Miejsce, w którym chora jest informatyka

Narodowy Fundusz Zdrowia przygotowuje się do budowy nowego systemu informatycznego. Ma to związek z obowiązkiem wprowadzenia w Polsce do końca 2005 r. Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego.

Narodowy Fundusz Zdrowia przygotowuje się do budowy nowego systemu informatycznego. Ma to związek z obowiązkiem wprowadzenia w Polsce do końca 2005 r. Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego.

Jerzy Miller, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, zapowiada rozpoczęcie publicznej debaty na temat przyszłego kształtu systemu informatycznego dla tej instytucji. Mają zostać do niego zaproszone "czołowe polskie firmy IT". Rozpoczęcie budowy tego systemu związane jest z obowiązkiem wprowadzenia przez Polskę do końca 2005 r. Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Powstać ma także Krajowa Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, ale polski rząd nie określił terminu jej obowiązywania. "Chcielibyśmy, aby była to jedna i ta sama karta" - mówi Jacek Wesołowski, od września br. nowy dyrektor Departamentu Informatyki i Łączności w Narodowym Funduszu Zdrowia, wcześniej pracujący w Banku Gospodarki Żywnościowej.

Dane w procesorze

Miejsce, w którym chora jest informatyka

Informatyzacja służby zdrowia w Polsce

Zgodnie z Ustawą o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia (rozdział 5, art. 49), karta ubezpieczenia zdrowotnego stanowi dokument potwierdzający prawo do świadczeń zdrowotnych. Zgodnie z ustawą ma być to karta elektroniczna. Przedstawiciele NFZ chcą, aby - wzorując się na rozwiązaniu stosowanym w śląskim oddziale Funduszu (dawnej Śląskiej Kasie Chorych) - była to karta z . Nie wiadomo jeszcze, jakie funkcje miałaby ona spełniać, czy zapisywane będą na niej pełne dane (łącznie np. z wydaną receptą), czy też będzie umożliwiać jedynie dostęp do systemu świadczeń zdrowotnych. NFZ chce opracować teraz takie założenia. Ich ostateczny kształt będzie miał bowiem wpływ na projekt nowego systemu dla Funduszu.

W zaaprobowanym w kwietniu br. przez ministra zdrowia projekcie Rejestru Usług Medycznych (ma zostać sfinansowany w ramach umów offsetowych) założono, że mechanizmy autoryzacji usług medycznych i sprawozdawczości z ich wykonania także zostaną oparte na kartach mikroprocesorowych. Otrzyma je pacjent, pracownik medyczny i usługodawca. Być może - o ile system ten w ogóle powstanie - karta RUM byłaby tą samą co karta Europejskiego i Krajowego Ubezpieczenia Zdrowotnego.

Sprawozdawczość obowiązkowa

Nowy system dla Narodowego Funduszu Zdrowia ma również w założeniach wspomagać zbieranie danych niezbędnych do rozliczenia świadczeń zdrowotnych wykonanych przez jednostki służby zdrowia. Pokrywa się więc w tym zakresie funkcjonalnym z Rejestrem Usług Medycznych. Na pytanie, po co budować drugi taki sam system, Jacek Wesołowski odpowiada, że "RUM-u jak dotąd nie ma i nie wiadomo, czy i kiedy powstanie". Według nieoficjalnych informacji minister zdrowia Marek Balicki ma w połowie listopada br. podjąć decyzję o przyszłości RUM. Po półtora roku rozmów i powołaniu przez ComputerLand, Prokom Software i Lockheed Martin spółki RUM IT strona rządowa i przedstawiciele konsorcjum nie doszli bowiem do porozumienia co do kształtu i kosztów budowy Rejestru Usług Medycznych szacowanego na 150-200 mln USD.

Janusz Piechociński, przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury, w wywiadzie dla Computerworld (CW 39/2004) stwierdził wręcz, że "rząd zrezygnuje z planów budowy systemów Tetra, RUM i C2 w ramach offsetu i ogłosi przetargi".

