Mózgi do wynajęcia

To jest twój dzień!! Pod takim hasłem, odbywały się 28 IV br. w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, III Targi Pracy. Organizowane są one od 2 lat przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych (AIESEC).

To jest twój dzień!! Pod takim hasłem, odbywały się 28 IV br. w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, III Targi Pracy. Organizowane są one od 2 lat przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych (AIESEC).

Pracodawców reprezentowało kilkanaście firm polskich i zagranicznych oraz cztery agencje, pośredniczące w zatrudnianiu pracowników. Ich usługi jednak ograniczały się do zbierania ankiet i kwestionariuszy od wszystkich chętnych.

Poszukującymi szansy pracy byli studenci ostatnich lat oraz absolwenci wydziałów ekonomicznych, technicznych i informatycznych. Można też było spotkać pracowników naukowych, zarówno w roli opiekunów i doradców swoich studentów, jak i poszukujących pracy.

Potwierdziła się teza, że warunki finansowe, które zapewniają uczelnie są nieporównywalnie gorsze od oferowanych przez prywatne firmy, szczególnie zagraniczne. Wypowiadał się na ten temat w "Polityce" rektor Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Andrzej Kajetan Wróblewski: "Obecna sytuacja, prawem paradoksu, jest dla wielu pracowników nauki bardziej nieznośna niż stan przed przełomem 1989 r. Poprzednio ludzie niezależni intelektualnie szukali w uczelniach azylu politycznego. Teraz, po pomyślnej zmianie systemu, ci sami ludzie opuszczają uczelnie - spauperyzowani i rozgoryczeni".

Od kwietnia 1991 r. do kwietnia 1992 odeszło z Uniwersytetu Warszawskiego 132 nauczycieli akademickich. Najczęściej odchodzą wykładowcy: matematyki, nauk ekonomicznych i informatyki.

Zdaniem rektora Szkoły Głównej Handlowej, prof. Aleksandra Millera: "Problemem są też drugie posady naszych pracowników naukowo-dydaktycznych. Zakładają firmy, doradzają rządowi, pracują na rzecz spółek... Wizytówka z nadrukiem "profesor SGH" otwiera wiele intratnych możliwości. Ale tamte zajęcia są bardzo czasochłonne i coraz liczniejsi nasi pracownicy zajmują się nauką w stopniu najmniejszym z możliwych".

Wszystkie wspomniane problemy odbijają się negatywnie na przygotowaniu studentów do ich przyszłej pracy. Oto niektóre wypowiedzi studentów informatyki Uniwersytetu Warszawskiego:

"Większość wykładowców ma złe podejście do nauczania; odbębnia, jak się to popularnie mówi, zajęcia na uczelni, po czym umyka do swoich dodatkowych prac w firmach prywatnych i zagranicznych".

"Mimo zmiany programów nauczania, które miały być bardziej przystające do dzisiejszej rzeczywistości, ciągle dominuje teoria nad praktyką. Na zachodnich uczelniach zupełnie inaczej przygotowują do zawodu, nie mówiąc o pracy naukowej. Pomijam tu wyposażenie sprzętowe i laboratoryjne takich wydziałów, które my reprezentujemy".

"Wprowadzenie nowego programu nauczania na wydziałach informatycznych jest wynikiem tego, że nie ma kto uczyć. W efekcie mamy teraz po 4 godz. zajęć dziennie".

"Wmawia się nam, że na studiach powinniśmy poznać tylko kierunki przyszłych działań, a praktyki nabędziemy w pracy. Jest to zupełnie chybiony pomysł, bo w wielu przypadkach siedzenie na wykładach jest absolutną stratą czasu".

"Jeżeli ktoś z nas osiągnął coś w dziedzinie projektowania systemów, to dzięki zachodniej literaturze, którą sam zdobył i przestudiował w domu".

"Po skończeniu studiów jeszcze długo będziemy musieli się uczyć zawodu informatyka".

Na pytanie, jak widzicie swoje szanse znalezienia dobrej pracy, studenci odpowiadali:

"Z tych informacji, które tu uzyskaliśmy, to niewielkie. Firmy komputerowe nie zgłosiły się na targi. Być może zechcą skorzystać z usług pośredników, których w Polsce mnoży się coraz więcej. Oni dostarczają nasze ankiety zainteresowanym zakładom, od których mają prowizję. Po jakimś czasie można spodziewać się zaproszenia na rozmowę".

"Nieprawdą jest, że po informatyce można dużo zarobić. Dużo płacą przede wszystkim doświadczonym programistom, ale nas chcą zatrudniać do obsługi komputerów. Do takiej pracy nie trzeba kończyć informatyki, wystarczy studium pomaturalne, albo nawet średnia szkoła techniczna".

"Nie będę się upierał, żeby koniecznie być informatykiem. Po tym wydziale można pracować wszędzie. Gdzie zaproponują lepsze warunki finansowe tam pójdę, choćby to nie miało nic wspólnego z komputerami i informatyką".

"Wydaje mi się, że rynek jest już nasycony informatykami. Na fali mody powstało zbyt dużo wydziałów informatycznych na wszystkich prawie uczelniach w Polsce. Teraz nie ma co z nimi zrobić. Każdy chciałby od razu być programistą bądź konsultantem, a do tego potrzebne duże doświadczenie".

Trzecia edycja warszawskich Targów Pracy, pod patronatem ministra Jacka Kuronia, wywołała ogromne zainteresowanie wśród studentów. Zgromadziła też więcej firm niż poprzednie i dziwić się tylko należy, że nie zainteresowały się nią jeszcze firmy komputerowe.


TOP 200