Nieodparty urok tabelek

Coraz większa liczba Polaków ma przyjemność pracować w firmach będących własnością dalekowschodnich koncernów. Okazuje się jednak, że tylko dla niewielu jest to rzeczywiście przyjemność.

Coraz większa liczba Polaków ma przyjemność pracować w firmach będących własnością dalekowschodnich koncernów. Okazuje się jednak, że tylko dla niewielu jest to rzeczywiście przyjemność.

Przed kilkoma laty w polskiej telewizji była emitowana reklama jednego z dalekowschodnich koncernów, w której uporczywie podkreślano podobieństwa kulturowe pomiędzy Polakami a Koreańczykami. Zdaniem wielu pracowników, zatrudnionych w koreańskich koncernach działających w Polsce, rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Współpraca między polskimi i koreańskimi specjalistami nie jest pozbawiona problemów. Ich źródło leży w odmiennej kulturze organizacyjnej Polaków i Koreańczyków. Wielu pracowników uskarża się na niskie kompetencje koreańskich menedżerów, a także trudności komunikacyjne w porozumieniu się z nimi.

Po godzinach

W ciągu ostatnich lat koreańskie inwestycje w Polsce przekroczyły 1,4 mld USD, a wkrótce osiągną 1,9 mld USD. Jeden tylko koncern Daewoo ma udziały w ponad 30 spółkach z branży motoryzacyjnej, elektronicznej, elektrotechnicznej i finansowej, które zatrudniają kilka tysięcy oób. Dla niektórych z nich kontakt z nowym pracodawcą jest szokiem. "Przychodząc do pracy w koreańskiej firmie, niemal od razu znajdujemy się w innym świecie. Swoje miejsce pracy Koreańczycy traktują prawie jak dom, a wszystkich pracowników uważają za wielką rodzinę" - mówi specjalista, od lat współpracujący z koreańskim koncernem.

Ma to dobre strony. Źródłem satysfakcji może być już możliwość pracy w dużym międzynarodowym koncernie i związane z tym szkolenia i wyjazdy zagraniczne. Koreańskie firmy działające w Polsce dbają o swoich pracowników, np. zapewniając im darmowe posiłki i umożliwiając zakup produkowanych towarów po niższych cenach.

Jednak szybko wychodzą negatywne aspekty pracy w dalekowschodnim koncernie. Koreańscy menedżerowie przeszczepiają na polski grunt wiele zwyczajów znanych ze swojej ojczyzny, co nie zawsze spotyka się z aprobatą podwładnych. "Będąc w Korei na szkoleniu, przekonałem się, że tamtejsi pracownicy umysłowi rzadko wychodzą z biura przed 22.00. Po prostu jest tam przyjęte, że wyjście wcześniej oznacza brak szacunku dla pracy, dla samej firmy i jest jednym z powodów do zwolnienia. Żeby było śmieszniej, po 17.00 już im za to przesiadywanie nie płacą" - mówi informatyk, od kilku lat zatrudniony w dalekowschodnim koncernie. Od pracowników Koreańczycy oczekują bezwzględnego posłuszeństwa wobec zwierzchnika, a także maksymalnego zaangażowania w pracę. Często oznacza to również zajęte weekendy i rezygnację z urlopu. Ten ostatni jest na przykład wykorzystywany na szkolenia i odwiedziny w zachodnioeuropejskich filiach koncernów.

Typowo dalekowschodni szacunek do pracy i zwierzchników czasami jednak przybiera humorystyczną formę. Na przykład gdy golfem zainteresuje się dyrektor generalny spółki, wszyscy koreańscy pracownicy uznają za stosowne uprawianie tego samego sportu.

Koreański styl

Zdaniem niektórych specjalistów, zaangażowanie w pracę nie przynosi jednak należytych efektów. "Koreański styl pracy bardzo różni się od europejskiego - można powiedzieć, że oni «pracują» przez cały czas pobytu w zakładzie" - mówi informatyk, zatrudniony w dużej koreańskiej firmie. - "Przywykliśmy do pracy tylko wtedy, gdy mamy coś do zrobienia. Przykładowo, jeśli trzeba przygotować jakąś procedurę, a w perspektywie nie ma niczego innego, Polak uwinie się w 3 godziny, a jeśli nie będzie miał w planie innych zadań, pójdzie na kawę czy porozmawia z kolegami. Koreańczyk zacznie się natomiast zastanawiać nad tym, co będzie robił, kiedy już wykona zadanie. W rezultacie nie wykona tej procedury w 3 godziny, ale rozłoży sobie pracę tak, by wystarczyło jej do końca dnia, choćby na 8 godzin. Czasami mam wrażenie, że dla nich nieważny jest efekt pracy, ale praca sama w sobie i dlatego zawsze znajdzie sobie coś do zrobienia, nawet jeżeli efekt tej pracy nie jest nikomu potrzebny". Pracownikom daje się we znaki biurokracja panująca w koreańskich firmach. Każde zadanie musi być dokładnie opisane w nieskończonej liczbie wielokrotnie poprawianych raportów i sprawozdań. Zastrzeżenia menedżerów dotyczą nie tyle problemów merytorycznych czy użytych sformułowań, ale przede wszystkim mało istotnych szczegółów, np. czcionki użytej w tekście czy niejednolitego zapisu daty.