Rezygnacja z budowy Rejestru Usług Medycznych w offsecie byłaby zapewne na rękę Narodowemu Funduszowi Zdrowia, który nie ma pieniędzy na projekty IT. Tymczasem RUM i system informatyczny NFZ miałyby zbierać te same dane na temat wykonanych przez świadczeniodawców usług medycznych (1,5-2,0 mld rekordów rocznie). To zaś miałoby posłużyć do ich późniejszych rozliczeń i ewentualnych kontroli NFZ w jednostkach służby zdrowia. W obecnym założeniu projektu budowy RUM Narodowy Fundusz Zdrowia miałby płacić za te informacje firmie RUM Polska. Z drugiej strony przedstawiciele Funduszu chcą je zbierać sami.

Statystyka chorobowa

Z przygotowanego przez rząd projektu Rejestru Usług Medycznych wypadł moduł statystyczno-sprawozdawczy. Miał być wykorzystywany do zbierania danych o leczeniu. Zgodnie z propozycjami za wprowadzanie danych byliby odpowiedzialni zarówno lekarze, jak i pracownicy ok. 10 tys. aptek w Polsce, a połączenie tych danych miałoby dać prawdziwy obraz procesu leczenia i efektywność wydatków ponoszonych na ochronę zdrowia w Polsce. Dzięki temu wykrywano by też nadużycia popełniane przez lekarzy, zwłaszcza przy przepisywaniu konkretnych leków. Umożliwiłoby to także otrzymywanie danych o stanie zdrowia Polaków. Moduł statystyczny chce mieć NFZ.

Fundusz uruchomi wkrótce także bazę leków refundowanych, która posłuży do zbierania danych na ich temat. Dzięki temu Narodowy Fundusz Zdrowia uzyska informacje, w której aptece został wykupiony dany lek i kto wydał receptę. To pozwoli wykryć ewentualne nadużycia. Poza bazą leków refundowanych powstać mają także centralne bazy danych o świadczeniodawcach, ubezpieczonych, aptekach czy podpisanych przez NFZ umowach. Wcześniej musi zostać rozbudowana sieć rozległa tej instytucji, gdyż obecnie ma zbyt niską przepustowość.

Publiczna debata

Dyskusja na temat kształtu przyszłego systemu informatycznego w Narodowym Funduszu Zdrowia rozpocznie się dopiero w grudniu br. Samo rozwiązanie miałoby powstać do końca 2005 r. "Organizujemy debatę po to, aby nie było później zarzutów, że przetarg - który planujemy ogłosić w przyszłym roku - został napisany pod konkretną firmę" - mówi Jacek Wesołowski. W jej ramach Fundusz chce także otrzymać odpowiedź na pytanie, w jaki sposób wykorzystać działające już rozwiązania. Jednym z podawanych za wzór - chwalonych zarówno przez pracowników NFZ, jak i świadczeniodawców - jest system rozliczeń lecznictwa stacjonarnego SERUM działający w wielkopolskim oddziale Funduszu. Być może dałoby się przenieść to rozwiązanie na inne oddziały. Przed debatą prezes NFZ ma otrzymać raport na temat obecnego stanu informatyzacji Funduszu. Narodowy Fundusz Zdrowia korzysta obecnie z tego, co wybudowały dawne kasy chorych. Centrala NFZ zmodyfikowała system Branżowej Kasy Chorych stworzony przez konsorcjum firm Kamsoft i Spin, używa go również osiem oddziałów NFZ. System ten pracuje na bazie DB2 i serwerach IBM AS/400. Pozostałe osiem oddziałów Funduszu wykorzystuje rozwiązanie ComputerLandu działające na platformie Suna z bazą Oracle.

