężyć korporacyjną inercję i wprowadzić w życie nowe pomysły – jest jednym z priorytetów działów IT. Jednocześnie zaledwie 20% ankietowanych miało jakikolwiek systematyczny program wspierania innowacji. Interesujące rozwinięcie tej myśli znajduje się w artykule zamieszczonym w czerwcu 2006 r. w magazynie Informationweek pt. 'Is Centra-lized IT Killing Tech Innovation?' (patrz ramka). Więcej, więcej, więcej...
  4. Trzeba nam więcej działu HR, lepiej zorientowanego w nowych trendach spod znaku Web 2.0. 'Wygrana w globalnych wojnach o talenty, które będą się toczyć w kolejnych latach, zależy od zdolności wykorzystania rewolucyjnych zmian technologicznych' – możemy wyczytać w raporcie, po czym następuje stwierdzenie, że kadry i tak tego nie zrozumieją, choć IT musi pracować nad tym, aby jednak spróbowały pojąć. Innymi słowy, zapomnijcie o tym, że na hasło rekrutacja pojawi się u waszych drzwi setka chętnych. Nie! Trzeba ich wyłowić z globalnej sieci, zachęcić do współpracy, zaoferować współczesne narzędzia pracy.
  5. Po drugie, a właściwie po piąte, trzeba nam więcej wysyłania ludzi z działu informatyki na praktyki do innych działów. 'Z czasem dokona się zmiana w postrzeganiu zaangażowania IT przez biznes, IT zaś zyska nowy wgląd w kwestie, takie jak wykorzystanie systemu czy najważniejsze obszary zarządzania zmianą'. Przekładając to na bardziej zrozumiały język, 'może jak usiądziecie biurko w biurko z księgową, to zorientujecie się, że ona cały czas podpiera się starym systemem, bo zupełnie zlekceważyliście etap szkoleń' oraz 'oni sądzą, że my tutaj zajmujemy się tylko ściąganiem muzyki, złośliwie ograniczając oczywiście ich prawa do robienia tego samego'.
  6. Punkt szósty – od razu w tłumaczeniu interpretatorskim – 'uświadom im ponownie, ile te wszystkie technologiczne wymagania i zabawki kosztują'. W te rejony wstęp wzbroniony
  7. Doskonały jest kolejny punkt w raporcie Gartnera, za którym czai się rozpacz firm informatycznych z niepokojem obserwujących przychody – 'przestań oddawać firmie oszczędności z cięcia kosztów w dziale IT, zacznij je wydawać na nowe technologie!' Niedoinwestowanie infrastruktury IT czy zagrożenie długoterminowej strategii wzrostu – takie zagrożenia wylicza Gartner w związku z ograniczaniem wydatków na IT.
  8. Kolejny punkt – nie traktuj zarządzania IT jak procedury. Niestety, Gartner nie rozwija tego wątku w zapowiedzi raportu, trzeba będzie poczekać na pełną wersję.
  9. Przestań się obsesyjnie zajmować ostatnimi nowinkami technologicznymi, z odniesieniem do niedawnej premiery Windows Vista. W tym miejscu wydaje się, że analitycy Gartnera przemawiają wyjątkowo rozsądnie i klarownie – 'wybierz technologię i nie zajmuj się dłużej tą kwestią. Zbyt wiele organizacji IT traci energię w niekończących się dyskusjach dotyczących zasadności podjętych wyborów i możliwych alternatyw, odwracając uwagę od dużo ważniejszych kwestii'.
  10. Tym sposobem dobrnęliśmy do końca gartnerowych rekomendacji, kończących się radą: trzymaj rękę na pulsie najnowszych technologii! To nic, że 80% albo i więcej typowego budżetu IT idzie na utrzymanie tego, co firma już ma, i że niewielu szefów IT ma czas, pieniądze i motywację, aby badać niezbadane dotąd regiony, gdy i tak wybór opiera się na dużych aplikacjach i standardach korporacyjnych, które wybierane są często politycznie. Przerażonym i zdeprymowanym przypominam, że była to wersja maksymalistyczna. Wersję nieco bardziej realistyczną znalazłam na stronach amerykańskiego Uniwersytetu Purdue (http://www.itap.purdue.edu/newsroom/news.cfm? newsID=607 ), a jej autorem jest Gerry McCartney, szef uniwersyteckiego działu IT. (patrz ramka) ?

Czy scentralizowane ITzabija innowacyjność technologiczną?

"Aktywista internetowy i przedsiębiorca John Gilmore ogłosił kiedyś - «Internet uznaje cenzurę za uszkodzenie i po prostu ją omija». Dziś wielu pracowników dokładnie w ten sam sposób postrzega działy IT. Szerokie rozpowszechnienie przyjaznych, zazwyczaj darmowych, zorientowanych na użytkownika narzędzi webowych postawiło te działy między młotem permisywizmu a kowadłem paternalizmu. Faktem jest, że pracownicy lubią technologiczne rozwiązania konsumenckie - komunikatory internetowe, darmowe skrzynki poczty elektronicznej, strony umożliwiające współdzielenie informacji, poręczne aplikacje webowe - i często wolą je od narzędzi udostępnianych im przez macierzyste korporacje. Z drugiej strony, nie można pozwolić pracownikom na ściąganie ostatniej wersji beta aplikacji Google tylko dlatego, że jest to możliwe. Kwestie bezpieczeństwa i zarządzania konfiguracją nadal uznawane są za krytyczne" - tak zaczyna się tekst Thomasa Claburna.

