Mocny wiatr w żagle

Koniunktura wciąż sprzyja ludziom, którzy już są zatrudnieni albo szukają pracy w branży ICT. Należy się jednak spodziewać, że konkurencja będzie rosła, bo polscy pracodawcy coraz chętniej sięgają po specjalistów z zagranicy.

Polska branża ICT to dzisiaj prawie 8% PKB i 400 tys. zatrudnionych. Jest to także jeden z najszybciej rozwijających się rynków. Jak szacuje firma analityczna PMR, w 2014 r. wartość sprzedaży polskiego sektora informatycznego wyniosła ok. 27,3 mld zł. A jeszcze w 2001 r. było to ok. 12 mld zł.

O fundamentalnym znaczeniu branży ICT dla całej gospodarki przesądza z jednej strony innowacyjność, z drugiej zaś jej bardzo duży wpływ na operacje i efektywność w innych sektorach gospodarki. „Jednym z najważniejszych punktów strategii inwestycyjnych przedsiębiorstw są dziś wdrożenia rozwiązań IT, które realnie wpływają na rozwój biznesu. Współczesne systemy B2C, B2B, CRM czy ERP potrafią zmieniać oblicze firm” – mówi Wojciech Zieliński, prezes zarządu MakoLab SA.

Zobacz również:

Rynek specjalistów

Z badań Kapsch BusinessCom wynika, że Polska znajduje się w czołówce regionu CEE, jeśli chodzi o skalę prognozowanych na najbliższe trzy lata inwestycji w rozwiązania IT, m.in. w cloud computing czy technologie mobilne. Według analityków, popyt napędzać będzie tzw. Trzecia Platforma, na którą składają się: mobilność, usługi w chmurze, analiza dużych zbiorów danych i media społecznościowe. Wydatki w tych obszarach mają stanowić 1/3 globalnych obrotów w branży ICT w br. Ważne jest też bezpieczeństwo. Zyskają na tym firmy ICT z Polski, która jest oceniana jako najbardziej wartościowy rynek, zarówno jeśli chodzi o skalę wdrożonych już rozwiązań, jak i skalę inwestycji przewidywanych w ciągu najbliższych trzech lat.

Z analizy Kapsch BusinessCom, w której uwzględniono opinie ponad 900 osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie działów IT w przedsiębiorstwach z Austrii, Czech, Polski, Rumunii, Słowacji, Turcji oraz Węgier, wynika, że już dziś Polska przoduje w regionie pod kątem skali wykorzystania rozwiązań chmurowych.

Nasza gospodarka jest piątą w Europie pod względem wielkości zatrudnienia w ICT, w Polsce pracuje blisko 5% wszystkich specjalistów tej branży ze Starego Kontynentu. „Jesteśmy znaczącym dostawcą rozwiązań IT/ICT, eksportujemy głównie sprzęt komputerowy, oprogramowanie oraz gry i multimedia. Polskie usługi IT kupują chętnie Niemcy, Francuzi i Amerykanie” – zaznacza Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP.

W Polsce powstaje coraz więcej centrów usług wspólnych (Shared Service Center); głównie w Warszawie, Krakowie, Gdańsku oraz we Wrocławiu. Ponieważ jednak w tych aglomeracjach rynek pracy powoli zmierza do nasycenia, inwestorzy zwracają uwagę na mniejsze miasta, takie jak Olsztyn czy Ostrołęka.

„Polska konkuruje przede wszystkim z Węgrami, gdzie ulokowanych jest wiele tego typu centrów. Coraz częściej wygrywamy jednak możliwością szybszego i płynniejszego porozumiewania się czy dużą dostępnością kandydatów ze znajomością języków obcych. Również korzystniejsze dla firm koszty zatrudnienia pracownika w naszym kraju i podobne, – choć często nawet wyższe, kwalifikacje osób zatrudnionych sprawiają, że zagraniczne koncerny już teraz na swoje inwestycje chętniej wybierają miasta w Polsce” – dodaje Michał Lewandowski.

Technologiczne konie pociągowe

Marketing cyfrowy, e-commerce oraz zarządzanie doświadczeniami klientów to według Gartnera trzy najważniejsze obszary inwestycji technologicznych, które będą miały istotny wpływ na poprawę funkcjonowania biznesu firm do 2019 r. Na kolejnych dwóch miejscach znalazły się narzędzia analityczne typu Business Analytics oraz rozwiązania chmurowe.

