Nowe szaty króla

Komisja Europejska opublikowała projekt zalecenia w sprawie sieci dostępowych następnej generacji (NGA). Cel jest pozornie jasny - przyśpieszyć przebudowę sieci telekomunikacyjnych, aby były zdolne dać wszystkim multimedialne, interaktywne usługi wysokiej rozdzielczości.

Komisja Europejska opublikowała projekt zalecenia w sprawie sieci dostępowych następnej generacji (NGA). Cel jest pozornie jasny - przyśpieszyć przebudowę sieci telekomunikacyjnych, aby były zdolne dać wszystkim multimedialne, interaktywne usługi wysokiej rozdzielczości.

Znamy już technologie, które na to pozwalają (pisaliśmy o tym w Technologiach "Światłowód zamiast miedzi" w CW 35/2008) i przesłanki rynkowe, aby uważać, że ludzie tego chcą. Wskaźniki ekonomiczne pokazują jednak, że europejscy operatorzy inwestują w nową infrastrukturę nie tak szybko, jak niektórzy operatorzy w Azji Wschodniej lub w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony uregulowanie udostępniania światłowodowych sieci dostępowych to lekkie odejście od zasad głoszonych w początkach liberalizacji. Wzrost konkurencji ma pozwalać na samoograniczanie złożonego systemu administracyjnej interwencji, a o wprowadzaniu nowych rozwiązań technicznych powinien decydować rynek. Dlatego kiedyś przyjęto, że dawni monopoliści powinni być zobowiązani do udostępniania konkurentom tylko tradycyjnych łączy miedzianych, gdzie mają historyczną przewagę.

Ta koncepcja forsowania konkurencji zakłada, że operatorzy alternatywni zdobywając rynek dzięki wykorzystaniu cudzych zasobów, stopniowo poszerzą własne inwestycje sieciowe, kiedy urealnią się opłaty. Tymczasem pojawiły się takie firmy jak Tele2, których model biznesowy raczej nie zakładał inwestycji infrastrukturalnych i które wycofują się ze zdobytych rynków, kiedy zaczynają rosnąć koszty. Teraz już też wiadomo, że pomimo ogromnego postępu jaki się dokonał w technikach DSL na łączach miedzianych, a także szybkiej transmisji w technikach bezprzewodowych, potencjalne zapotrzebowanie na pojemność łączy będzie nadal rosło, co uzasadnia doprowadzenie światłowodów bezpośrednio do domów. Z rynkowego punktu widzenia to przełom. Tu już nie chodzi o przekonanie cyfrowo wykluczonych do zbyt skomplikowanego dla nich Internetu, ale nieco upraszczając - dostarczenie wszystkim interaktywnych, cyfrowych mutacji tego, czego dotąd namiastką była telewizja, do której przyzwyczajeni są wszyscy.

Wielkie pieniądze

McKinsey szacuje, że budowa europejskich sieci następnej generacji NGN wymaga inwestycji rzędu 300 mld euro. Nic dziwnego, że stare telekomy, które przez sto lat w warunkach monopolu budowały sieci kabli telefonicznych, kanalizacji i innej infrastruktury, poczuły w żaglach powiew lekkiej bryzy, ponieważ jest im stosunkowo łatwo wykorzystać posiadane zasoby do rozbudowy sieci w nowych technologiach. Sama koncepcja NGN z multimedialną platformą wielousługową IMS, oczywiście życzliwie potraktowana, łagodzi wiele dotychczasowych problemów technicznych z udostępnianiem zasobów innym dostawcom usług. Ale nowe sieci trzeba sfinansować, więc opłata za wykorzystanie tej infrastruktury powinna, zdaniem Komisji Europejskiej, uwzględniać czynnik ryzyka inwestycyjnego. Wysokość tej premii za ryzyko oraz metodologia jej ustalania jest oczywiście teraz przedmiotem sporu.

Zalecenie to najłagodniejszy z instrumentów polityki prawa wspólnotowego, ale i tak propozycje interwencji regulacyjnej w inspirującym wyobraźnię obszarze nowych technologii musiały wzbudzić kontrowersje. Najciekawsze bowiem z pewnością jest to, że ustalenie zasad ochrony nowych inwestycji, o co w Polsce lobbuje niezależnie TP, może utrwalić zastany model rynku razem z przewagą dawnych monopolistów. To nie pierwszy raz, kiedy odżywa nadzieja na utrzymanie status quo. Miała temu służyć koncepcja finansowania usług powszechnych, później przedłużony harmonogram rebalansowania taryf, dopłaty do deficytu dostępu.

Można oczywiście rozważać, czy koszt budowy nowych sieci światłowodowych i ocena wspomnianego wskaźnika ryzyka nie są przeszacowane. Przykładowo opracowany przez Instytut Łączności raport na temat budowy w Polsce NGN ocenia, że niezbędne inwestycje mogą się zamknąć kwotą nawet 25 mld zł, ale przyjęte w tym raporcie założenia wydają się dosyć konserwatywne. Skomplikowana kiedyś technika łączenia kabli światłowodowych spowszedniała. Sprawdzają się również w praktyce uproszczone techniki kładzenia kabli bez ciężkiej, a przez to drogiej tzw. kanalizacji pierwotnej. Trudno też o wiarygodne, aktualne dane, ile światłowodów zostało już zbudowanych w niższych warstwach sieci, ale w dalszym ciągu musi być mowa o dużych kwotach, a trzeba jeszcze brać pod uwagę, że Polska nadal przoduje w skali obszarów, gdzie w ogóle nie ma nowoczesnej infrastruktury.

Podzielmy się

Próby znalezienia drogi wsparcia inwestycji w powszechnie dostępne sieci NGN, dyskutowane również w Parlamencie Europejskim przy okazji obecnej debaty na temat projektu reformy ram regulacyjnych, powinny kazać się zastanawiać nad istotą nadzoru właścicielskiego nad infrastrukturą. Właściciele sieci dostępowych są skazani na chroniczną ambiwalencję konfliktu interesów, zmuszeni udostępniać swoje zasoby konkurentom świadczącym podobne usługi, co oni. Jeszcze parę lat temu Internet był usługą modelowaną na marginesie głównego źródła zysku - telefonii głosowej. Teraz wszystkie sieci rekonfiguruje się na platformę IP i wiadomo, że w tym sektorze biznes będzie polegał na umiejętności dostarczenia innowacyjnych aplikacji dla użytkowników indywidualnych i gospodarki.

Jeżeli ma być konkurencja, to modele oferowania infrastruktury muszą się zmienić. Już teraz pojawiają się systemy współdzielonych przez usługodawców, na przykład w portach lotniczych lub w sieciach 3G. Niektórzy operatorzy decydują się też powierzyć techniczne utrzymanie sieci podwykonawcom. Właścicielami niektórych nowych sieci będą samorządy, wspólnoty mieszkaniowe, firmy komunalne zarządzające innymi rodzajami infrastruktury sieciowej, drogami, wodociągami, kanalizacją. Należałoby pilnie dostarczyć im wskazówek prawnych, jak to mają robić i zobowiązać do udostępniania zasobów na otwartych zasadach wszystkim usługodawcom. W zreformowanym systemie regulacyjnym pojawi się wkrótce nowe narzędzie, pozwalające regulatorowi narzucić funkcjonalny podział operatorów na część hurtową i detaliczną. Pewnie niełatwo będzie tego narzędzia użyć, ale samo jego istnienie może skłonić opornych do myślenia o podziałach, które z pożytkiem dla samych firm i konsumentów poprawią efektywność w warunkach konkurencji.


TOP 200