Nadzieja na zyski

Chociaż o funduszach strukturalnych mówią wszyscy dookoła, to w branży nie widać większego poruszenia - firmy czekają na konkrety, czyli przetargi i kontrakty.

Chociaż o funduszach strukturalnych mówią wszyscy dookoła, to w branży nie widać większego poruszenia - firmy czekają na konkrety, czyli przetargi i kontrakty.

Gdy upubliczniono Plan Informatyzacji Państwa, w którym zapowiedziano wydatki rzędu 3,5 mld zł w latach 2007-2013 r., indeksy spółek teleinformatycznych wzrosły na warszawskiej giełdzie średnio o 30%. Inwestorzy poddali się nadziei na zyski. Żeby tak się stało, beneficjenci funduszy strukturalnych muszą wreszcie ogłaszać przetargi i, co najważniejsze, rozstrzygać je na czas lub - w przypadku firm - kupować usługi i sprzęt. Jaka jest sytuacja na polskim rynku teleinformatycznym? Co mogą firmy zaoferować za unijne pieniądze? Czy firmy będą więcej zarabiać?

Wzrost dziesięciokrotny

Ponadsektorowe projekty teleinformatyczne

Ponadsektorowe projekty teleinformatyczne

Zdaniem Wacława Iszkowskiego, prezesa Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, w ciągu 16 lat historii polskiego rynku informatycznego nastąpił ponad dziesięciokrotny wzrost jego wartości. "Dzisiaj jest on wart 5-6 mld euro, zależnie kto to szacuje. Na GPW są 23 firmy o łącznej kapitalizacji ponad 10 mld zł" - mówi. W jego opinii na początku były pc-stragany, teraz e-salony.

Obserwowany jest stały, kilkunastoprocentowy wzrost rynku, a są szanse na więcej, ponieważ wydatki na IT w Polsce stanowią 0,5% PKB, podczas gdy średnia w UE wynosi 2,2%. Dynamicznie rosną też potrzeby sektora MSP, który w IT upatruje źródeł przewagi konkurencyjnej. Wzrasta rynek konsumencki, który jest coraz częściej dostrzegany przez potęgi high-tech, gotowe nawet do projektowania produktów wyłącznie dla polskich odbiorców. Ponadto apetyt na nowoczesne technologie zwiększa rozwój Internetu i sektora zajmującego się produkcją treści.

Pozytywny obraz branży IT podkreślają także kariery rodzimych firm (Asseco Poland) i menedżerów w strukturach korporacyjnych (Jacek Murawski, Paweł Piwowar czy Tomasz Bochenek). Poza tym mamy świetne kadry, doceniane zarówno przez międzynarodowe korporacje, które - jak IBM - wysyłają polskich specjalistów do laboratoriów w USA, jak i lokalny przemysł IT.

Od 2004 r. trwa ekspansja zagraniczna polskich firm. Comarch zaczął działać od Dubaju po Panamę. ComputerLand uaktywnił się w Rosji, na Litwie oraz na Ukrainie. Firmy grupy Prokom postanowiły kupić firmę w Słowacji oraz szukać szczęścia w Rumunii i na Ukrainie. Kilka mniejszych firm też zaczęło trudną działalność eksportową. Równocześnie globalne korporacje zaczęły uruchamiać swoje centra kompetencyjne i badawcze w Polsce. Z sukcesem od kilku lat działa już Centrum Intela Technology w Gdańsku. Swoje centra otwiera lub już zamierza otworzyć HP i Siemens we Wrocławiu, IBM i Google w Krakowie, Oracle w Warszawie, Microsoft w Poznaniu oraz Dell fabrykę w Łodzi.

Bariery przetargowe

Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

Nieustannie najwięcej zysków przynoszą branży IT sektory bankowy i przemysłowy. Natomiast sektor publiczny uchodzi za najtrudniejszy i najmniej efektywny. Uważa się, że handlowcy trafiają tam za karę - na kontrakt trzeba pracować wręcz latami, na dodatek przy dużym ryzyku biznesowym i politycznym. Sytuację pogarsza bałagan w prawie, uniemożliwiający po wielokroć ukończenie zlecenia w terminie bez mniejszych lub większych zmian w rozporządzeniach i ustawach. Przykładowo, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Bliźniuk szacuje, że w związku z realizacją Planu Informatyzacji Państwa (PIP) należy zmienić przepisy w 65 aktach prawnych. Inaczej PIP jest zagrożony.

Główne zmiany są spodziewane w Prawie Zamówień Publicznych. Jego procedury uważa się wciąż za nieprzystające do unikatowych zamówień teleinformatycznych. Tym samym, jeśli branża ma skorzystać na pieniądzach unijnych, to tu muszą zajść największe zmiany.

W Sejmie trwają właśnie prace nad kolejną nowelizacją PZP. Tym razem ma ona na celu dokonanie głębokiej reformy systemu środków ochrony prawnej w zakresie rozpatry-wania odwołań, a w konsekwencji uproszczenie i przyspie-szenie całego procesu udzielania zamówień.

