Na granicy

Pierwsze subnotebooki zaczęły się pojawiać w naszych sklepach mniej więcej trzy lata temu. Ze względu na małą moc obliczeniową były to jednak raczej ''zabawki'' w stylu PSION-a (nic nie ujmując tej wspaniałej konstrukcji), aniżeli pełnowartościowe maszyny służące do naprawdę profesjonalnej pracy. Od pewnego czasu jednak na nasz rynek trafiają konstrukcje przewyższające swymi możliwościami sprzęt wykorzystywany przez nas w domach czy biurach. Rodzi się zatem pytanie, czy ich producenci nie zaoferują nam wkrótce czegoś w rodzaju kieszonkowych kalkulatorów z procesorami 486DX-4.

Pierwsze subnotebooki zaczęły się pojawiać w naszych sklepach mniej więcej trzy lata temu. Ze względu na małą moc obliczeniową były to jednak raczej 'zabawki' w stylu PSION-a (nic nie ujmując tej wspaniałej konstrukcji), aniżeli pełnowartościowe maszyny służące do naprawdę profesjonalnej pracy. Od pewnego czasu jednak na nasz rynek trafiają konstrukcje przewyższające swymi możliwościami sprzęt wykorzystywany przez nas w domach czy biurach. Rodzi się zatem pytanie, czy ich producenci nie zaoferują nam wkrótce czegoś w rodzaju kieszonkowych kalkulatorów z procesorami 486DX-4.

Prezentowany subnotebook Packard Bell 170 M wydaje się niebezpiecznie dotykać tej cienkiej linii. Jest ona bowiem wyznaczana nie tyle przez moc obliczeniową oferowanego nam sprzętu, ile przez akceptowalne rozmiary ekranu, myszy oraz klawiatury. Śmiem jednak twierdzić, że podobnie jak opisywane przez nas niedawno konstrukcje firm ARCHE, Chicony i Hewlett-Packard może on być uważany za "prawdziwy komputer", co w połączeniu z nietypowym wzornictwem czyni z niego produkt ciekawy i naprawdę wygodny w użyciu.

Po co to komu?

Za głównych odbiorców subnotebooków zwykło się uważać wszelkich menedżerów, kierowników wyższych szczebli i np. studentów, a więc osoby spędzające wiele czasu poza stałym miejscem pracy. Obecne maszyny tego typu nadają się znakomicie do prowadzenia korespondencji, łączenia się z bazami danych, wykonywania kalkulacji, prowadzenia księgowości oraz ilustrowania wykładów. Z tego też powodu zapewne stają się coraz popularniejsze wszędzie tam, gdzie nad łatwość rozbudowy i potęgę konfiguracji użytkownicy przedkładają małe wymiary konstrukcji i jej lekkość.

Pierwszy rzut oka

Opisywany subnotebook Packard Bella już przy pierwszym spotkaniu sprawia miłe wrażenie. Urządzenie to jest bowiem zarówno ładne (patrz zdjęcie), jak też lekkie (ok. 1,7 kg) i charakteryzuje się małymi wymiarami (25x21x2,8 cm) mimo dość sporej mocy obliczeniowej (procesor 486SL/25 MHz). Ponadto razem z zestawem zawierającym komputer, zewnętrzną stację dyskietek i zasilacz otrzymujemy preinstalowane: MS-DOS 6.2, MS-Windows 3.1, Windows Entertainment Pack 4.0, MS Works, MS Money i niezbędne sterowniki (dla karty SVGA i napędów PCMCIA Type III).

Całość zaś uzupełnia dołączany (przykręcany) od przodu trackball o specjalnej konstrukcji, za sprawą której komputer ten wygląda ta jakby miał ten element wbudowany na stałę do obudowy.

Wygody i niewygody

Diplomat ma standardowo wbudowane 4 MB pamięci RAM, które można rozszerzyć nawet do 20 MB po zakupieniu dodatkowego modułu. Wydaje się to niezbędne do pracy z większymi programami okienkowego środowiska. Wyświetlacz 8,5" pracujący w odcieniach szarości jest natomiast czytelny i charakteryzuje się szerokim kątem widoczności, a sterująca nim karta zapewnia wystarczającą rozdzielczość (1024x768x16) na monitorze zewnętrznym. Dobrze rozwiązano też w tej konstrukcji kwestię trackballa i gniazd wejściowych (port szeregowy, równoległy, dodatkowy monitor i mysz PS/2) - te ostatnie są dostępne bowiem od tyłu, po otwarciu tylko jednej specjalnej klapki.

Podobne uwagi dotyczą zresztą 2 gniazd przeznaczonych dla kart PCMCIA. Wprawdzie mogłyby się one, wzorem innych komputerów, znajdować np. z przodu lub z boku komputera, lecz jeśli korzystamy z sieciowego lub modemu jest chyba wygodniej, że są tam gdzie są. W sumie więc, gdyby nie nieco zbyt mała (przynajmniej jak na moje palce) klawiatura, trudno byłoby zauważyć, że mamy do czynienia z rasowym subnotebookiem.


TOP 200