Świadczeniodawcy zaś mają do dyspozycji - w zależności od tego, do którego oddziału NFZ raportują - Pakiet Świadczeniodawcy lub aplikację KSSWD. "Spotykamy się z zarzutem, że narzucamy oprogramowanie dostępowe. Świadczeniodawcy skarżą się również, że jego dostawcy udostępnili jedynie wersję jednostanowiskową. Dlatego wkrótce udostępnimy format danych do obu systemów" - zapewnia Jacek Wesołowski.

Koszty projektu i dostępne środki

Według informacji podawanych przez szefa NFZ, koszt budowy tego systemu może być porównywalny z tym w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych (1,0-1,5 mld zł). Nie wiadomo jednak, z czego Fundusz sfinansuje ten projekt. Całość wydatków na inwestycje IT w 2004 r. zamyka się bowiem kwotą 38 mln zł - na poziomie amortyzacji środków trwałych - i w przyszłym roku raczej nie będzie więcej. "Mamy przypisane ustawowo nowe zadania, ale nie idą za tym środki na inwestycje" - skarży się szef Departamentu Informatyki i Łączności NFZ. Być może więc dobrym rozwiązaniem byłoby budowanie nie dwóch systemów rejestrujących usługi medyczne - w Narodowym Funduszu Zdrowia i w ramach projektu RUM - a jednego. Dzięki temu NFZ mógłby wykorzystać na ten cel środki z offsetu.

Dla Computerworld komentuje

MAREK WÓJTOWICZ, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Lubartowie i prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej

Nowy system sprawozdawczy mógłby być nawet dobrym pomysłem. Zwłaszcza, że działający obecnie system, a właściwie kilka aplikacji opartych jeszcze na rozwiązaniach ComputerLandu i Kamsoftu przygotowanych dla kas chorych sprawiają dużo kłopotu. Przede wszystkim nie są ze sobą kompatybilne. Problemy powstają chociażby podczas rozliczania świadczeń na rzecz pacjentów leczących się poza miejscem zamieszkania.

Niestety, wdrożenie nowego rozwiązania dla Narodowego Funduszu Zdrowia musi poprzedzić reforma całego systemu ubezpieczeń zdrowotnych i wprowadzenie jednolitych standardów. Dziś, tuż przed wyborami, znowu pojawiają się różne pomysły włącznie z zamysłem ponownego rozliczania usług medycznych bezpośrednio z budżetu państwa. W rozliczeniach świadczeniodawców z NFZ jest dużo fikcji. Robienie kolejnej rewolucji bez reformy nie ma sensu, a każdy, nawet najlepiej opracowany projekt, jest w takiej sytuacji bez szans na powodzenie.

Znowu, znowu...

"Znowu" - to pierwsza reakcja wszystkich dyrektorów ZOZ i ludzi związanych z informatyzacją służby zdrowia, z którymi udało mi się porozmawiać o zapowiedziach Jerzego Millera, prezesa NFZ, dotyczących budowy nowego systemu IT dla tej instytucji.

Znowu NFZ rozpoczyna pracę nad systemem ewidencyjnym. Znowu rozpoczyna się projekt, w momencie gdy wciąż nieznane są losy RUM-u - innego dużego systemu, który w zamyśle projektodawców miał zająć się rejestracją wszystkich usług medycznych. Znowu do konsultacji zapraszani są przede wszystkim przedstawiciele firm informatycznych, jakby urzędnicy zapominali, że dzisiaj w informatyce można zrobić wszystko, trzeba tylko wiedzieć co chce się zrobić. Znowu system zawieszony jest w organizacyjnej próżni - bo jaki będzie kształt systemu ochrony zdrowia po nadchodzących wyborach?

Dobry obyczaj nie pozwala krytykować przedsięwzięć przed poznaniem ich ostatecznego kształtu. Jednak pesymizm dziennikarza piszącego od lat o informatyzacji służby zdrowia zmusza do gorzkiego uśmiechu niedowierzania.

Antoni Bielewicz


TOP 200