Microsoft: podwójny pomysł na przeglądarkę

Przed kilkoma dniami pojawiły się informacje, z których wynika, że Microsoft zamierza zastąpić leciwego Internet Explorera zupełnie nową przeglądarką internetową, bardzo podobną (wedle wstępnych opisów) do Chrome’a czy Firefoksa. Decyzja ta z jednej strony wydaje się dość zaskakująca… ale może mieć głęboki sens. Świeży start w tej dziedzinie być może pozwoli Microsoftowi na uwolnienie się od konieczność zachowania sięgającej lata w przeszłość kompatybilności ze starymi standardami IE.

Jako pierwsza o nowym pomyśle koncernu napisała w ubiegłym tygodniu Mary Jo Foley z ZDNet, słynąca od zawsze ze świetnych kontaktów z pracownikami Microsoftu – Foley poinformowała, że koncern zamierza stworzyć nową przeglądarkę, o minimalistycznym interfejsie i wyposażoną w obsługę rozszerzeń.

Krótko później nieco więcej światła na sprawę rzucił serwis Neowin: napisał, że Microsoft zamierza zmodyfikować swój engine przeglądarkowy Trident i na jego „odchudzonej” wersji zbudować nową, lekką przeglądarkę. Neowin twierdzi jednak, że koncern zamierza jednocześnie rozwijać wciąż Internet Explorera (który kontynuował będzie wsparcie dla wszystkich starszych aplikacji webowych i standardów). Zasada działania w systemie dwóch przeglądarek miałaby wyglądać następująco: do wszystkich nowoczesnych stron wykorzystywana byłby nowy program, jednak gdyby użytkownik trafił na serwis starszych standardów, wtedy automatycznie aktywowałby się IE.

Zobacz również:

  • Niebezpieczny Internet Explorer
  • Częściowo potwierdza to również Mary Jo Foley – wedle jej informacji nowy program (nazwa robocza Spartan) będzie jedną z dwóch preinstalowanych w Windows 10 aplikacji (obok niego pojawi się zmodernizowana wersja Internet Explorera).

    Warto odnotować, że nowa nazwa przeglądarki nie jest specjalnym zaskoczeniem – przedstawiciele Microsoftu już kilka miesięcy temu (m.in. w sesji Ask me Anything, przeprowadzonej w serwisie Reddit przez Jonathana Sampsona z koncernu) zapowiadali, że rozważają wprowadzenie nowej „marki” przeglądarki internetowej, m.in. po to, by podkreślić jej świeżość i lekkość, szczególnie na tle nieco ociężałego i budzącego nienajlepsze skojarzenia Internet Explorera.

    Wszystkie te doniesienia wydają się sugerować, że Microsoft zamierza rozdzielić swoją ofertę przeglądarkową na dwie linie: dla użytkowników indywidualnych, oczekujących lekkiej, wydajnej przeglądarki przeznaczony będzie „Spartan”, zaś dla firm i organizacji – rozwijany od lat i obsługujący bez problemu wszelkie biznesowe aplikacje (również te oparte na niemalże „antycznych” standardach webowych) Internet Explorer.

    W tym scenariuszu niezbędne będzie zachowanie dynamicznego cyklu rozwoju nowej aplikacji (czyli to samo, co Microsoft robi obecnie z Windows), podczas gdy IE będzie aktualizowany raczej sporadycznie, głównie w przypadku wykrycia błędów.

    Jeśli tak faktycznie jest, to sensu nabierają niedawne decyzje Microsoftu, czyli przede wszystkim zachęcanie (czy wręcz zmuszanie) użytkowników do aktualizowania IE do wersji 11 (koncern robi to m.in. poprzez ostrzeganie, że od stycznia 2016 starsze wersje przeglądarki nie będą już aktualizowane). Ten proces może jeszcze trochę potrwać – obecnie z tego wydania IE korzysta zaledwie niewiele ponad 40% wszystkich użytkowników przeglądarki Microsoftu.

    Microsoft najwyraźniej chce w ten sposób “skonsolidować” bazę użytkowników – jeśli zdoła przekonać większość użytkowników do migracji do IE11, to po premierze nowej przeglądarki koncern będzie musiał świadczyć wsparcie techniczne dla tylko dwóch takich aplikacji. W przeszłości było zwykle tak, że Microsoft zapewniał wsparcie dla przeglądarek tak długo, jak długo świadczył wsparcie dla systemów, w których owe przeglądarki działały. To bardzo nietypowe podejście, bo inni producenci przeglądarek (Mozilla, Google) w ogóle nie dostarczają poprawek dla starszych wersji swoich aplikacji – aktualizują wyłącznie ostatnie wydanie. Microsoft najwyraźniej zamierza z czasem pójść w ich ślady…

    Z takim rozwiązaniem z pewnością nie będą mieli problem użytkownicy indywidualni – dla nich i tak od lat jest to standard. Kłopoty mogą mieć za to użytkownicy biznesowi, których aplikacje stworzone są z myślą o starszych wersjach IE – jednak dla takich osób przeznaczona będzie wciąż rozwijany Internet Explorer, aktualizowany wolniej (w tempie odpowiednim dla środowisk biznesowych, w których każda aktualizacja musi przed wdrożeniem zostać przetestowana).

    Więcej informacji o planach Microsoftu ujawnionych zostanie prawdopodobnie pod koniec stycznia – kiedy to koncern zamierza zaprezentować na konferencji w Redmond nową wersję testową Windows 10.


    TOP 200