Nielubiane drobniaki

Na II Kongresie Gospodarki Elektronicznej głównym tematem był obrót bezgotówkowy, a raczej sposoby jego upowszechniania w Polsce i zniechęcania rodaków do posługiwania się papierowym i brzęczącym pieniądzem.

Na II Kongresie Gospodarki Elektronicznej głównym tematem był obrót bezgotówkowy, a raczej sposoby jego upowszechniania w Polsce i zniechęcania rodaków do posługiwania się papierowym i brzęczącym pieniądzem.

10,5 mld zł

to koszty związane z transakcjami gotówkowymi w Polsce.

Bankowcy zabierający głos podczas II Kongresu Gospodarki Elektronicznej wielokrotnie podkreślali kosztowność obrotu gotówką z punktu widzenia wszystkich stron zaangażowanych w transakcję. W krajach starej Unii Europejskiej koszty transakcji gotówkowych kształtują się na poziomie 0,5% PKB, w Polsce jest to 1%, czyli ok. 10,5 mld zł. Z oczywistych przyczyn obrót gotówkowy jest uciążliwy dla sektora bankowego, który dysponując mniejszą sumą wkładów na kontach nie jest w stanie udzielić większej liczby kredytów, które są ostatecznie podstawowych źródłem jego przychodów. Nie jest również w stanie pobierać opłat za przeprowadzenie transakcji, wydanie i obsługę kart płatniczych czy innych instrumentów obrotu bezgotówkowego. Większa skala obrotu bezgotówkowego umożliwiłaby także polskiemu rządowi większą kontrolę transakcji zawieranych przez przedsiębiorców, ograniczając szarą strefę.

Instrumenty bezgotówkowe

Z punktu widzenia konsumentów czy firm wygoda i korzyści finansowe wynikające z posługiwania się instrumentami obrotu bezgotówkowymi, takimi jak przelewy czy karty płatnicze, nie zawsze jest oczywista. Natomiast koszty obsługi transakcji bezgotówkowych - szczególnie w przypadku mikroprzedsiębiorstw obsługujących klientów detalicznych - są na tyle duże, że pod względem skali obrotu bezgotówkowego cały czas jesteśmy w ogonie Europy. A przecież nawet dla zwykłego konsumenta karta płatnicza jest instrumentem wygodnym, bezpiecznym i stosunkowo tanim. Z punktu zaś widzenia całej gospodarki obrót bezgotówkowy oznacza przyspieszenie cyklu zawierania transakcji, rozszerzenie akcji kredytowej i zwiększenie dzięki temu kwoty dostępnej na inwestycje, w efekcie zaś przyspieszenie tempa wzrostu PKB.

"Mimo funkcjonowania w Polsce jednego z najbardziej nowoczesnych i najszybszych systemów rozliczeń - trzy cykle rozliczeniowe dziennie, gwarancja rozrachunku - udział płatności dokonywanych w formie bezgotówkowej jest wciąż relatywnie niski" - mówi Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich. W ciągu ostatniego roku o ponad 20% wzrosła liczba posiadanych przez Polaków kart płatniczych i w tej chwili na 100 Polaków przypadają 63 karty płatnicze. Liczba dokonywanych przy ich użyciu transakcji bezgotówkowych wzrosła od 2000 r. ponad sześciokrotnie, ale i tak nie jest wysoka, na każdego mieszkańca Polski przypada niewiele ponad 9 transakcji rocznie. Innymi słowy, na każdą kartę płatniczą przypada zaledwie 15 transakcji rocznie. Może to oznaczać, że Polacy wykorzystują karty płatnicze głównie do pobierania gotówki z bankomatu lub wręcz istnieje spora grupa tych, którzy nie posługują się nimi wcale, nosząc je w portfelu jako symboliczny dodatek do konta osobistego.

