Nieudany zamach na normalność

Na pierwszej stronie Gazety Wyborczej z 2 listopada br. bije po oczach wielki tytuł: ''Podatek z Bullem''. Sprytnie zasugerowane skojarzenie nazwy znanej firmy z polskim słowem "ból" jest w tym przypadku całkowicie uzasadnione: treść artykułu może przyprawić o ból zębów, tym bardziej nieznośny, im większe przywiązanie czytającego do zasad etyki dziennikarskiej.

Na pierwszej stronie Gazety Wyborczej z 2 listopada br. bije po oczach wielki tytuł: ''Podatek z Bullem''. Sprytnie zasugerowane skojarzenie nazwy znanej firmy z polskim słowem "ból" jest w tym przypadku całkowicie uzasadnione: treść artykułu może przyprawić o ból zębów, tym bardziej nieznośny, im większe przywiązanie czytającego do zasad etyki dziennikarskiej.

Z zawartości artykułu wynika, że Autorzy, zatroskani o to, czy państwo potrafi ściągnąć z nich podatki, spytali dyrektora departamentu informatyki w Ministerstwie Finansów, p. Andrzeja Jankowskiego, o stopień zaawansowania prac nad wdrożeniem systemu informatycznego w urzędach skarbowych. Spotkawszy się z odmową udzielenia informacji, niespeszeni udali się w teren. A jak jest w terenie, widać gołym okiem: komputery stoją, nie rozpakowane, w magazynach. W urzędzie Warszawa Śródmieście komputery, owszem, ktoś rozpakował, lecz nawet gdyby były one gotowe do pracy, to i tak panie urzędniczki nie tkną ich palcem, bo się boją. "Całe życie pracowałam normalnie, a teraz będę musiała przesiadać się na komputer!" - zwierzyła się jedna z pań reporterowi.

Mamy więc wyraziście zarysowany obraz sytuacji: interes państwa polskiego został narażony na szwank, zaś urzędniczki urzędów skarbowych na stres. A wszystko przez te komputery! Jest więc całkiem oczywiste, że winien jest dostawca komputerów. Wniosek ten wydał się reporterom GW tak oczywisty, że nie czuli już potrzeby zapytania skazanego, czy ma coś do powiedzenia w swym ostatnim słowie. Byłoby to nawet nielogiczne, skoro i tak wiadomo, że po ogłoszeniu wyroku w Gazecie firma nie ma prawa dłużej istnieć.

Być może za jakiś czas ukaże się wypowiedź reprezentanta Bulla w rubryce "Listy do redakcji" na stronie dziesiątej. Może się też okazać, że Bull nie jest głównym winowajcą skandalicznego stanu rzeczy (choć może jest, trzeba spróbować to wyjaśnić). Komu wówczas Gazeta Wyborcza przypisze winę za skandal prasowy na europejską skalę?

Wojciech Młynarski napisał kiedyć piosenkę o woźnicy i jego dwóch koniach, z których jeden był niebezpiecznie narowisty, zaś drugi spokojny i zdyscyplinowany. Otóż ów woźnica co pewien czas okładał batem spokojnego konia, zwracając się do narowistego: "Widzisz, jak będziesz podskakiwał, to tak właśnie ci przyłożę!".

Może jeszcze się okaże, że winnym w sprawie BULL-POLTAX jest Wojciech Młynarski, jako ten, który podpowiedział reporterom Gazety Wyborczej sposób wypełnienia ich reporterskiego zadania.