Niewidzialna ręka Linuksa

Większość firm i osób wybiera system operacyjny, który uważa za najtańszy i najlepszy. Statystyki mówią, jaki to system.

Z zaciekawieniem przeczytałem doskonały artykuł Piotra Piętaka "Ekonomia Linuksa" (CW 10/2011) o przenoszeniu metodologii tworzenia tego systemu poza świat informatyczny. Jednak wnioski, które wyciągnął autor, były tak oderwane od rzeczywistości, że postanowiłem je skomentować.

Początek artykułu jest świetny - pokazuje, jak wspaniale tworzony jest Linux w osobnych modułach w architekturze zdecentralizowanej modularyzacji. Przykłady budowy Boeinga czy chińskich motocykli w tym modelu pokazują, że można osiągnąć wiele, jeśli zrezygnuje się z wszechobecnej chęci ochrony własności intelektualnej. Oczywiście, nikt nikomu nie broni oddawania za darmo swoich wynalazków innym osobom, podobnie jak nikt nie powinien nikomu bronić zachowywania tych wynalazków dla siebie. Zapewne obie grupy są w stanie pokazać przykłady, że ich działanie jest uzasadnione nie tylko ekonomicznie dla producenta, ale i pozwala na tworzenie najlepszych produktów dla konsumenta.

Niestety, od połowy artykułu zaczynają się pojawiać tezy co najmniej wątpliwe. Pierwsza to próba przemycenia informacji, że istnieje jakaś elektroniczna ekonomia i jest ona inna niż nieelektroniczna albo normalna ekonomia: "W elektronicznej ekonomii pracownik musi umieć przystosować się do ciągle zmieniającego się kontekstu ekonomicznego i technologicznego, co wymaga stałego podnoszenia kwalifikacji". Ale przecież podobną szybkością umiejętności przystosowania się do nowej sytuacji i podnoszenia kwalifikacji - jak choćby administrator firewalla - musi wykazać się też serwisant pralek i zmywarek, doradca podatkowy i zapewne przedstawiciele kilkuset innych zawodów bardzo słabo związanych z informatyką. Nie widzę tu żadnej cechy charakterystycznej dla świata elektronicznego, a już tym bardziej żadnych podstaw do tworzenia nowego tworu o nazwie "elektroniczna ekonomia".

Dalej pojawia się teza, która pokazuje, że autor jest doskonałym teoretykiem, ale biznes widział tylko z daleka i niezbyt dokładnie mu się przyglądał: "Warunkiem skutecznej pracy jest szybkość, z jaką analizuje się i absorbuje zmianę, ponieważ zmiana jest cechą charakterystyczną naszej cywilizacji. Paradoksalnie, doskonała znajomość i ciągłe używanie tylko jednego systemu operacyjnego utrudnia - a czasem wręcz uniemożliwia - naukę innych". Pierwsze zdanie cytatu jest jak najbardziej słuszne. Drugie w zasadzie też. Tyle że wnioski już niekoniecznie. Aby uciec od porównania do systemów operacyjnych, można by to porównać do nauki, na przykład podstawowych funkcjonalności w trzech programach typu CAD (AutoCad, SolidEdge i SolidWorks). Aby "przesiąść się" między tymi programami (znając tylko jeden z nich), trzeba zmienić ideologię obsługi. Według mnie łatwiej jednak nauczyć się manualnej obsługi nowego programu, mając świadomość, co da się zrobić z takim produktem, zamiast zakończyć naukę na podstawach obsługi menu w kilku programach.


TOP 200