Nie ma jak w banku

Z Andrzejem Topińskim, prezesem Związku Banków Polskich, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Z Andrzejem Topińskim, prezesem Związku Banków Polskich, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Posłowie podkomisji zajmującej się projektem ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych nie zgadzają się, aby banki były wyłącznymi emitentami kart płatniczych i pieniądza elektronicznego...

Tego też nie zawierał projekt rządowy. Podkomisja rozważała wariant, że niebankowy wydawca musi przedstawić gwarancję bądź też podobne zabezpieczenie na realizowanie swych zobowiązań wynikających z transakcji dokonywanych przez posiadacza karty. O ustanowienie monopolu nigdy nie występowaliśmy.

Najwięcej emocji dostarcza interpretacja paragrafu trzeciego ustawy, który, według American Express, Diners Club, Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych i innych przedsiębiorstw - jeśliby wszedł w życie - wyeliminowałby je z rynku kart płatniczych. Posłowie podzielili ich zdanie, Państwo są wciąż przeciw.

Ależ nikt nigdy nie chciał pozbawić American Express i Diners Club prawa do wydawania kart! W żaden sposób instytucje te nie są dyskryminowane. Chcemy tylko, aby za te spółki z ograniczoną odpowiedzialnością poręczyły - z tytułu zaciąganych zobowiązań wobec akceptantów - ich macierzyste organizacje bądź inne, wiarygodne instytucje finansowe. Przez kolejne posiedzenia szukaliśmy formuły prawnej, w której zostałoby to napisane. Nie można wpisać do ustawy, że autorytet organizacji międzynarodowej jest wystarczającą gwarancją. Posłowie - na razie - zdecydowali inaczej.

Dlaczego bank spółdzielczy o kapitalizacji kilkaset razy mniejszej od np. American Express miałby prawo wydawać karty, a ta organizacja nie?

Czy jest pan ich adwokatem? Moglibyśmy mówić, że bank spółdzielczy jest mniej wiarygodny, gdyby miał mniejszy kapitał niż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, pod jaką działa w Polsce American Express i Diners Club. Muszą być równe prawa dla wszystkich podmiotów. Jeśli nadzór bankowy orzeknie, że ów bank nie ma wystarczającego kapitału do wydawania kart płatniczych, to nie będzie mógł on wydawać kart. Kto jest więc bardziej dyskryminowany: bank czy spółka z o.o.?

Mam wrażenie, że prawo polskie nie uwzględnia działalności na polu finansowym innych instytucji niż banki.

Tak. Brakuje regulacji o instytucjach kredytowych. Pod tym pojęciem znalazłyby się obie organizacje kart płatniczych, spółdzielcze kasy i inne zainteresowane podmioty. Wtedy zdecydowanie łatwiej byłoby określić, kto może być wydawcą kart. Przepisy określiłyby wysokość: kapitału takiego przedsiębiorcy, współczynnika wypłacalności, preferowanych lokat oraz stanowiłyby nadzór nad realizacją tych przepisów. Ale nie mamy tej ustawy i wątpię, aby w szybkim czasie została przygotowana. Nie można przecież pozwolić, aby każdy mógł wydawać karty.

Zanegowane przez posłów przepisy zakładały, że przedsiębiorca, który będzie chciał wydawać karty płatnicze, musi w tym celu zawrzeć umowę z bankiem. Moim zdaniem, groziło to zwiększeniem kosztów świadczenia usług i cen produktów...

Nieprawda! Jeżeli ryzyko jest zerowe, to bank nie pobierze żadnej opłaty. Usatysfakcjonuje go zysk w postaci udzielania kredytu i obsługi rachunku bankowego. Gdy ryzyko wzrasta - ze względu na mniejszą wiarygodność finansową przedsiębiorcy - pojawia się opłata. Ponadto poparliśmy pomysł, aby dopuścić zamiast gwarancji poręczenie ich macierzystych pryncypałów. A umowę z bankiem i tak wydawcy muszą zawrzeć na rozliczenie transakcji z agentem rozliczeniowym i akceptantem.

Kontrowersje wzbudziło też dwuletnie vacatio legis dla ograniczenia odpowiedzialności posiadacza karty za "operacje dokonane z użyciem utraconej karty do czasu zgłoszenia wydawcy jej utraty".

Na świecie instaluje się tzw. systemy behawioralne, które monitorują transakcje posiadaczy kart. W przypadku nietypowej transakcji blokują karty. Może się zdarzyć przykra sytuacja dla posiadacza karty, że jeśli nigdy np. nie podróżował po Europie, system uzna za podejrzaną operację opłacenia hotelu gdzieś w Portugalii. Niestety, polskie systemy bankowe nie są jeszcze gotowe do automatycznej kontroli ryzyka. Za dwa lata powinno być lepiej.

Tymczasem hipermarkety oskarżają banki o zmowę kartelową i żądają zniesienia opłaty interchange. Czy Państwo prowadzą z nimi jakieś rozmowy?

Tak. W Sądzie Antymonopolowym.


TOP 200