Na przejrzystych zasadach

Rozmowa z Waldemarem Pawlakiem, wicepremierem i ministrem gospodarki.

Rozmowa z Waldemarem Pawlakiem, wicepremierem i ministrem gospodarki.

W dziedzinach, w których mamy duży dystans do nadrobienia, nie powinniśmy wzbraniać się przed wykorzystaniem już istniejących, sprawdzonych rozwiązań. Na implementację własnych wyników badań i pa-tentów możemy pozwolić sobie w obszarach, gdzie nasz przemysł lub usługi są już mocno zaawansowane.

W dziedzinach, w których mamy duży dystans do nadrobienia, nie powinniśmy wzbraniać się przed wykorzystaniem już istniejących, sprawdzonych rozwiązań. Na implementację własnych wyników badań i pa-tentów możemy pozwolić sobie w obszarach, gdzie nasz przemysł lub usługi są już mocno zaawansowane.

Panie Premierze, przywiązuje się dzisiaj dużą wagę do innowacji jako czynnika stymulującego wzrost gospodarczy i rozwój cywilizacyjny. Czym, w Pana opinii, jest innowacyjność? Jaką rolę powinna odegrać w polskiej gospodarce?

Dyskusja o nowoczesnych technologiach bywa zawężana do sfery produkcji przemysłowej, a tymczasem o pozycji w globalnej gospodarce decydują często innowacyjne usługi. I to właśnie one mogą stać się źródłem naszej przewagi konkurencyjnej. Możliwe, że inwestycje w tym obszarze okażą się dla nas lepszą taktyką niż koncentracja na innowacjach technicznych. Oczywiście o tych drugich nie należy zapominać, ponieważ stanowią one bazę dla rozwoju przemysłu i gospodarki.

Europa i Polska mają szansę osiągnąć przewagę innowacyjną, jeśli będą zmierzać w kierunku swobodnej wymiany myśli naukowej i technicznej. Zjawisko open source pokazuje, że nieskrępowana wymiana pomysłów i idei może budować znacznie większy potencjał społeczny, ekonomiczny i intelektualny niż izolacja i ochrona osiągnięć.

Koncentrując się na tworzeniu innowacji, nie możemy zapominać o wdrażaniu gotowych technologii. W dziedzinach, w których mamy duży dystans do nadrobienia, nie powinniśmy wzbraniać się przed wykorzystaniem już istniejących, sprawdzonych rozwiązań. Pozwoliłoby to nam przeskoczyć kilka etapów rozwoju i szybko dogonić światową czołówkę. Na implementację własnych wyników badań i patentów możemy pozwolić sobie w obszarach, gdzie nasz przemysł lub usługi są już mocno zaawansowane.

Jednym z podstawowych wskaźników innowacyjności jest wysokość nakładów na badania i rozwój. U nas nie jest z tym najlepiej. Przeznaczamy na te cele niewielkie kwoty, mamy też niekorzystną strukturę tych nakładów - niewiele środków pochodzi z sektora prywatnego...

850mln euro

Rząd przeznaczy z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka na wdrożenia w polskich firmach efektów prac badawczo-rozwojowych.

Mało efektywna współpraca sektora badawczego z gospodarką i zbyt mały udział firm we wdrażaniu wyników badań naukowych to nie tylko polska bolączka, ale problem całej Europy. Inaczej jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie bardziej niż u nas docenia się twórcze pomysły, nawet jeśli ich realizacja niesie ze sobą ryzyko. Przepływ wiedzy do firm jest tam naturalny, przedsiębiorcy nie muszą być skłaniani do wdrożeń. Fin, Linus Torvalds, który zasłynął jako twórca Linuxa, teraz pracuje w amerykańskiej korporacji. Natomiast Europa w pocie czoła realizuje kolejne strategie badawczo-rozwojowe, próbując zaszczepić postawy, które za oceanem są już tradycją.

Nie jest jednak tak źle, jakby wynikało z powierzchownych obserwacji. Polskie firmy coraz częściej zdają sobie sprawę ze znaczenia innowacji, a nasze uniwersytety coraz chętniej nawiązują z nimi współpracę. Przykładem może być chociażby kooperacja Lotosu z Politechniką Gdańską i Akademią Górniczo-Hutniczą. Jej efektem mogą być nowatorskie rozwiązania technologiczne w dziedzinie wydobycia i przerobu ropy naftowej oraz gazu. W najbliższych latach powodzenie takich projektów może zwiększyć możliwość dofinansowania z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Przewidzieliśmy w nim 850 mln euro m.in. na wdrożenia w polskich firmach efektów prac badawczo-rozwojowych.

Trudno rozwijać gospodarkę bez udziału przedsiębiorców. Jak ocenia Pan Premier znaczenie samorządu gospodarczego w Polsce? Czy przedstawiciele biznesu mają wystarczająco mocną reprezentację, pozwalającą na pełnoprawny udział środowisk gospodarczych w dyskusji o kształcie przyszłych rozwiązań?

Na poziomie krajowym istnieją cztery organizacje reprezentujące środowisko gospodarcze: Konfederacja Pracodawców Polskich, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Związek Rzemiosła Polskiego i Business Center Club. Brak jednolitego, ogólnopolskiego samorządu gospodarczego stanowi w niektórych sytuacjach przeszkodę w kontaktach ze środowiskiem przedsiębiorców. Promyk nadziei pojawił się wraz z Kongresem Przedsiębiorczości, ruchem zainaugurowanym na początku tego roku w Warszawie, jako reakcja środowisk przedsiębiorców na sytuację polityczną i dotychczasowy sposób funkcjonowania instytucji państwowych. Aktywny samorząd gospodarczy jest potrzebny nie tylko do budowania lepszych perspektyw dla przedsiębiorczości i gospodarki, ale także do promowania Polski za granicą. W krajach rozwiniętych to właśnie organizacje środowisk przedsiębiorców mają dominujący wpływ na promocję eksportu i współpracy gospodarczej.


TOP 200