Niech się babcia Internetem cieszy

Zainicjowany przez stowarzyszenie "Miasta w Internecie" memoriał Polska Cyfrowa Równych Szans poparły wpływowe organizacje. Jednak proponowane w tej akcji recepty wybierają jeden z wątków Europejskiej Agendy Cyfrowej, przez co pozostają raczej w klimacie dawnej Strategii Lizbońskiej, której jednym z przewodnich motywów było budowanie społeczeństwa informacyjnego.

Sławomir Kosieliński w poprzednim numerze Computerworld opisał inicjatywę Polska Cyfrowa Równych Szans jako program edukacyjny dla starszego pokolenia. Gdyby tak miało być, to autorzy memoriału - działając w imię bezsprzecznie słusznej sprawy - zawęziliby się do leczenia tylko jednego z symptomów ograniczeń rozwojowych polskiej gospodarki. Niski poziom innowacyjności polskiego społeczeństwa, które kiedyś szczyciło się pomysłowością, to rzeczywiście problem, wymagający skuteczniejszej polityki państwa, tym bardziej że w ogólnounijnym gospodarczym kontekście wskazuje go również strategia Europa 2020.

Tekst ten jest polemiką do materiału

Dać babci Internet

Europejska Agenda Cyfrowa za jeden z głównych celów uznała wzmocnienie umiejętności wykorzystywania technologii cyfrowych. W Polsce powstał podobny projekt - Polska Cyfrowa Równych Szans.

Z tym, że przewodni dokument unijnej strategii Europejska Agenda Cyfrowa nie odwołuje się już do niejasnej ideologii społeczeństwa informacyjnego, sytuując wszystkie cele i plan działań w kontekście rozwoju gospodarczego, który ma pomóc Europie uniknąć skutków kryzysu gospodarczego i zapewnić konkurencyjność w skali globalnej. Memoriał polskich środowisk informatycznych postuluje utworzenie centralnego ośrodka koordynującego rządowy program szkoleń oraz działań upowszechniających wśród cyfrowo wykluczonych dorosłych wiedzę o możliwościach skutecznych zastosowań teleinformatyki w pracy i w życiu codziennym. Apel do władz publicznych stawia sprawę ostro, identyfikując potrzebę przeciwdziałania pogłębiającemu się podziałowi pokoleniowemu i nazywając dorosłych, którzy nie korzystają na co dzień e-usług, cyfrowymi analfabetami.

Nauka czytania

13 milionom Polaków niekorzystającym podobno z Internetu - czyli cierpiącym, jak mniemam przeważnie nieświadomie, na analogowe upośledzenie - proponuje się leczenie kursami komputerowymi, nie wnikając głębiej, dlaczego dotąd unikali szczęścia obecności w świecie. Do nieufnej refleksji pobudza określenie "cyfrowi analfabeci", bo może chodzić o niemałą część społeczeństwa, którą cechuje ogólny wtórny analfabetyzm oglądaczy obrazków w tabloidach, nieczytających książek, bez konta w banku, z atrofią umiejętności sklecenia paru poprawnych zdań na piśmie i wierzących w to, co plotą w telewizji politycy i celebryci. Awansowanie dorosłych ludzi do społeczeństwa nowoczesnego, zmotywowanie do podnoszenia kwalifikacji zawodowych, samokształcenia, mobilności, korzystania z demokracji, nie mówiąc o obudzeniu zdolności do innowacyjności, kreatywności, to wyzwania daleko bardziej złożone niż przekonanie ich o pożytkach umiejętności zrobienia na przykład prezentacji w Power Point.

Z drugiej strony, kiedy się mówi o cyfrowo "niepiśmiennych", może też chodzić o osoby wprawdzie starsze, ale kulturalne, rzetelniej wykształcone niż przeciętny internauta, które po prostu nie znajdują upodobania w kolekcjonowaniu technologicznych gadżetów lub poświęcaniu czasu na studiowanie komentarzy na forach internetowych. Ich może przekonać wyłącznie wartość treści i zastosowań w cyfrowych mediach.


TOP 200