W projekcie nowelizacji proponuje się podniesienie podstawowego progu, od którego powstaje obowiązek stosowania ustawy (z 6 tys. euro do 14 tys. euro). Jest to wynikiem uwzględnienia zmian zachodzących na polskim rynku zamówień publicznych i stanu dyscypliny finansów publicznych. Próg stosowania ustawy zostaje podniesiony do kwoty odpowiadającej ok. 10% wartości kwot progowych określonych dyrektywami Unii Europejskiej dotyczącymi zamówień publicznych. Konsekwencją podniesienia podstawowego progu będzie podwyższenie z 60 tys. euro - odpowiednio do 137 tys. euro i 211 tys. euro dla dostaw i usług - progu, poniżej którego stosować się będzie tzw. procedurę uproszczoną. Twórcy nowelizacji uważają, że przyjęcie takiego rozwiązania zmniejszy obciążenia biurokratyczne przy udzielaniu zamówień o mniejszej wartości, przyspieszy udzielanie zamówień, pozwalając jednocześnie na zachowanie wymogów prawa Unii Europejskiej oraz podstawowych zasad systemu zamówień i przepisów, które służą wyborowi najkorzystniejszej oferty.

Sektorowe projekty teleinformatyczne

Sektorowe projekty teleinformatyczne

O dziwo, przeciwko opowiadają się izby gospodarcze, w tym PIIT, ponieważ obawia się celowego obniżania progu zamówień, aby uciec od możliwości wnoszenia odwołań i skarg. W postępowaniach o udzielenie zamówienia na dostawy usługi lub ro-boty budowlane o wartości poniżej progów określonych dla dostaw lub usług wykonawcy nie będą mieli bowiem możliwości wnoszenia odwołań i skarg na orzeczenia składu orzekającego Krajowej Izby Odwoławczej (Art. 184, ust. 1). Będą mieli możliwość skorzystania tylko z jednego środka ochrony prawnej - protestu.

Zdaniem projektodawców nie oznacza to, że wykonawcy zostaną pozbawieni prawa do korzystania ze środków przewidzianych w prawie cywilnym. Zachowują nadal prawo do występowania, w skrajnych przypadkach, z powództwem do sądów powszechnych o stwierdzenie nieważności umowy zawartej z naruszeniem prawa. Jeżeli wykonawcy uznają, że zamawiający narusza przepisy ustawy Prawo zamówień publicznych i nie podejmuje żadnych decyzji w przypadku wnoszenia protestów, będzie mógł zwrócić się do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli postępowania o udzielenie zamówienia.

Sprzedać możemy wszystko

Oczywiście branża potrafi już niejedno, jest w stanie sprzedać wszystko i wykonać projekt na przyzwoitym poziomie. Karierę robi słówko "konwergencja". "Klocki, czytaj technologie, można łączyć w dowolny sposób. Trzeba tylko wiedzieć dlaczego, po co i za ile" - twierdzi Wojciech Murawski, odpowiedzialny za usługi konwergentne w Polkomtelu, operatorze sieci Plus GSM.

Także problemem nie jest jakość i wielkość kadr informatycznych. Owszem faktem staje się odpływ wykwalifikowanych specjalistów za granicę, ale w sumie jest on niewielki. Michał Górski, wiceprezes powstającej spółki ABG Spin na podstawie doświadczeń z własnej firmy ocenia go na 1-2%. Jest to jednak fakt niewątpliwy. Jednak wyraźnie zaczyna brakować chętnych na nowe stanowiska. Obecnie zgłasza się niewiele osób, gdy w poprzednich latach były to setki aplikacji. Niestety, prezesi spółek IT dostrzegają jednak ogromne braki w jakości absolwentów wyższych uczelni w dopasowaniu się do potrzeb firmy. W firmach zagranicznych nowi pracownicy są poddawani szkoleniom, ale polskich firm jeszcze na to nie stać.

Paweł Czajkowski, prezes HP, w dyskusji na TERAForum pokreślił, że radą na chęć wyjazdu za granicę jest tworzenie nowych miejsc pracy - tak jak to czynią obecnie korporacje w Polsce - HP we Wrocławiu, IBM w Krakowie czy Oracle w Warszawie. Prezesi uważają, że sam fakt wyjazdu za granicę należy traktować pozytywnie, gdyż jest to zdobywanie nowych doświadczeń, a rzeczywistym problemem jest zapewnienie tym osobom dobrych motywacji do powrotu do kraju po kilku latach.

Fundusze na IT

Czego w takim razie spodziewają się firmy po funduszach unijnych? Cieszą się, że środki takie w ogóle są i mają nadzieję, że być może część z tych pieniędzy zobaczy branża. O ile po drodze firmy nie wykrwawią się w przetargowych awanturach.

Niekorzystne trendy

Wśród wyzwań czekających branżę IT w najbliższej przyszłości uczestnicy debaty PIIT „TERAForum” wymieniali m.in.:

  • zbliżający się koniec ery wielkich projektów (tendencja zarówno krajowa, jak i globalna) oraz duże koszty własne firm realizujących duże projekty;
  • kapitałowe ograniczenia tempa rozwoju infrastruktury informacyjnej;
  • niesprzyjające prawo, nadmiar regulacji ze strony państwa i niektóre praktyki administracji, zwłaszcza fiskalnej;
  • zmienność prawa powodująca m.in. niechęć do inwestowania w technologie informatyczne;
  • specjalizacja sektorowa, kształcenie kadr, edukacja w skali społecznej, ekspansja zagraniczna.


TOP 200