Nie mam pieniędzy na PULS

''Nie mam pieniędzy na aktywne formy walki z bezrobociem, ZUS zajął mi konto, a pan pyta o PULS?'' - tak można streścić nastroje kierowników urzędów pracy.

''Nie mam pieniędzy na aktywne formy walki z bezrobociem, ZUS zajął mi konto, a pan pyta o PULS?'' - tak można streścić nastroje kierowników urzędów pracy.

Przy wdrażaniu reformy administracyjnej kraju związkowe lobby przy poparciu Krajowego Urzędu Pracy (KUP), licząc, że to związki zawodowe będą mogły wypłacać zasiłki, opowiedziało się za utrzymaniem ówczesnego systemu urzędów pracy jako tzw. administracji specjalnej. Samorządowcy uznali to za zamach na podwaliny reformy, gdzie powiaty miały odpowiadać za politykę zatrudnienia. Sejm przyjął ostatecznie rozwiązanie połowiczne: w 1999 r. zostało wszystko po staremu, a dopiero w 2000 r. starostowie mogli przejąć urzędy pracy.

Odtąd Powiatowe Urzędy Pracy mają formalnie dwa źródła finansowania. Krajowy Urząd Pracy przekazuje im pieniądze, m.in. na zasiłki dla bezrobotnych i aktywne formy walki z bezrobociem (szkolenia, prace interwencyjne i roboty publiczne oraz dofinansowanie dla pracodawców uruchamiających nowe miejsca pracy); wojewodowie - ponoszą np. koszty utrzymania pracowników i budynków, pokrywają składki zdrowotne za bezrobotnych bez prawa do zasiłków.

W lutym 2000 r. okazało się, że KUP z puli na tzw. aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu przekaże powiatom tylko połowę pieniędzy. Jeśli starosta chciał coś uszczknąć z drugiej połowy, musiał napisać program i wziąć udział w tzw. konkursie na najlepsze propozycje aktywizacji zawodowej bezrobotnych. Z najlepszymi Grażyna Zielińska, prezes KUP, w kwietniu i maju podpisywała kontrakty. Na tej podstawie kierownicy urzędów pracy zawierali umowy z gminami, pracodawcami i firmami przeprowadzającymi szkolenia dla bezrobotnych. 30 listopada 2000 r. prezes KUP powiadomiła starostów, że wypowiada im kontrakty. Starostowie określają całą sytuację jako skandal i grożą, że będą pozywać prezes KUP do sądu. Nie przekonują ich argumenty prezes G. Zielińskiej, że w projekcie budżetu na 2001 r. na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu planowana jest tylko kwota 510 mln zł i dlatego postanowiła wypowiedzieć starostom tę część kontraktów, która obejmuje ten rok. Przykładowo, urząd pracy zawarł w listopadzie półroczną umowę z pracodawcą na zatrudnienie bezrobotnego w ramach prac interwencyjnych. Umowa ta kończy się w kwietniu br. Krajowy Urząd Pracy zrefunduje koszt tej umowy, ale tylko do końca tego roku. Na pozostałe cztery miesiące ani urząd pracy, ani pracodawca pieniędzy nie otrzymają, bo KUP ich nie ma. Nic dziwnego, że zdesperowani samorządowcy coraz głośniej domagają się likwidacji KUP, zaś jego i tak już ograniczone zadania chcieliby przekazać jednemu z departamentów MPiPS.

Na tym problemy urzędów się nie kończą. Większość urzędów np. w Wielkopolsce miała lub ma zablokowane konta bankowe na wniosek ZUS, ponieważ Ministerstwo Finansów źle oszacowało, ile potrzeba pieniędzy na opłacenie składek zdrowotnych za bezrobotnych zarejestrowanych w Powiatowych Urzędach Pracy. Każda transza pieniędzy przekazana na konto urzędu przez wojewodę jest rekwirowana przez ZUS. Rząd, co prawda nakazał ZUS zaprzestanie takich praktyk, ale od lutego br. najpewniej sytuacja się powtórzy.

Przy takich problemach wdrożenie PULS jest traktowane przez niektórych starostów jako dopust boży. "Nie ma mowy, żeby sądecki urząd pracy zaczął korzystać wyłącznie z PULS-u" - kwituje Andrzej Muzyk, członek zarządu Miasta Nowy Sącz, odpowiedzialny za sprawy bezrobocia. "Należałoby kupić nowe, wydajniejsze serwery, zaś w 2001 r. musimy brać po raz kolejny pożyczkę na szkoły i spłacać poprzednią". Tak samo będzie w wielu innych miastach. Komputery muszą poczekać.


TOP 200