Nie o komputeryzację idzie

Wszelkie działania powinny mieć cel, a co dopiero tak złożone i kosztowne jak wprowadzanie techniki informacyjnej.

Wszelkie działania powinny mieć cel, a co dopiero tak złożone i kosztowne jak wprowadzanie techniki informacyjnej.

Tymczasem często wprowadzamy komputery po to, żeby się skomputeryzować. To tak jakby lekarz leczył po to, żeby leczyć, a nauczyciel uczył po to, żeby uczyć. Jeśli wydaje się pieniądze, należy przede wszystkim wiedzieć PO CO i CO należy zrobić, by szybko zwróciły się i przyniosły zysk.

Największym naszym błędem jest założenie, że jeśli inni mają komputery i osiągają z tego korzyści, to my też je uzyskamy, jeżeli będziemy posiadaczami komputerów. Przyjmujemy wiele Bezpodstawnych Domniemań Umyślnie Rozpowszechnianych (BZDUR), co później okazuje się przyczyną poważnych kłopotów i/lub strat. Otwartą listę BZDUR zamieszczamy w tabeli 1.

BZDUR, co gorsza, nie korygują informatycy, a wielu podziela zdanie klientów. Potrafią komputer wszystkiego nauczyć, ale mają zazwyczaj niewielkie pojęcie o praktyce funkcjonowania firmy. Nie zdają sobie zwykle sprawy ze złożoności problemów zarządzania ani z tego, że zarządzanie polega nie tyle na liczeniu, ile na motywowaniu i przewodzeniu.

Prymat zarządzania

Jeśli zarządzający oczekują, że komputery zmienią ludzi, można z tego wnioskować, że nie wiedzą, czym są komputery i do czego można je wykorzystać. Nie wiedzą też, czym jest zarządzanie. T. Leavitt określa zarządzanie jako osiąganie celów rękami innych, czyli przez ludzi, a nie komputery. Zarządzanie oznacza też planowanie i organizowanie. Komputery mogą być użyteczne w planowaniu i oczywiście organizowaniu. Trzeba jednak najpierw planować i organizować. Trzeba ustalać cele działalności i strategie dochodzenia do nich. Dopiero tu zaczyna się rola informatyki. Technika informacyjna jest bronią strategiczną zarządzających. M. Porter i V.ER. Millar, profesorowie Harvard Business School, uważają, że technika informacyjna służy do uzyskiwania przewagi konkurencyjnej. Nie dlatego że się ma komputery, ale dlatego, że się je celowo, skutecznie i efektywnie wykorzystuje.

Czy my tak właśnie posługujemy się techniką informacyjną? NIE. Oprócz nielicznych wyjątków. Jeśli firma nie ma strategii działalności, to czemu może służyć stosowanie techniki informacyjnej? Tylko doraźnym celom. Jaki sens ma wtedy tworzenie strategii komputeryzacji? Żadnego, gdyż nie wiadomo, jakim celom strategicznym ma służyć komputeryzacja. Takie podejście służy komputeryzacji, a nie osiąganiu strategicznych celów firmy. Strategia komputeryzacji nie zastąpi strategii działalności ani jej nie wymusi.

W sytuacji, gdy firma ma problemy, trzeba koniecznie sformułować je i zbadać, żeby móc zacząć poszukiwać ich rozwiązania. Komputeryzacja może być elementem tych rozwiązań, ale nigdy rozwiązaniem samym w sobie. Problem prawie zawsze tkwi w organizacji procesu i ludziach, nawet jeśli potrzebują oni techniki informacyjnej. Nawet najnowsze, najsprawniejsze komputery i oprogramowanie nie potrafią zastąpić zorganizowanej pracy ludzi. Są oni najważniejszymi składnikami organizacji. Jedynie oni tworzą wartość dodaną, której oczekują klienci.

Wsparcie dla kompetentnych

Trzeba doskonalić ludzi i ich organizację, a technikę informacyjną wprowadzać na tyle, na ile jest im potrzebna. Pracownicy o wysokich kwalifikacjach merytorycznych, kreatywni, elastyczni, przedsiębiorczy będą potrzebować techniki informacyjnej. Potrzebują informacji, by rozwiązywać problemy organizacyjne. Mogą to czynić, umiejętnie współpracując w sposób zorganizowany, zgodnie ze strategią działalności, dysponując potrzebną informacją. Rozwiązania organizacyjne podporządkowane strategii służącej osiąganiu celów strategicznych wymagają zastosowania techniki informacyjnej. Muszą to jednak być zastosowania odmienne od praktyk określanych mianem komputeryzacji.

Komputeryzacja oznacza wprowadzanie techniki informacyjnej do nie zmienionej organizacji. Złej organizacji - należy podkreślić - gdyż dobra nie sprawia problemów, którym chcą (muszą) zaradzić menedżerowie i informatycy. Wybierają prosty - ale czy trafny? - sposób rozwiązania nie sformułowanych i nie zbadanych wcześniej problemów. W roku 1993 Nagrodą Nobla w dziedzinie ekonomii wyróżniono historyka, prof. D. Northa, za metodę badawczą i ogólną konkluzję wieloletnich badań. Można ją streścić następująco:

Rozwój zawdzięczamy w większym stopniu postępowi organizacyjnemu niż technologicznemu.


TOP 200