Nie dusić innowacji

32-letni Jonathan Heiliger połowę życia przepracował w branży internetowej. Otarł się o największe sieciowe marki. Obecnie czuwa nad rozwojem serwisu Facebook.

32-letni Jonathan Heiliger połowę życia przepracował w branży internetowej. Otarł się o największe sieciowe marki. Obecnie czuwa nad rozwojem serwisu Facebook.

Nie dusić innowacji

Jonathan Heiliger

Jako 15-latek zaczął pracę na kalifornijskim Uniwersytecie Stanforda. Od fizyki cząstek elementarnych szybko przeszedł do projektowania sieci. Opracował architekturę dla największego w latach 90. XX wieku amerykańskiego dostawcy Internetu - UUNet (dziś Verizon Business) oraz pośredniczył w przejęciu spółki Internet Systems przez Frontier Global Center (dziś Global Crossing). W owym czasie w sieci Frontier hostowane było 40% ze 100 największych witryn na świecie. Obok obowiązków CTO, dyrektora ds. technicznych, Jonathan Heiliger chciał spróbować sił jako zarządzający funduszami venture capital, nie zrażając się brakiem ukończenia szkoły wyższej, a co dopiero dyplomu MBA. Przedstawił zarządowi Frontier swoją kandydaturę na zarządzającego funduszem inwestycyjnym. Spółka propozycję przyjęła powierzając mu 100 mln USD.

W wieku 23 lat Jonathan Heiliger został wyróżniony przez magazyn Technology Review tytułem "1999 Young Innovator". W uzasadnieniu stwierdzono, że przyczynił się do przeobrażenia Internetu w medium dotarcia do masowego odbiorcy. Kilka następnych lat kierował założoną przez Marca Andreessena, współtwórcę Netscape, spółką Loudcloud, przejętą w 2007 r. przez HP (wówczas już pod nazwą Opsware). Tuż przed dołączeniem do zespołu rozwijającego serwis Facebook był doradcą spółek portfelowych funduszu Sequoia Capital - Bubble Motion, Stardoll i YouTube.

Zarządzić rozproszeniem

Niebawem minie rok, odkąd Jonathan Heiliger odpowiada za technologiczną platformę społecznościowego serwisu, który po ponad czterech latach funkcjonowania ma już ponad 100 mln aktywnych użytkowników, obsługiwanych w 21 językach. Plasuje to Facebook w ścisłej czołówce najczęściej odwiedzanych witryn na świecie.

Aby obsłużyć potężny sieciowy ruch, dział techniczny serwisu zarządza 10 tys. serwerów, na które wgrywane jest 500 mln zdjęć miesięcznie. Według ostatnich obliczeń, Facebook zawiera 6,6 mld zdjęć. Ponad 25 TB danych obsługuje 2000 baz danych. Ogromna popularność serwisu sprawiła, że każda, nawet najdrobniejsza awaria jest głośno piętnowana przez prasę i blogosferę. Zdarzały się i poważne problemy związane z wyciekami danych użytkowników lub naruszaniem prywatności (głośna sprawa systemu Beacon).

To, co wyróżnia Facebook na tle konkurencji, to fakt, że do tej pory ok. 400 tys. niezależnych programistów napisało ponad 25 tys. aplikacji na platformę Facebook. Codziennie katalog aplikacji wzbogaca się o 140 nowych pozycji. Ich twórcy mogą zarobić duże pieniądze na emisji reklam dystrybuowanych wśród użytkowników serwisu. Dlatego przychylne serwisowi opinie zawierają często stwierdzenia - "rewolucja, Web 3.0, nowy Microsoft".

Zadaniem Jonathana Heiligera jest nadzór nad architekturą serwisu, IT oraz rozwojem systemów umożliwiających elastyczne skalowanie infrastruktury obliczeniowej. "Kiedy dołączyłem do Facebooka, spółka zatrudniała 300 osób. Dotychczas byłem na ogół wśród pierwszych dziesięciu zatrudnionych. Znałem organizację i jej kulturę od początku. W tym miejscu musiałem się dopiero tego nauczyć, mimo że nie ma tu zbyt formalnych procesów czy struktury. To było jak skok na głęboką wodę" - wspomina Jonathan Heiliger. Od tamtego momentu Facebook już podwoił zatrudnienie.

Wspieranie innowacji

Pierwszą misją było uporządkowanie kompetencji i zakresu działań podległych mu obszarów. W odróżnieniu od innych organizacji IT, które uwielbiają kontrolować zmianę, w Facebooku robi wszystko, aby ją przyspieszać. "Ponieważ Facebook jest spółką technologiczną, nie chcemy dusić zmiany i innowacji. Wolimy raczej wprowadzać innowacje i mieć potem do posprzątania mały bałagan niż uruchamiać coś solidnego, ale przestarzałego" - argumentuje. "Takiej elastyczności nie mają na pewno działy IT w instytucjach finansowych, gdzie w grę wchodzą regulacje i pieniądze klientów".

Na straży poprawności działania serwisu Facebook czuwa więc specjalna grupa o nazwie cyber liability pracująca w trybie 24/7. Zespół tworzy 20 osób rozlokowanych od Palo Alto w Kalifornii po Londyn. Nikt nie musi więc pracować po nocach. Zadaniem grupy jest wyizolowanie wykrytej awarii np. związanej z uruchomieniem błędnego kodu i przywrócenie serwisu do poprzedniego stanu. Jonathan Heiliger przyznaje jednak: "Wiemy, że błędy będą występować regularnie i jesteśmy na to przygotowani. Także psychicznie".

Największe zmiany w serwisie za kadencji Jonathana Heiligera to uruchomienie chatu oraz niedawna zmiana interfejsu. Wdrożenie nowych funkcji odbywa się w Facebooku stopniowo. Dzięki temu można testować je na pewnej liczbie użytkowników. "Można wówczas wyłapać błędy, których nie da się wykryć w procesie Quality Assurance. Potrzeba do tego milionów użytkowników używających nowej funkcji każdego dnia" - mówi.

Bez wątpienia praca CTO serwisu Facebook dostarcza wielu nowych, raczej niestandardowych wyzwań. O jedną rzecz Jonathan Heiliger jednak nie musi się troszczyć - o budżet. W 2008 r. ma do wydania 200 mln USD przede wszystkim na centra danych i serwery. Pieniądze pochodzą od Microsoftu, który za 1,6% akcji spółki zapłacił 240 mln USD. Cały Facebook wyceniany jest na 15 mld USD.


TOP 200