Mój kij w akademickie mrowisko

Artykuł o nauczaniu informatyki na polskich uczelniach, który ukazał się w CW nr. 11 z dn. 14.03.94, spowodował burzliwą reakcję środowiska naukowego w postaci kilku listów do redakcji (opublikowanych w CW 17 z dn. 25.04.94 oraz CW 23 z dn. 6.06.94) i komentarzy, jakie doszły do mnie kanałami niezależnymi od naszego pisma. Nie odpowiadając (zgodnie z polityką redakcji) bezpośrednio na poszczególne listy, pragnąłbym jednak krótko skomentować powstałą sytuację.

Artykuł o nauczaniu informatyki na polskich uczelniach, który ukazał się w CW nr. 11 z dn. 14.03.94, spowodował burzliwą reakcję środowiska naukowego w postaci kilku listów do redakcji (opublikowanych w CW 17 z dn. 25.04.94 oraz CW 23 z dn. 6.06.94) i komentarzy, jakie doszły do mnie kanałami niezależnymi od naszego pisma. Nie odpowiadając (zgodnie z polityką redakcji) bezpośrednio na poszczególne listy, pragnąłbym jednak krótko skomentować powstałą sytuację.

Bardzo cieszę się z faktu, że dzięki artykułowi "Teoretycznie, wszystko gra" na łamach naszego pisma rozpoczęto dyskusję na temat tego, jak należy uczyć informatyki. Podstawowym celem tego artykułu było właśnie zwrócenie uwagi na polskie środowiska akademickie firmom, których przedstawiciele często sięgają do lektury naszego pisma. Cel ten został, jak sądzę, co najmniej częściowo zrealizowany wobec powoli rozwijającej się współpracy firm z wymienionym w artykule Wydziałem Matematyki Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, czego jednak nie mogę przypisywać jedynie naszemu pismu, ale przede wszystkim aktywnej działalności pracowników MIMUW. Przykładem takiej współpracy była prezentacja systemu Magic, która odbyla się przed paroma tygodniami, a zorganizowano ją przy współpracy pracowników MIMUW i na terenie wydziału; nie można też nie zauważyć darowizny firmy Oracle, w postaci 12 kompletów Oracle7 przeznaczonych dla instytutów informatyki kilku polskich uczelni.

Mimo ostrych ataków pracowników dydaktycznych (na które zresztą częściowo zasłużyłem, częściowo jednak wynikają one z emocjonalnego podejścia do własnej pracy), moja opinia nie jest opinią jednostkową i nie jest wbrew pozorom bazowana na "studenckim lenistwie", lecz na potrzebie znalezienia dobrej pracy po ukończeniu studiów. Z zaprezentowanym zdaniem w artykule "Teoretycznie, wszystko gra" zgadza się duża część studentów (jeśli nie większość) INFO MIMUW, choć spotkałem się też ze sprzeciwem osób, pragnących po ukończeniu wydziału podjąć pracę naukową.

Pragnąłbym przeprosić wszystkie osoby i instytucje, które poczuły się urażone moimi sformułowaniami w artykule. Dotyczy to m.in. pracowników Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania, w tym przede wszystkim prof. Marka Niezgódki, wzburzonych zacytowaną przez mnie opinią prof. Rossa MacMillana o niewykorzystaniu zainstalowanego na terenie wydziału MIMUW superkomputera Cray. Obawy te okazały się płonne, zaś o dalszych losach Craya będę informował czytelników w miarę rozwoju wydarzeń (ICM planuje m.in. wzbogacić centrum o serwer plikowy dużej mocy).

Proszę wszystkich zainteresowanych o nadsyłanie listów i artykułów z opinią na temat toku wyższych studiów informatycznych w Polsce; listy te postaramy się w miarę miejsca opublikować. Wyjątkowo ważne jest zdanie dużych firm na temat współpracy między środowiskiem akademickim a światem komercyjnych zastosowań informatyki. Przecież w interesie firm leży produkcja odpowiednio wyszkolonych specjalistów i to właśnie przedsiębiorstwa blisko związane z informatyką powinny w miarę możliwości dbać o stan polskiej nauki w tej dziedzinie.