NASK jest niewinny

Naukową i Akademicką Sieć Komputerową oczyszczono z zarzutu stosowania praktyk monopolistycznych.

Naukową i Akademicką Sieć Komputerową oczyszczono z zarzutu stosowania praktyk monopolistycznych.

"Wygrana sprawa przed Sądem Antymonopolowym stanowi dla nas przede wszystkim satysfakcję moralną" - mówi Wiktor Krzanowski, dyrektor techniczny Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK). Decyzja sądu nie ma już dzisiaj większego znaczenia, każe jednak ponownie spojrzeć na głośny spór w polskim Internecie, dotyczący wprowadzenia przez w grudniu 1995 r. nowego cennika. Narzucono wówczas zasadę taryfikacji ruchu zamiast opłaty za przepustowość wykorzystywanego łącza. Spór przekroczył granicę Internetu, wzbudził zainteresowanie popularnych mediów, a w efekcie trafił nawet do parlamentu.

Zmiana cennika oznaczała ogromną podwyżkę dla internetowych usługodawców. Protesty zmusiły NASK do częściowej rewizji podjętych decyzji.

Mimo to sprawą zdążył się już zainteresować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKK), który przeprowadził postępowanie wyjaśniające. Nie zakończyło się ono jednak wiążącą konkluzją. Dopiero na wniosek skierowany w 1997 r. przez trzy firmy - SM Media, Internet Technologies, ATM - UOKK ponowne wszczął postępowanie. W listopadzie ub.r. uznał on, że NASK wykorzystywał swoją dominującą pozycję na rynku. Skarżące firmy natomiast twierdziły, że działania NASK-u prowadziły do wyeliminowania innych firm z rynku usług operatorskich. NASK od tej decyzji się odwołał.

Ostatecznie długotrwały proces przed Sądem Antymonopolowym przyniósł pozytywne dla NASK-u rozstrzygnięcie dopiero pod koniec września br. Istota sporu sprowadzała się do określenia rzeczywistej pozycji, jaką zajmował NASK w czasie wprowadzania nowego cennika, oraz motywów, jakie decydowały o podjęciu ówczesnych decyzji.

Precedensowa sprawa

Sąd Antymonopolowy miał ogromne trudności interpretacyjne w rozstrzygnięciu sporu. Sędziowie narzekali, że sprawa dotyczy materii w ogóle nie regulowanych w prawie i jest dziedziną, której dopiero muszą się nauczyć.

Skarżące firmy zostały zobowiązane do opłacenia poniesionych przez NASK kosztów procesu. Nie jest to jednak wysoka suma w porównaniu do wysokości nie zapłaconych rachunków za korzystanie z łączy internetowych w czasie, gdy te firmy były jeszcze klientami NASK-u. Żadna ze stron nie chce oficjalnie mówić o ich wysokości, ale wiadomo, że chodzi o setki tysięcy złotych. W sprawie opłat NASK zawarł ugodę tylko z jedną firmą.

Spojrzenie wstecz

"Dopiero dzisiaj można spróbować dokonania oceny, jaki wpływ na rozwój rynku internetowego w Polsce miały nasze decyzje" - uważa Wiktor Krzanowski. Zdaniem przedstawicieli NASK-u, był on pozytywny, zmiana cennika bowiem zmobilizowała do działania Telekomunikację Polską SA, która szybko wyrosła na głównego gracza rynku internetowego. Kasandryczne przepowiednie zwiastujące rychłe bankructwo internetowych usługodawców się nie sprawdziły. "Gdybyśmy nie podnieśli cen, NASK by zbankrutował" - twierdzi Wiktor Krzanowski.

W teorii cennik wprowadzony przez NASK w 1995 r. miał sprawiedliwie rozkładać koszty tak, aby korzystający z sieci w mniejszym stopniu płacili odpowiednio mniej. Taryfikacja ruchu była jednak w sprzeczności z podstawowymi zasadami funkcjonowania Internetu. Ostatnia decyzja Sądu Antymonopolowego pozwala wierzyć, że negatywne opinie o NASK okazały się fałszywe. Wątpliwe jest jednak, by decyzja sądu mogła zrekompensować straty wynikające z utrwalonego złego wizerunku firmy.