Między wyborcami a rynkiem

Bezpłatny dostęp do Internetu to z jednej strony nośne hasło wybor-cze, ale z drugiej - szansa na zmniejszenie cyfrowego wykluczenia. Tu władza publiczna musi umiejętnie postępować, żeby pobudzić rynek do działania, ale by nie "zabić" przy tym konkurencyjności.

Bezpłatny dostęp do Internetu to z jednej strony nośne hasło wybor-cze, ale z drugiej - szansa na zmniejszenie cyfrowego wykluczenia. Tu władza publiczna musi umiejętnie postępować, żeby pobudzić rynek do działania, ale by nie "zabić" przy tym konkurencyjności.

W Rzeszowie działa z powodzeniem ogólnodostępna bezprzewodowa sieć szerokopasmowa Resman. Użytkownik otrzymuje do dyspozycji pasmo o przepustowości 512 Kb/s. Właściciel, czyli Urząd Miasta Rzeszowa tak skonfigurował sieć, że dopuszcza cztery usługi: przeglądanie stron WWW, pocztę elektroniczną, przesyłanie danych via FTP do 100 MB oraz możliwość korzystania z polskich komunikatorów, jak Gadu--Gadu czy Tlenofon. Wkrótce miasto zgodzi się na piątą usługę - bezpłatną telefonię internetową w protokole VoIP.

Internet socjalny

Skąd taki pomysł? Mówi się, że obecny prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc (SLD) został wybrany w pierwszej turze na drugą kadencję w ostatnich wyborach samorządowych właśnie dzięki udostępnieniu bezpłatnego dostępu do Internetu w mieście. Być może tak było. Zwłaszcza gdy dodatkowo widać, że Rzeszów - po latach marazmu - staje na nogi, ma pieniądze na inwestycje infrastrukturalne i - co najważniejsze - potrafi gospodarować unijnymi dotacjami. Na tyle obecna ekipa czuje się pewnie, że obniżyła mieszkańcom podatek od nieruchomości, co prawda o 1 grosz za 1 m2, ale liczy się propagandowe przesłanie, że miasto na to stać. Czym więc zaskarbić sobie na dłużej wdzięczność wyborców? Wystarczy, że każdy chętny będzie mógł dzwonić za darmo w obrębie miejskiej sieci szerokopasmowej Resman.

Dotychczas starsze panie, aby przeprowadzić zbiórkę na Radio Maryja, wystawały godzinami pod blokowymi domofonami i w ten sposób rozmawiały z sąsiadkami. Ich sublokatorzy - studenci rzeszowskich uczelni, z zasady non stop podłączeni do Internetu - podpowiedzieli, że mogłyby rozmawiać za darmo przez Internet. Te zaś zaczęły zasypywać prezydenta pytaniami o VoiP!

To oczywiście przykład, jak wprowadzić w społeczeństwo informacyjne pewne grupy osób. Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, przeforsowała program udostępniania dostępu do sieci niezamożnej części społeczeństwa. Nazwała go Internetem socjalnym o przepustowości 144 Kb/s i umieściła w rządowej Strategii Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego na lata 2007-2013. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to wkrótce zainteresowane środowiska będą mogły otrzymywać w formie dotacji komputery i łącze internetowe.

Skąd przepustowość 144 Kb/s? To najmniejsza wartość przyjęta w Unii Europejskiej na określenie Internetu szerokopasmowego. Pozwala na korzystanie z poczty elektronicznej, przeglądanie stron WWW, słowem, zaspokaja podstawowe potrzeby w zakresie dostępu do sieci. Ale to rozwiązanie nie powstrzyma samorządów od własnych inwestycji szerokopasmowych. Tymczasem samorządy stoją przed poważnym dylematem, czy budować sieć radiową "socjalną" w technologii Wi-Fi (to rozwiązanie przyjął Rzeszów), czy też inwestować w szerokopasmową infrastrukturę światłowodową, gwarantującą dobrą perspektywę dalszego rozwoju oraz rynkowego obniżania kosztów dostępu (za tym opowiedziała się Łódź, ale również Ministerstwo Rozwoju Regionalnego w projekcie Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej).

