NIK sprawdza komputery

Najwyższa Izba Kontroli od nowego roku będzie sprawdzać przedsięwzięcia informatyczne na podstawie specjalnie opracowanej procedury.

Najwyższa Izba Kontroli od nowego roku będzie sprawdzać przedsięwzięcia informatyczne na podstawie specjalnie opracowanej procedury.

Podstawą kilkudziesięciostronicowego dokumentu „Zasady i metodyka prowadzenia kontroli inwestycji informatycznych w sektorze publicznym”, który na zamówienie NIK-u przygotuje do końca roku warszawska firma InfoVide, będą badania amerykańskiego specjalisty Capersa Jonesa. Borys Stokalski, dyrektor rozwoju firmy zapowiedział, iż dokument, który w drodze przetargu zamówił NIK, nie będzie dawał jasnej recepty jak sprawdzać konkretny projekt informatyczny, ale na co należy zwrócić uwagę podczas kontroli.

„Koncentrujemy się na pewnych praktykach, które wpływają na powodzenie projektu” – stwierdził Borys Stokalski. Obecność tych praktyk, czyli przygotowanie założeń, sformułowanie celów, jakie system ma zrealizować, czy wprowadzenie mierników efektywności wdrożenia w trakcie jego realizacji mają sprawdzać inspektorzy NIK-u w całym kraju. Sam dokument, który – jak zapewnia Jacek Łuczkiewicz, wiceprezes NIK-u – zostanie przesłany do delegatur Izby w całym kraju już w styczniu przyszłego roku i będzie pierwszym narzędziem, wykorzystywanym przez NIK do kontroli projektów informatycznych.

„Z naszego doświadczenia wynika, że wielu inwestorów w administracji i państwowych spółkach nie potrafi sobie poradzić z tego typu projektami” – stwierdził Jacek Łuczkiewicz. Dodał on jednak, że dziedzina ta jest dla inspektorów NIK-u nowa i dlatego zdecydowano się zamówić odpowiednie opracowanie w firmie zewnętrznej.

Podczas przetargu na opracowanie metodyki NIK skorzystał z trybu negocjacji z zachowaniem konkurencji, który umożliwia zamawiającemu prowadzenie rozmów z nie mniejszą niż trzech liczbą wybranych dostawców. „O ile mi wiadomo – wyjaśnił Jacek Łuczkiewicz – wysyłaliśmy zaproszenia wyłącznie do polskich firm doradczych i integracyjnych, gdyż wydawało nam się, że one najlepiej znają realia polskiej administracji”. W przetargu nie brały w związku z tym udziału zagraniczne firmy konsultingowe. Jak twierdzi Jacek Łuczkiewicz podstawą wyboru była jakość opracowania i cena. Wartość zamówienia szacuje się na 12-13 tys. zł.