Nie tylko publiczny

Wbrew dość powszechnemu poglądowi, nie jest tak, że tryb przetargowy automatycznie oznacza zastosowanie przepisów prawa zamówień publicznych.

Wbrew dość powszechnemu poglądowi, nie jest tak, że tryb przetargowy automatycznie oznacza zastosowanie przepisów prawa zamówień publicznych.

Powszechnie wiadomo, że w sektorze publicznym sprawne przeprowadzenie przetargu na zakup bardziej skomplikowanego systemu informatycznego graniczy z cudem. Ustawa - prawo zamówień publicznych - narzuca tu bowiem szereg wymogów sprzecznych z biznesową logiką procesu wybierania dostawcy. Jest to problem niezwykle złożony, a każdy jego wątek nadaje się na temat osobnej publikacji. Warto natomiast zwrócić uwagę, że przetarg jest bardzo dobrym narzędziem wyboru dostawcy, często wykorzystywanym także przez podmioty, które nie są zobowiązane do stosowania prawa zamówień publicznych. Nie wszyscy wiedzą jednak, czym jest tak naprawdę „przetarg niepubliczny”, czy też „prywatny”, na jakiej podstawie może być przeprowadzony i jakimi rządzi się zasadami.

Przede wszystkim, wbrew dość powszechnemu poglądowi, nie jest tak, że tryb przetargowy automatycznie oznacza zastosowanie przepisów prawa zamówień publicznych. Przetarg jest po prostu jednym ze sposobów zawarcia umowy zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego. Nie jest też tak, że zamawiający, który nie jest zobowiązany do stosowania przepisów prawa zamówień publicznych (np. bank), może podjąć decyzję o tym, że jednak tę ustawę zastosuje. Czyli – podmiot zobowiązany do wydawania pieniędzy zgodnie z zasadami prawa zamówień publicznych musi się do tej ustawy stosować a podmiot, który nie jest objęty wspomnianym obowiązkiem, nie tylko nie musi, ale też nie może udzielić „zamówienia publicznego” i zastosować procedur opisanych w prawie zamówień publicznych. Możliwe jest oczywiście przeniesienie do przetargu „prywatnego” pewnych mechanizmów przyjętych w przetargach publicznych, ale nigdy nie będzie to oznaczało zastosowania ustawy. Przetarg „prywatny” nigdy nie będzie, na przykład, podlegał kontroli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, a wykonawcy nie będą mogli egzekwować swoich praw poprzez wnoszenie protestów i odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej.

Według własnych zasad

Zrozumienie powyższych różnic jest dobrą podstawą do odpowiedzi na większość pytań zadawanych prawnikowi zarówno przez organizatorów przetargu „prywatnego”, jak i przez wykonawców w nim uczestniczących. Jeżeli bowiem przetarg nie musi być w ogóle zorganizowany, to tym bardziej zasady jego przeprowadzenia mogą być właściwie dowolne. Zamawiający nie musi zamieszczać w żadnym publikatorze ogłoszenia o przetargu, może dowolnie zdefiniować warunki udziału w przetargu i kryteria oceny ofert. Zamawiający może też dowolnie zdefiniować i opisać przedmiot zamówienia. To, co byłoby niemal przestępstwem na gruncie prawa zamówień publicznych, czyli opis przedmiotu zamówienia ze wskazaniem konkretnych nazw produktów, jest w pełni dopuszczalne w przetargu „prywatnym”. Możliwe jest wreszcie wprowadzenie zastrzeżenia, zgodnie z którym zamawiający może unieważnić przetarg bez żadnej przyczyny lub go po prostu nie rozstrzygnąć.


TOP 200