Nowa przeglądarka Microsoft Edge nie podbija serc internautów

Z nowej przeglądarki internetowej Microsoft Edge korzysta zdecydowana mniejszość osób, które zainstalowały Windows 10 – podają firmy analityczne. Wedle różnych szacunków, programu tego używa obecnie jedynie między 1/3 a 1/6 użytkowników „dziesiątki”.

Wyniki te wydają się rozczarowujące, ponieważ w pierwszej kolejności na Windows 10 najprawdopodobniej przesiadają się głównie użytkownicy, których można zaklasyfikować jako entuzjastów rozwiązań Microsoftu. Skoro nie chcą oni używać nowej, „lżejszej” alternatywy dla Internet Explorera, to można się spodziewać, że z czasem wyniki Edge nie będą się znacząco poprawiać. Warto też dodać, że nie spełniają się czarne proroctwa przedstawicieli Mozilli, którzy obawiali się, że wprowadzenie nowej przeglądarki sprawi, że użytkownicy masowo będą porzucać Mozillę czy Chrome’a.

Ze statystyk przedstawionych przez firmę Net Applications dowiadujemy się, że w lipcu, czyli jeszcze przed formalną premierą „dziesiątki”, ale już w okresie dostępności w pełni funkcjonalnego Edge’a w testowym Windows 10, z przeglądarki tej korzystało zaledwie ok. 0,14% wszystkich internautów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Windows 10 miał w tym okresie ok. 0,39% udziału w rynku, to z wyliczeń wynika, że z przeglądarki Edge korzystało zaledwie niewiele ponad 1/3% użytkowników, którzy mieli taką możliwość (program ów działa tylko w Windows 10).

Zobacz również:

Nieco inaczej wygląda sytuacja przedstawiona przez firmę StatCounter, ale też jej dane dotyczą innego okresu. Z jej analiz wynika, że w pierwszych 16 dniach sierpnia z Edge korzystało codziennie ok. 0,7% wszystkich użytkowników internetu. Jako, że Windows 10 miał w tym czasie średnio 4,4% udziału w rynku, specjaliści ze StatCounter oceniają więc, że przeglądarki Microsoft Edge używa tylko ok. 16% użytkowników, którzy mają taką możliwość.

Niestety, żadna z firm nie była w stanie dostarczyć informacji o tym, z jakich innych przeglądarek korzystają użytkownicy Windows 10 – bowiem inne programy tego typu dostępne są dla wielu wersji Windows.

W świetle powyższych faktów wydaje się, że Microsoft może mieć z Edge problem – firma zainwestowała w stworzenie nowej, lepszej przeglądarki wiele czasu i zasobów finansowych. Edge pozycjonowany jest jako alternatywa dla nieco archaicznego i powolnego, ale wciąż niezbędnego w wielu organizacjach, Internet Explorera i godny konkurent Chrome’a, Firefoksa czy Safari. Pierwsze testy wykazują zresztą, że program sprawdza się w tej roli całkiem nieźle – jest szybki, wygodny w obsłudze i ma kilka interesujących, unikalnych rozwiązań (choć kilku kluczowych funkcji mu brakuje – choćby obsługi rozszerzeń).

Przypomnijmy, że wprowadzenie nowej przeglądarki w Windows 10 bardzo nie spodobało się Chrisowi Beardowi, szefowi Mozilli – w liście otwartym do CEO Microsoftu, opublikowanym w dzień po premierze Windows 10, zarzucił on korporacji z Redmond, że po raz kolejny próbuje pozbawić użytkowników możliwości wyboru przeglądarki internetowej i odbudować swoją monopolistyczną pozycję w tym segmencie rynku. Jak na razie obawy te okazują się jednak chybione – Edge zaliczył raczej problematyczny debiut.

Oczywiście, pamiętać trzeba, że z czasem sytuacja może się zmienić – być może wraz z szybkim popularyzowaniem się Windows 10 (ten proces przebiega całkiem nieźle) również Edge zacznie masowo zdobywać użytkowników. Szczególnie, jeśli Microsoftowi uda się rozwiązać kilka problemów „wieku dziecięcego” – bo w internecie obok przychylnych recenzji znajdziemy również narzekania np. na stabilność działania.


TOP 200