Wysoką pozycję wśród technologii, których znaczenie dla rozwoju biznesu będzie rosło, ma internet rzeczy. Autonomiczne i wzajemnie skomunikowane urządzenia będą stosowane w wielu różnych dziedzinach. Co piąty ankietowany przez KPMG uważa, że technologie IoT będą wykorzystywane komercyjnie w handlu i dystrybucji. Dzięki integracji z przedmiotami codziennego użytku ma być możliwa m.in. automatyzacja zakupów. Dzięki urządzeniom tworzącym internet rzeczy firmom będzie łatwiej pozyskać informacje o klientach albo np. zarządzać inteligentnymi budynkami.

Deloitte w swoim corocznym raporcie „TMT Predictions” przewiduje, że w 2015 r. globalna wartość modułów sprzętowych, umożliwiających funkcjonowanie IoT może wynieść 10 mld USD, a usług z tym związanych (np. indywidualne plany taryfowe, analizy danych, wdrożenia itp.) nawet 70 mld USD. Rozwój internetu rzeczy będzie zależał głównie od przedsiębiorców, którzy nabędą 60% wszystkich urządzeń bezprzewodowych IoT. „Nowe technologie takie jak internet rzeczy wspierają rozwój modeli biznesowych firm oraz mogą wpłynąć na ich wyniki finansowe, efektywność operacyjną czy budowanie relacji z klientami. Już dziś internet rzeczy jest wykorzystywany w wielu sektorach, m.in. w energetyce czy logistyce, choć czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy” – mówi Jakub Wróbel, starszy menedżer w Dziale Konsultingu, ekspert TMT w Deloitte.

Według Deloitte w tym roku aktywna baza dronów cywilnych kosztujących 200 USD i więcej przekroczy 1 mln sztuk, a ich sprzedaż wyniesie ok. 300 tys. sztuk. Niektóre szacunki rynkowe wskazują, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat mogą one stanowić nawet 10% rynku lotniczego. Drony cywilne znajdują zastosowanie w przemyśle filmowym i rozrywkowym oraz telekomunikacji. Już teraz służą walce z przestępczością.

Deloitte zwraca także uwagę na dynamiczny rozwój druku 3D. W 2015 r. na świecie zostanie sprzedanych blisko 220 tys. drukarek 3D o łącznej wartości 1,6 mld USD.

Kompetencje coraz cenniejsze

Żeby w pełni korzystać z tych wszystkich możliwości, firmy potrzebują coraz lepszych specjalistów IT. Wygląda na to, że ani na całym kontynencie, ani w Polsce wyższe uczelnie nie nadążają z ich kształceniem. W opinii Komisji Europejskiej do przyszłego roku ma powstać aż 700 tys. nowych miejsc pracy. W Polsce luka między potrzebami pracodawców a liczbą chętnych do pracy wynosi ok. 50 tys. rocznie.

Mocny wiatr w żagle
Niedobór specjalistów z zakresu informatyki i oprogramowania sięga 34%. To zaskakujące, ponieważ informatyka jest najpopularniejszym kierunkiem studiów wyższych w Polsce. W rekrutacji na studia w roku akademickim 2014/15 chęć edukacji na tym kierunku wyraziło ponad 30 tys. osób.

W praktyce brak rąk do pracy oznacza wzrost ofert. W jednym z portali pośrednictwa pracy liczba propozycji dla informatyków w pierwszym kwartale 2015 r. wzrosła o 10% w porównaniu z czwartym kwartałem 2014 r. oraz o 8,5% w porównaniu z pierwszym kwartałem 2014 r. Telekomunikacja i zaawansowane technologie są czwartą branżą pod względem zapotrzebowania na specjalistów w naszej kraju. Portal Pracuj.pl przez pierwsze trzy miesiące br. opublikował 8378 ogłoszeń o pracę skierowanych do specjalistów tej branży (8,1% udziału w pierwszym kwartale), zmiana w stosunku do zeszłego kwartału wyniosła +4,7%.