Obecnie wśród najważniejszych problemów działów IT wymieniane jest rozmywanie się granic między technologiami osobistymi i profesjonalnymi, a także coraz bardziej istotna konieczność zharmonizowania wymagań działu IT z chęciami i potrzebami końcowych użytkowników. Ponad połowa przepustowości łączy wykorzystywanajest do pobierania muzyki i plików wideo,co wywołuje zdecydowaną reakcję działu IT, a to z kolei budzi emocje wśród pracowników. Pojawiają się dylematy, stosowaćfiltry, czy może otworzyć sieć szerokodla wszystkich, ostrzegając jednocześnie, że połączenia są monitorowane, archiwizowane i w każdej chwili ktoś może poprosić o wyjaśnienia? Zablokować komunikatory internetowe czy wypracować bezpieczne rozwiązania? Jeśli pracownicy korzystają z tego rodzaju rozwiązań, to pewnie mają powód, potrzebę, której IT najwyraźniejnie zaspokaja.

Wygląda na to, że wszystkie te internetowe usługi i serwisy rozdmuchały ponowniewygasłą już zdawałoby się debatę - centralizować czy nie centralizować IT? Użytkownicy wydają się czasem bardziejIT-savvy od informatyków i tylko korporacyjne procedury blokują im drogę do szerszego wykorzystywania mechanizmów umożliwiających wielopoziomową współpracę, współdzielenie plików, łączenie - zależnie od potrzeb - różnych kanałówkomunikacji, wspólną pracę nad dokumentami w sieciowych edytorach itd. Produktywność, o którą wszyscy teoretycznie tak walczą, jest w zasięgu ręki, ale strach po nią sięgnąć. Z badania JupiterResearch wynika, że tylko 6% firm zatrudniających ponad 100 pracowników wykorzystuje takie narzędzia zwiększające produktywność współpracy, jak np. Google Writely. W tym roku odsetek ten ma się zwiększyćdo zaledwie 9%.

Wersja noworocznych postanowień dla zwykłych śmiertelników

  1. Naucz się żyć z internetowymi plikami wideo YouTube, Google Video, Yahoo Video i wiele lokalnych tego typu serwisów to technologiczne przeboje roku 2006 wśród użytkowników. Z punktu zaś widzenia większości menedżerów IT to zjadacze przepustowości sieci i pamięci oraz głupawa rozrywka odrywająca pracowników od pracy. Jednak, 1. wideo nie zniknie, więc 2. należy nauczyć się z tym żyć. Gerry McCartney, szef działu IT Uniwersytetu Purdue, autor tych postanowień, wykorzystuje np. krótkie pliki wideo do komunikowania się z ponad 500 pracownikami uniwersytetu. Krótka wiadomość wideo jest bowiem bardziej autentyczna i ludzka niż cotygodniowy, oficjalny e-mail.
  2. Wykorzystaj wolną moc komputerów Ludzie spotykają się, rozmawiają przez telefon, wyjeżdżają na urlopy i wreszcie po prostu wracają po pracy do domu. W tym czasie ich komputery stoją bezczynnie. Dlaczego nie wykorzystać narzędzi umożliwiających przetwarzanie rozproszone? W 2006 r. Uniwersytet Purdue był w stanie wygospodarować prawie 5 mln dodatkowych godzin przetwarzania, wykorzystując czas wolny ponad 5 tys. komputerów, maksymalizując w ten sposób wykorzystanie posiadanych zasobów.
  3. Oszczędnie gospodaruj energią elektryczną Dwie najważniejsze potrzeby IT w 2007 r.? Prąd i chłodzenie, czyli większe oszczędności prądu. W Stanach Zjednoczonych ceny energii elektrycznej różnią się zależnie od regionu, więc Gerry McCartney proponuje rozważenie wysłania części sprzętu w takie rejony, gdzie klimatyzacja serwerowni nie pochłania tak ogromnych sum pieniędzy.
  4. Naucz użytkowników nie klikać Teoretycznie systemy bezpieczeństwa są coraz doskonalsze, w praktyce jednak użytkownicy komputerów cały czas instalują nieświadomie z własnej inicjatywy wirusy i konie trojańskie. Powód nie jest techniczny, lecz społeczny. Nadal łatwo jest wmanewrować kogoś w kliknięcie linku, czy otwarcie pliku, który wywołuje serię niefortunnych zdarzeń. W wielu firmach nikt nigdy nie wytłumaczył pracownikom, że klikanie w linki, które nie wiadomo, skąd pochodzą i nie wiadomo, dokąd przenoszą, jest potencjalnie niebezpieczne, podobnie jak otwieranie nieznanego pochodzenia plików i programów. Proste szkolenie dałoby mnóstwo oszczędzonych pieniędzy.
  5. Przyjrzyj się Windows Vista… kiedyś Windows Vista, Microsoft Internet Explorer 7 i pakiet Microsoft Office System 2007 to ponoć rozwiązania eleganckie, naszpikowane przydatną funkcjonalnością i bezpieczne, lecz jednocześnie niekompatybilne z wieloma istniejącymi systemami. Dobrze jest rozpocząć nowy rok z nowym gadżetem, ale Windows Vista przynosi ze sobą tak poważne zmiany, iż najpierw lepiej się mu dokładnie przyjrzeć. Niech system ten spokojnie dojrzewa, niech nowe komputery, które go udźwigną, stopniowo pojawiają się w firmie, a rok 2007 będzie całkiem szczęśliwy.

Źródło:http://www.itap.purdue.edu/newsroom/news.cfm?newsID=607


TOP 200