Sieć potrzebna jak woda

Tego typu inwestycje są ogólnoświatowym trendem, mniej lub bardziej akceptowanym przez biznes. W Korei Południowej państwo zdecydowało się ufundować wszystkim obywatelom łącze do Internetu o przepustowości 100 Mb/s. W Stanach Zjednoczonych - rząd zapłaci za sieć dla każdego o przepustowości 10 Mb/s. Użytkownicy będą płacić za posadowione nań usługi. Londyn, Paryż, Praga, ale także Rzeszów i Kraków, oferują mieszkańcom bezpłatny dostęp do Internetu, nie tylko z powodów społecznych, aby zmniejszyć wykluczenie , ale także by wzrosła ich przewaga konkurencyjna nad innymi aglomeracjami.

Z takiej perspektywy zarówno każdy rozsądnie poprowadzony projekt finansowany ze środków publicznych - czy to w Rzeszowie, czy w Łodzi, jak i opisywane na naszych łamach Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej i Małopolska Sieć Szerokopasmowa - to pomosty pomiędzy operatorami ogólnopolskich sieci a lokalnymi operatorami i dostawcami usług, którzy chcą dotrzeć do użytkowników w mniejszych miejscowościach. Jest to też najlepsza metoda, aby tamtejsi mieszkańcy i przedsiębiorcy włączyli się w globalny obieg wymiany informacji i myśli.

We wszystkich społeczeństwach są obywatele, którzy wciąż nie mogą korzystać z efektów rozwoju konkurencji w sektorze telekomunikacji, m.in. z powodu braku infrastruktury, która byłaby w stanie zapewnić dostęp do nowoczesnych i tanich usług. Potencjalni inwestorzy uznają budowę nowej infrastruktury w niektórych obszarach za zbyt kosztowną wobec korzyści, jakie daje rozbudowa i unowocześnianie systemów już eksploatowanych w gęsto zaludnionych aglomeracjach. Wzrostowi konkurencji w najbardziej atrakcyjnych częściach rynku może towarzyszyć niekorzystny efekt uboczny - pogłębianie się luki cywilizacyjnej pomiędzy mieszkańcami miast, a niektórych biedniejszych regionów wiejskich, a w skali globalnej pomiędzy państwami bogatszymi a biedniejszymi. Można zakładać, że wolny rynek po jakimś czasie wyrówna te różnice, ale straty społeczne okresu przejściowego byłyby trudne do nadrobienia.

Jednakże samorząd - jako inwestor publiczny - musi pamiętać, że działalność telekomunikacyjna w warunkach rynkowych to rozwojowa zdolność do łączenia się ze wszystkimi dostępnymi sieciami, umiejętność stałego utrzymania się na najwyższym poziomie technicznym, a także efektywne definiowanie produktów usługowych, pozwalających wygrywać z konkurencją. Oznacza to konieczność nawiązania stałej, wielostronnej współpracy z sektorem prywatnym. Budowana za publiczne pieniądze sieć musi być otwarta dla wszystkich operatorów również ze względu na formalne wymogi finansowania i zasady obowiązujące podmioty o znaczącej pozycji rynkowej.

Samorząd, inwestując pieniądze w budowę sieci telekomunikacyjnej, powinien wybrać w tym celu operatora i umówić się z nim na efekt w postaci ograniczonego w czasie zarządzania infrastrukturą. Odpowiedzialnością tego podmiotu ma być zachowanie zdolności do współpracy ze wszystkimi chętnymi operatorami, czyli odpowiednie dynamiczne skalowanie zarządzanej sieci oraz dostosowanie i unowocześnianie elementów aktywnych. Oznacza to, że trzeba wyłuskać z rynku tych, którzy chcą się specjalizować w zarządzaniu sieciami telekomunikacyjnymi i potrafią ustawić relacje ze wszystkimi operatorami na równoważnych zasadach. Należy wierzyć, że nasze polskie projekty skutecznie wymuszą współpracę między sektorem publicznym a biznesem, co z czasem pozwoli fundować władzy sieci o takich możliwościach jak w Korei.

Dylematy inwestycji publicznych w infrastrukturę szerokopasmową, w tym sprawę Internetu socjalnego, podejmiemy na IV Forum na rzecz Usług Szerokopasmowych (13-14 listopada 2007;http://broadband2007.computerworld.pl ).


TOP 200