Natomiast całkowita liczba transakcji dokonywanych przy użyciu bezgotówkowych instrumentów płatniczych wzrosła na przestrzeni ostatnich sześciu lat niemal trzykrotnie, sięgając prawie 34 transakcji na jednego mieszkańca rocznie. Dane te tak naprawdę niewiele mówią, jeśli nie zestawimy ich z informacją z innych krajów europejskich. Co prawda Małgorzata O'Shaughnessy, dyrektor generalna Visa Europe w Polsce podkreśla, że dynamika wzrostu obrotu bezgotówkowego w Polsce jest znacznie wyższa niż w krajach zachodnich i zarówno liczba kart, jak i liczba transakcji w punktach sprzedaży oraz ich wartość rosną dwukrotnie albo trzykrotnie szybciej niż w krajach starej Unii Europejskiej, niemniej na dziś - w zestawieniu z innymi krajami europejskimi - wypadamy blado.

Polska ogonem Europy

Zgodnie z danymi z 2006 r. 50% Polaków ma rachunek a' vista. Mniej rachunków bankowych od nas mają jedynie Hiszpanie. W czołówce, z ponad dwoma rachunkami przypadającymi na jednego mieszkańca, znalazły się: Grecja, Finlandia, Wlk. Brytania i Cypr. Jednak Cypr i Grecja znalazły się na szarym końcu jeśli chodzi o liczbę zrealizowanych w skali roku poleceń przelewu na jednego mieszkańca. Tu prym wiedzie, kojarzona już tradycyjnie z wysokimi technologiami, Finlandia - prawie 120 przelewów realizowanych przez jednego mieszkańca rocznie w 2005 r. Tuż za nią plasuje się Austria, drugą grupę liderów na poziomie 80 przelewów rocznie tworzą: Niemcy, Słowenia, Belgia i Holandia. Polska z 24 przelewami plasuje się znacznie poniżej średniej europejskiej.

Jeszcze gorzej wyglądamy jeśli chodzi o polecenie zapłaty, które nad Wisłąmimo pewnych wysiłków bankowców po prostu nie daje się upowszechnić. Dla Niemców polecenie zapłaty jest równie naturalne jak przelew, i w jednym, i w drugim przypadku ok. 80 operacji rocznie. Tyle samo operacji polecenia zapłaty wykonywanych jest przez przeciętnego Austriaka, ponad 60 przez Holendra, a 50 Hiszpana. Finowie posługują się tą operacją o wiele rzadziej, na jednego Fina przypada zaledwie 15 poleceń zapłaty rocznie, a na Polaka... 0,29 polecenia zapłaty rocznie. Co ciekawe, wydaje się, że bankowcy nie do końca potrafią wytłumaczyć fenomen oporności rodaków na tę usługę.

Na absolutnym szarym końcu jesteśmy również w rankingu liczby posiadanych kart płatniczych. Przeciętny Brytyjczyk posiadał w 2003 r. 2,3 karty płatniczej, Holender prawie dwie. Karty płatnicze lubiane są też przez Portugalczyków, Luksemburczyków, Belgów, Słowaków, Hiszpanów i Finów. Na jednego Polaka przypada zaś pół karty płatniczej i co więcej bankowcy z rozpaczą zauważają, że grono posiadaczy kart przestało się ostatnio rozszerzać, choć liczba wydanych kart płatniczych stale się zwiększa. Innymi słowy, ci, którzy mają już jakąś kartę, wyrabiają sobie nowe, natomiast ci, którzy nie mają jeszcze żadnej, wcale nie odczuwają potrzeby jej posiadania. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku liczby rachunków i liczby transakcji, Finowie, którzy wcale nie posiadają największej liczby kart płatniczych, wykonują za ich pomocą najwięcej transakcji, prawie 130 rocznie. Tuż za nimi plasują się Duńczycy i Szwedzi oraz Brytyjczycy. Za Polską, z niecałymi siedmioma transakcjami, jest już tylko Grecja.

Równie fatalnie wygląda wykres przedstawiający udział obrotu bezgotówkowego w dokonywaniu detalicznych transakcji gospodarstw domowych. W transakcjach gospodarstw francuskich, brytyjskich i holenderskich obrót bezgotówkowy stanowi jedną czwartą. W transakcjach gospodarstw polskich tylko 2%.


TOP 200