NFZ chce budować eRUM

Jerzy Miller, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, przedstawił wizję stworzenia elektronicznego Rejestru Usług Medycznych (eRUM).

Jerzy Miller, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, przedstawił wizję stworzenia elektronicznego Rejestru Usług Medycznych (eRUM).

Ma on być realizowany siłami NFZ - choć przedstawiciele Funduszu nie wykluczają współpracy z innymi jednostkami administracji państwowej - i oparty na rozwiązaniach stosowanych już przez NFZ. ''eRUM to uwspółcześnienie tego, co wprowadzono na Śląsku kilka lat temu'' - mówi Jerzy Miller. Jego wypowiedź nie jest jednak równoznaczna z tym, że śląski system zostanie rozszerzony na całą Polskę. ''Pilotowe wdrożenie ma się rozpocząć do listopada br., a cały system powstanie do końca 2006 r.'' - zapowiadają przedstawiciele NFZ.

W ramach projektu eRUM wydana zostanie Elektroniczna Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), która ma pełnić również funkcję Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Zostanie ona oparta na kartach mikroprocesorowych, a nie tych z paskiem magnetycznym, jakie są obecnie stosowane w województwie śląskim. Na karcie EKUZ mają być zapisywane takie informacje, jak: imię, nazwisko, adres zamieszkania, grupa krwi i informacja o opłacaniu składki na ubezpieczenie zdrowotne. Być może pojawią się tam również dodatkowe informacje, np. dotyczące leków, które są szkodliwe dla danego pacjenta.

"Karta ta nie ma służyć wyłącznie ubezpieczonemu. Zwalniać też będzie lekarza z biurokratycznej sprawozdawczości, która po wdrożeniu eRUM będzie odbywać się niemal automatycznie" - przekonuje do projektu Jerzy Miller.

Przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia chcieliby także, aby karta ta mogła być wykorzystywana do składania podpisu elektronicznego, np. podczas rozliczeń z urzędem skarbowym. Dzięki temu do projektu budowy eRUM mogłyby się włączyć także inne instytucje administracji państwowej, w tym przypadku Ministerstwo Finansów. NFZ chce poszukać takich "sponsorów" przy współpracy z Ministerstwem Nauki i Informatyzacji. Dzięki temu koszt projektu - szacowany na 200 mln zł w ciągu 2 lat - zostałby rozłożony na kilka urzędów.

Jak przekonuje Jerzy Miller, najważniejsze w projekcie eRUM jest to, że informacja o wykonanych usługach i przepisanych lekach zostanie powiązana z konkretnym pacjentem i lekarzem/szpitalem. To pozwoliłoby na wykrycie nadużyć, zwłaszcza jeśli chodzi o refundację leków. W ramach projektu eRUM apteki i jednostki służby zdrowia będą jednak musiały - na własną rękę - wyposażyć się w czytniki kart mikroprocesorowych. Docelowo komputer z czytnikiem miałby znaleźć się w każdym gabinecie.

200 mln zł tyle według przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia kosztować ma wdrożenie w całej Polsce systemu eRUM.


TOP 200