Z perspektywy kolejnego pośrednika, serwisu Praca.pl, wygląda to tak, że do specjalistów programowania i IT skierowanych jest 21,2% ofert. W IT liczba ofert pracy w stosunku do wszystkich ogłoszeń i w porównaniu do analogicznego okresu ub. r. wzrosła o 5,7%, co świadczy o rosnącym zapotrzebowaniu na programistów. W dziesiątce najbardziej poszukiwanych specjalności zawodowych znalazły się: programista, programista JAVA, programista .net oraz pracownik help desku. Jednak także w tej dziedzinie następują zmiany. „Pojawiają się nowe specjalizacje ukierunkowane na data mining czy data analisys, czyli obszary związane z pracą na ogromnych zbiorach danych, które po opracowaniu i analizie stają się niezwykle użyteczne dla właściciela danych. Te informacje często decydują o zwycięstwie wielu firm w walce o klienta Specjalizacje te wykraczają nieco poza typową informatykę, ale wiedza ekspercka, techniczna jest w tych obszarach szczególnie ważna. Bardzo istotnym czynnikiem pozapłacowym w branży IT stały się kwestie miękkie, takie jak m.in. atmosfera w pracy czy elastyczność działania. Rutyna, monotonne kodowanie, często wpływa na dużą rotację w firmach informatycznych. Dzisiaj głównym zadaniem kadry kierowniczej jest motywowanie pracowników poprzez różnorodność projektową, technologiczną i ogólnorozwojową. Tylko wtedy możemy zbudować silnie zmotywowany i zgrany zespół” – mówi Maciej Plebański, dyrektor ds. strategii i rozwoju Grupy INDATA Software.

Wolne biurka dla imigrantów

Jest kilka sposobów znalezienia rąk do pracy w sytuacji niedoboru wykształconych pracowników. „Polscy pracodawcy nie tylko widzą potrzebę zapełnienia luki kadrowej, która powstała w wyniku odpływu polskich specjalistów na rynki zachodnie, ale też coraz częściej dostrzegają wysokie kwalifikacje pracowników zza wschodniej granicy” — zauważa Zbigniew Wafflard z agencji rekrutacyjnej EWL.

Jak wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, rośnie liczba oświadczeń o zamiarze zatrudnienia wydawanych przez firmy IT obcokrajowcom. Zdecydowana większość – 90% – nowych pracowników to Ukraińcy.

Powstały już nawet specjalne agencje ściągające ukraińskich informatyków. Firma zgłasza zapotrzebowanie, agencja szuka zainteresowanych za wschodnią granicą, pośredniczy w negocjacjach, potem załatwia formalności, np. pozwolenia na pracę itp. A jest w czym wybierać. 25 największych ukraińskich firm programistycznych zatrudnia ok. 30 tys. doświadczonych specjalistów.

„Rekrutacja z Ukrainy daje polskim firmom ‘drugi oddech’ i pozwala zatrudnić tylu pracowników, ilu potrzebują” – mówi Mateusz Macha z agencji Humeo, pośredniczącej w transferze pracowników. Jak dodaje, rekrutuje od kilku do kilkunastu osób dla jednego klienta, zależnie od sytuacji. Według badań co trzeci ukraiński programista deklaruje, że za pracą może na stałe wyemigrować z kraju. „Doskonale wiemy, jaka jest sytuacja geopolityczna na Ukrainie. Sporo fachowców, chcąc zapewnić sobie i rodzinom bezpieczeństwo i godne życie, skłania się ku emigracji” – dodaje Macha.

Innym sposobem na pozyskanie specjalistów o pożądanych kwalifikacjach jest inwestowanie w ich wykształcenie. Microsoft próbuje wychować przyszłe pokolenia specjalistów. W ub. r. zainwestował ponad 100 mln zł w mentoring biznesowy i stypendia dla młodych przedsiębiorców z branży IT.

Podobne doświadczenia ma Piotr Kania, który rozbudował łódzki oddział międzynarodowej firmy GFT zajmującej się przygotowaniem rozwiązań dla bankowości inwestycyjnej, zwiększając zespół z 40 do 350 pracowników. W dwóch oddziałach w Łodzi i Poznaniu firma zatrudnia 550 osób. Zadanie wydawało się trudne, bo w regionie brakowało ludzi wykształconych jednocześnie technicznie i ekonomicznie, ale udało się zbudować kompetentny zespół, który niebawem znowu się podwoi. Skuteczną metodą pozyskiwania talentów okazało się wspieranie społeczności programistów. „Byliśmy w Łodzi prekursorem inwestowania w społeczności, np. programistów języka JAVA, grupy użytkowników technologii .NET itp. Dzięki nam mogli poznać technologie, które wykorzystujemy. Wielu z nich przekonało się, że żeby znaleźć ciekawe wyzwania zawodowe, nie muszą wyjeżdżać do większych ośrodków” – mówi Piotr Kania. GFT Polska jest firmą Polską posiadającą dwa oddziały – Łodzi i Poznaniu. Zespół liczy 550 osób – 350 Łodzi, 200 w Poznaniu.

