Notebooki, palmtopy i co jeszcze...

Już dziś trudno podjąć decyzję, kupując komputer przenośny, a w najbliższym czasie wybór będzie jeszcze trudniejszy.

Już dziś trudno podjąć decyzję, kupując komputer przenośny, a w najbliższym czasie wybór będzie jeszcze trudniejszy.

Określenie "komputer przenośny" kojarzy się najczęściej z notebookiem, ale liczba rodzajów sprzętu, który może być zaliczony do tej kategorii, rośnie w szybkim tempie. Równocześnie zaczynają się zacierać wyraźne różnice między urządzeniami i czasem trudno powiedzieć, gdzie leży granica między "inteligentnym" telefonem wyposażonym w książkę adresową, notatnik i program do obsługi poczty elektronicznej a komputerem naręcznym, zawierającym moduł o funkcjach telefonu komórkowego.

Z punktu widzenia użytkownika najważniejszą cechą odróżniającą urządzenia przenośne wyposażone w jest ich funkcjonalność. Najwydajniejsze notebooki - "przenośne stacje robocze" - są komputerami uniwersalnymi, które, podobnie jak sprzęt PC, mają względnie szeroki zakres zastosowań. Im natomiast urządzenie jest mniejsze, tym bardziej specjalizowane i oferujące mniej funkcji. Do najmniejszych komputerów zaliczane są palmtopy, takie jak PalmPilot - pozbawione klawiatury i standardowo wyposażone tylko w podstawowy zestaw aplikacji: kalendarz, książkę adresową, notatnik i listę zadań do wykonania.

Między klasycznymi notebookami a prostymi modelami palmtopów istnieje duży wybór różnego typu komputerów. Przedstawiciele zarówno dużych producentów, którzy finansują badania rozwojowe, jak i małych, początkujących firm, przyznają, że często trudno jest przewidzieć, jak zareaguje rynek na nowy produkt i dlatego sondują popyt, wprowadzając próbne serie oryginalnych modeli sprzętu. Takim właśnie oryginalnym i nietypowym komputerem był przed kilkoma laty PalmPilot, który nieoczekiwanie okazał się hitem rynkowym. W roku 1998 3Com sprzedał 1,6 mln tych urządzeń, tj. o ok. 60% więcej niż w roku poprzednim.

Duży sukces małych komputerów

Podstawą rynkowego sukcesu palmtopów okazała się prosta konstrukcja i łatwość użycia, m.in. dzięki ograniczonemu zestawowi dostępnych funkcji. Urządzenia te nie konkurują z komputerami PC lub notebookami, a stanowią ich uzupełnienie. Komputery naręczne HPC - nieco większe, wyposażone w klawiaturę i pracujące najczęściej pod kontrolą Windows CE, mimo znacznie szerszego zestawu funkcji i interfejsu podobnego do interfejsu Windows 95/98 - na razie nie mogą dorównać popularności palmtopów.

Łącznie jednak, jak ocenia IDC, sprzedaż małych komputerów naręcznych osiągnęła w ub.r. poziom 7,4 mln, co jest liczbą znaczącą w porównaniu do ok. 90 mln sprzedanych komputerów PC. Imponująca jest natomiast przewidywana dynamika wzrostu rynku. IDC ocenia, że w tym roku zostanie wyprodukowanych i sprzedanych ok. 10,7 mln komputerów naręcznych.

Ceny na drugim planie?

Ceny sprzętu przenośnego systematycznie spadają - dotyczy to wszystkich jego kategorii. Toteż wybór między np. klasycznym notebookiem a komputerem naręcznym z Windows CE lub palmtopem bardziej zależy od wymagań i oczekiwań użytkownika niż ceny. Można zauważyć, że komputery HPC kosztują prawie tyle, co najtańsze notebooki, a bezklawiaturowy palmtop jest tylko ok. 2-krotnie tańszy. Natomiast nowe modele 3Com Palm VII, standardowo wyposażone w zaawansowane funkcje telekomunikacyjne, mają kosztować ok. 800 USD, niewiele więc mniej od prostego notebooka.

Wydaje się, że ceny zbliżyły się do poziomu, który powoduje, iż jest to sprzęt dostępny dla przeciętnego odbiorcy. Jednocześnie wydajność procesorów i jakość wyświetlaczy stały się na tyle dobre, że w standardowych zastosowaniach biznesowych stacjonarne komputery PC nie mają już takiej przewagi, jak do niedawna.

Rynek sprzętu przenośnego wzrastał dotąd szybciej niż sprzedaż komputerów PC, jednak tendencja ta może zostać zahamowana. Jest to związane ze znaczącym wzrostem kosztów zakupu wyświetlaczy LCD, które należą do najdroższych elementów notebooków. Wyświetlacze TFT LCD wytwarza na świecie niewielu producentów, m.in. Sharp, NEC, Toshiba, Samsung, IBM. Ostatnio największy dostawca - Sharp - zapowiedział wzrost cen wyświetlaczy o 15% oraz kolejną, podobną podwyżkę jeszcze w tym roku. Podobnie postąpiły też Toshiba i NEC.


TOP 200