Nic do stracenia

Zamachy w USA dodały nowy wątek do już starzejącej się dyskusji, czy Nowa Gospodarka jest naprawdę nowa, czy też jest to ciągle ta sama gospodarka, tylko wzbogacona nowymi technologiami. A stało się tak, ponieważ wydarzenia te zawróciły nasze myślenie o gospodarce do innej, rzeczywiście bardzo starej, dyskusji: czy warto mieć czy warto być. A przynajmniej powinny zawrócić.

Zamachy w USA dodały nowy wątek do już starzejącej się dyskusji, czy Nowa Gospodarka jest naprawdę nowa, czy też jest to ciągle ta sama gospodarka, tylko wzbogacona nowymi technologiami. A stało się tak, ponieważ wydarzenia te zawróciły nasze myślenie o gospodarce do innej, rzeczywiście bardzo starej, dyskusji: czy warto mieć czy warto być. A przynajmniej powinny zawrócić.

Jest już kilkanaście dni po tym zamachu, już mniej więcej wiadomo kim byli zamachowcy, można się domyślać, jakimi motywami się kierowali. Wielu zadowala się powierzchownymi, hasłowymi wyjaśnieniami: że fanatyzm religijny, że zapiekła nienawiść do Amerykanów, że ślepa wrogość wobec wielkiej finansjery. To wszystko zarazem prawda i nieprawda. Nieprawda, ponieważ tak naprawdę jest tylko jedno wyjaśnienie. Zamachowcy nie uznawali życia za wartość, ani swojego życia, ani życia drugiego człowieka, ani pięciu tysięcy ludzi, ani całej ludzkości. Jeśli ktoś dopowie, że to dlatego iż wyższą wartością było dla nich życie po śmierci w łączności ze swoim Bogiem, to też będzie w błędzie. Pan Bóg nie jest samobójcą, u człowieka - stworzonego na swój obraz - też zamontował wiele mechanizmów, które powodują, że człowiek trzyma się życia. Zamachowcy nie byli ludźmi religijnymi, Pan Bóg poskąpił im łaski wiary, aczkolwiek ciągle wymieniali Jego imię.

Zamachowcy byli biednymi ludźmi.

Biednymi ludźmi, z biednych społeczeństw, z biednych regionów, żyjącymi w świecie, gdzie biedni stają się coraz biedniejsi, a bogaci coraz bogatsi. Model gospodarowania, rozwoju społecznego, konsumpcji i styl życia przyjęty przez kraje wysoko uprzemysłowione z natury rzeczy są niemożliwe do upowszechnienia na całym świecie. Ale gorsze jest to, że mechanizm rozwierających się nożyc powoduje powiększanie się nierówności. Po prostu postęp wykorzystuje własne owoce do przyspieszania postępu i wydania następnych owoców. Niektóre regiony z przyczyn kulturowych i historycznych znalazły się poza spiralą postępu.

Jedną z ważnych przyczyn postępu jest ludzka chęć bogacenia się, komfortu, bezpieczeństwa i zwyczajna chciwość. Ta chęć, ta chciwość, przeradza się często w brak zasad moralnych, płytkość przeżyć i związków z ludźmi, przestępczość. Człowiek więcej ma, ale nie jest przez to większy. I dlatego wywiązała się dyskusja: mieć czy być. To dyskusja zasadna w obrębie bogatych społeczeństw, bogatych być może nie w ich rozumieniu, ale na pewno w rozumieniu mieszkańców Chin, Afganistanu, Peru, Ugandy, prawie dwóch trzecich świata. W tej większej części świata ten spór nie ma sensu. Tam ludzie nic nie mają i nie będą mieć, i ten brak posiadania nie zwiększa wartości ich życia. Wręcz przeciwnie. Jak człowiek nic nie ma i nie ma sposobu, żeby miał (ani nadziei, że coś się zmieni), to i życie nie ma sensu. Jakby nie ma zastosowania. Materialne rzeczy, nasze rzeczy, nasz majątek są sznurkami, którymi poprzyczepiani jesteśmy do życia. Tak naprawdę bardzo trudno jest uzasadnić, dlaczego żyjemy, każdy zna ten wewnętrzny znak zapytania. Możemy się krzywić, że rzeczy wypaczają nasz charakter i morale, jak się do nich nadmiernie przywiązujemy, ale nie możemy im odmówić zasługi w budowaniu chęci życia, budowaniu środowiska naszego życia, pokoju i bezpieczeństwa. Szanujemy życie w dużej mierze dlatego że coś materialnie cennego posiadamy. Pan Bóg zapewne ubolewał nad naszą chciwością, ale postanowił wykorzystać ją również do lepszych celów niż dobrobyt, do umacniania motywacji do życia.

Zamachy w Stanach Zjednoczonych są ostrzeżeniem przed upowszechnianiem i umacnianiem biedy. Tak naprawdę Nowa może być tylko taka Gospodarka, która zmniejsza nierówności na świecie. Czy technologie informatyczne je zmniejszają? Na razie nie widać takich oznak. Dyskusje nad starą i Nową Gospodarką tracą więc powoli sens. Ten zamach to pokazał.