Perspektywa jednolitego rynku cyfrowego

Przewidywanie przyszłości w nowych technologiach to zadanie karkołomne, ale mimo wszystko spróbujmy wskazać dziedziny, które będą miały największy wpływ na zatrudnienie.

Na pierwszym miejscu eksperci wymieniają handel elektroniczny. Z roku na rok notuje w Polsce dwucyfrowy wzrost i zaczyna dominować w niektórych branżach. Obecnie stanowi 4% handlu ogółem, a Ministerstwo Gospodarki szacuje, że w 2018 może osiągnąć 9%.

Dodatkowym impulsem do rozwoju handlu elektronicznego będzie zniesienie ograniczeń regulacyjnych i ostateczne przekształcenie 28 rynków krajów Unii Europejskiej w jedną całość. Zdaniem Komisji Europejskiej jednolity rynek cyfrowy może przyczynić się do wypracowania 415 mld euro rocznie w gospodarce i stworzenia setek tysięcy miejsc pracy.

Kolejnym segmentem rynku IT, który przyczyni się do rozwoju nowych specjalności, jest inteligentna elektronika. Inwestują w nią już tak potężne firmy z dziedziny produkcji sprzętu i oprogramowania, jak: Google, Apple, Samsung czy Intel.

Z analizy Frost & Sullivan, globalnej firmy doradczej, pt. „Rozwój rynku inteligentnej elektroniki do noszenia napędzany przez czujniki” (Wearable Electronics Enabled by Sensors) wynika, że rynek czujników osiągnął w roku 2014 przychody 108 mln USD. Oczekuje się, że do 2020 r. nastąpi gwałtowny wzrost przychodów do poziomu 800 mln USD.

Oprócz zastosowań w takich dziedzinach, jak: ochrona zdrowia, medycyna, fitness & wellness, na rynku urządzeń mobilnych noszonych na ciele zostało wprowadzonych niedawno kilka zupełnie nowych produktów: wyświetlacze HUD (head-up display), inteligentne zegarki, inteligentne materiały, opaski na rękę oraz okulary. Wraz z rosnącą potrzebą gromadzenia rozmaitych danych fizjologicznych oraz chęcią użytkowników czerpania konkretnych informacji o swojej aktywności urządzenia do noszenia na ciele będą wykorzystywać coraz bardziej zaawansowane i kompleksowe rozwiązania elektroniczne oraz czujniki.

Ponieważ ekosystem elektroniki przeznaczonej do noszenia na ciele jest złożony, do osiągnięcia sukcesu na tym polu firmy muszą dysponować wiedzą zarówno w zakresie sprzętu, jak i oprogramowania.

Kolejnym trendem, przez niektórych traktowanym na równi z trzema dotychczasowymi rewolucjami przemysłowymi, jest upowszechnienie autonomicznych maszyn, które połączone w sieci mogą podnieść efektywność o 10% i wyeliminować ludzi z kolejnych etapów zarządzania produkcją. Entuzjaści podkreślają, że maszyny, produkty i całe fabryki już dziś komunikują się ze sobą w czasie rzeczywistym efektywniej, niż robią to ludzie za pomocą telefonów czy e-maili.

Pozbawieni zajęcia inżynierowie zajmą się w tym czasie projektowaniem produktów spersonalizowanych, konfigurowanych w niemal dowolnej liczbie wariantów, w zasadzie na życzenie konsumenta docelowego. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu w produkcji systemów cyberfizycznych (CPS), czyli sieci elementów obliczeniowych całkowicie kontrolujących proces. Dzięki temu każdy produkt może być wytwarzany zgodnie z własnym „dowodem tożsamości” – informacją przypisywaną mu w momencie wpłynięcia zamówienia i pozostającą z nim przez cały cykl życia, aż po recykling.

Mocny wiatr w żagle

TOP 200