Nie zaskoczyć banku

Za rok rozpocznie działalność Biuro Informacji Kredytowej, które będzie gromadzić i przetwarzać informacje dotyczące ryzyka udzielania kredytów.

Za rok rozpocznie działalność Biuro Informacji Kredytowej, które będzie gromadzić i przetwarzać informacje dotyczące ryzyka udzielania kredytów.

W ramach Związku Banków Polskich (ZBP) działa wiele komitetów, zajmujących się m.in. bezpieczeństwem, zagadnieniami prawnymi czy szkoleniami. W ich skład wchodzą zwykle doradcy prezesów polskich banków. Od 5 lat, a więc prawie od początku działania ZBP, przy instytucji działa także zespół ds. informacji i informatyki. Zajmuje się głównie kontaktami z instytucjami międzybankowymi, aby banki nie były zaskakiwane nagłymi ich decyzjami czy standardami.

"Najpierw informacja, a potem dopiero informatyka, z tego względu, że nigdy nie staraliśmy się sugerować bankom konkretnych rozwiązań. Informatyka w tego typu firmach związana jest z dużymi pieniędzmi, lepiej więc, aby banki same decydowały, na co je wydać. Związek od zawsze chciał być jedynie organem koordynującym i inicjującym prace związane z działalnością tego typu instytucji. W Polsce jest obecnie ponad 80 banków komercyjnych i około tysiąca spółdzielczych. Łatwiej więc opracowywać standardy, gdy ktoś te prace koordynuje" - mówi Wiesław Wyszogrodzki, od końca października br. prezes Biura Informacji Kredytowej SA, a poprzednio kierownik zespołu ds. informacji i informatyki w Związku Banków Polskich. Jednym z przedsięwzięć ZBP, o którym już pisaliśmy, jest stworzenie wspólnej sieci bankowości elektronicznej.

Kredyt w pół minuty

Jednym z większych ostatnich projektów ZBP jest utworzenie Biura Informacji Kredytowej SA (BIK). Jego celem ma być gromadzenie, przetwarzanie i sprzedaż informacji pozwalających lepiej ocenić ryzyko związane z udzieleniem pożyczki osobom prywatnym i małym firmom. Jest to pierwsza tego typu organizacja w Europie Środkowej i Wschodniej. Podobne funkcjonują od wielu lat w USA i krajach Europy Zachodniej. Biuro rozpocznie swoją działalność za rok.

Podstawową informacją, której będzie udzielał BIK, jest ocena wiarygodności kredytowej klienta na podstawie historii pobieranych przez niego dotychczas pożyczek i ich spłaty. Ma to m.in. uniemożliwić oszukiwanie instytucji finansowych, na przykład branie nowego kredytu na spłatę pierwszego. Ponadto ułatwić ma to klientowi otrzymanie pieniędzy z banku i skrócić czas rozpatrywania wniosku.

Drugi produkt, który ma oferować nowa spółka, to ocena punktowa klienta na tle grupy społecznej. Jeżeli klient nie brał w przeszłości kredytów, jego wiarygodność ma być oceniana na podstawie prawdopodobieństwa spłacenia kredytu w danej grupie zawodowej. "Na razie trwają prace nad ustaleniem, jakie dane banki będą nam przesyłać. W pierwszej fazie ograniczymy się wyłącznie do współpracy z nimi, później jednak dołączą do nas prawdopodobnie także firmy leasingowe, ubezpieczeniowe i domy handlowe" - mówi Wiesław Wyszogrodzki.

Dwóch prezesów BIK to informatycy. "Chcemy zwrócić szczególną uwagę na bezpieczeństwo danych, przechowywanych u nas i przesyłanych do banków. Zamierzamy całkowicie wyeliminować papierowe dokumenty. Tworząc niezbędną infrastrukturę, chcemy oprzeć się na istniejących już systemach, w tym Eliksirze Krajowej Izby Rozliczeniowej oraz łączach Telbanku" - mówi prezes Biura Informacji Kredytowej. Jako standardy w szyfrowaniu danych będą wykorzystane algorytmy DES (Data Encryption Standard) i RSA (Rivest Shamir Adleman). W styczniu 1998 r. mają zostać podjęte decyzje dotyczące wyboru systemu i wykonawcy projektu. Niewykluczone, że do jego obsługi będzie stworzona hurtownia danych. Na platformę wybrane zostaną albo serwery RISC, albo komputer typu mainframe.

Standaryzacja

Kolejną inicjatywą Związku Banków Polskich jest stworzenie norm obowiązujących w bankowości, podobnych do ISO czy wydawanych przez Polski Komitet Normalizacyjny. Najważniejszy z projektów ma doprowadzić do ujednolicenia identyfikatora numeru rachunku klienta. Wykorzystany ma zostać do tego Międzynarodowy Numer Rachunku Bankowego - IBAN. "Z niego właśnie korzysta się przy międzynarodowej wymianie pieniędzy. Na Zachodzie przyjęło się, że w danym kraju obowiązuje taki sam identyfikator, ponadto sam numer nie może mieć więcej niż 34 cyfry. W Polsce natomiast zdarza się, że jeden bank stosuje kilkanaście znaków, inny kilkadziesiąt" - stwierdza Wiesław Wyszogrodzki. Z tych 34 cyfr dwie pierwsze byłyby liczbami kontrolnymi, dzięki którym, i odpowiedniemu algorytmowi, sprawdza się, czy ktoś przypadkiem nie wpisał błędnie numeru rachunku. Kolejne dwie oznaczać mają kraj, a ostatnie 30 numer konta.

Związek zamierza wyeliminować znaki literowe stosowane np. na oznaczenie polskiej waluty. "Obecnie stosuje się dziewięć znaków "POLCURR01", zamiast na przykład dwóch "48" - komentuje Wiesław Wyszogrodzki. Banki mają dwa lata na przejście na nowy standard. Te, które stosują krótsze oznaczenia kont swoich klientów nie będą musiały nic zmieniać. "Uważamy, że czas, który dajemy bankom jest wystarczający, a zmiana nie będzie wymagać od informatyków zatrudnionych w tych instytucjach dodatkowej pracy. I tak muszą oni zająć się sprawdzeniem systemów pod kontem zbliżającego się roku 2000" - dodaje.

Przełom tysiącleci

Sprawą zbliżającego się roku 2000 zajmuje się również osobny zespół złożony z informatyków pracujących w poszczególnych bankach. Jak na razie, zgłosiło się niewiele firm. "Być może świadczy to o tym, że w Polsce nie ma tego problemu. Nasza sytuacja jest bowiem o tyle lepsza, że stosowane w polskich instytucjach finansowych oprogramowanie jest stosunkowo "młode". Powstało w większości przypadków nie wcześniej niż 5-6 lat temu, a więc do ich tworzenia zastosowano nowoczesne narzędzia programistyczne. Na Zachodzie jednak wszystkie aplikacje w bankach i firmach ubezpieczeniowych oparte zostały na Cobolu. Jest szansa, że 1 stycznia 2000 r. nie zdarzy się w Polsce żadna wielka katastrofa i wszystko będzie sprawnie funkcjonowało, mimo zmiany daty" - stwierdził prezes BIK SA.


TOP 200