Niełatwa droga na Wschód

Pierwsza Międzynarodowa Konferencja Gospodarcza "e-biznes Polska-Ukraina 2006" była okazją do refleksji nad charakterem polskich inwestycji na Ukrainie.

Pierwsza Międzynarodowa Konferencja Gospodarcza "e-biznes Polska-Ukraina 2006" była okazją do refleksji nad charakterem polskich inwestycji na Ukrainie.

Co do tego, że polskie firmy teleinformatyczne powinny zainteresować się Ukrainą nie ma żadnych wątpliwości. Prawie 150 mln USD, bo na tyle szacowana była sprzedaż produktów i usług IT na Ukrainie w 2005 r., to atrakcyjny kąsek dla polskich firm. Zwłaszcza dziś, gdy po "pomarańczowej rewolucji" klimat wokół polskich inwestycji nad Dnieprem jest przychylny, jak nigdy dotąd.

Przede wszystkim partnerstwo

Niełatwa droga na Wschód

Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, organizatora konferencji, nie ma wątpliwości co do tego, że Polacy mogą być wartościowymi partnerami dla ukraińskich firm. Jego zdaniem mamy co najmniej kilka atutów. Unikalne doświadczenia związane z dynamicznym rozwojem rodzimych firm IT w ostatnich 20 latach oraz współpracą z największymi zagranicznymi koncernami IT. Doświadczenie w deregulacji rynku telekomunikacyjnego, a więc z problemami, przed którymi cały czas stoją nasi wschodni sąsiedzi. Wreszcie polskie doświadczenia związane z dostosowywaniem przepisów prawnych do prawodawstwa unijnego, funkcjonowaniem firm na rynku zjednoczonej Europy oraz przyciąganiem międzynarodowych inwestycji technologicznych.

Pozostaje pytanie, w jaki sposób osiągnąć obopólne korzyści podczas wymiany doświadczeń? "Ukraina boryka się z coraz poważniejszym problemem jakim jest brak zasobów, które mogłyby przyczynić się do modernizacji kraju. Chcemy rozwiązać ten problem poprzez stworzenie 5, 10 instytutów zajmujących się rozwojem technologii. Chętnie widzielibyśmy polskie firmy jako partnerów w przedsięwzięciach joint venture służących stworzeniu takich centrów" - mówi Edward Biełow, zastępca dyrektora Państwowego Departamentu Łączności i Informatyzacji Ukrainy.

Podobnie rolę polskich firm postrzega Aleksiej Kozenkin, prezes IT Association, organizacji zrzeszającej firmy odpowiedzialne za ponad 80% eksportu nowych technologii z Ukrainy. "Nasz rynek wciąż jest dość płytki i o samodzielne pozyskanie wartościowych klientów może być trudno. Z drugiej strony na rynku od lat działają największe światowe koncerny, a także spółki rosyjskie. Dlatego też wydaje się, że ewentualna ekspansja Polski powinna odbywać się przede wszystkim poprzez różne formy partnerstwa" - mówi Aleksiej Kozenkin.

Rynek nie tak miły

Zaczynanie współpracy od tworzenia spółek joint venture odradzają jednak osoby zaznajomione z realiami funkcjonowania ukraińskiego rynku. Piotr Guzowski, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej rekomenduje zachowanie pełnej kontroli nad firmą i otwieranie przedsięwzięć należących w całości do polskiej firmy. Taka forma działania pozwala na zapoznanie się z zasadami funkcjonowania rynku. Daje również możliwość przyjrzenia się potencjalnym wspólnikom. Gdy okażą się godni zaufania, można pomyśleć o innej formie współpracy.

"W sensie zaawansowania informatycznego Ukraina jest dziś na etapie, na którym my byliśmy pod koniec lat 90., zwłaszcza jeśli chodzi o formę organizacyjną przedsiębiorstw. Stanowi to barierę wejścia, ale i stwarza pewne szanse" - mówi Marek Gondzio, prezes spółki , dostawcy rozwiązań GIS m.in. dla Dyrekcji Lasów Ukraińskich. O tym, że polskie firmy mogą odnieść sukces w tamtejszych warunkach świadczy chociażby przykład Comarchu, który dostarczył swoje systemy dwóm dużym operatorom działającym na Ukrainie - UMC i Golden Telecom. "Nie jest to jednak rynek tak «miły», jak w Europie Zachodniej" - twierdzi Krzysztof Kluszczyński, dyrektor ds. rozwoju biznesu w regionie EMEA w Comarch.

Wpierw kontrakt, póżniej inwestycja

Dowodem niedojrzałości - przynajmniej w niektórych segmentach rynku - jest postawa niektórych lokalnych dostawców. "Ukraińcy są gotowi zainwestować w partnerstwo dopiero mając w perspektywie kontrakt, na którym zarobią. Dopóki tego nie zdobędą nie widzą sensu inwestowania w rozwój firmy - dokładnie tak jak było z polskimi spółkami IT jeszcze 10 lat temu" - mówi Marek Gondzio. Duże problemy nastręcza także biurokracja. "Na Ukrainie sprzedaje się w bardzo specyficzny sposób. Każdy kontrakt wymaga szeregu poświadczeń, protokołów odbioru itp." - dodaje. Rynek jest jednak na tyle atrakcyjny, że polskie firmy gotowe są do godzenia się z tymi niedogodnościami.


TOP 200